Koeman trafił do Benfiki latem 2005 roku po kilku latach pracy w Ajaksie, z którym sięgnął po dwa mistrzostwa Holandii. Podobne cele musiał mieć wyznaczone również w Portugalii, gdzie Benfica broniła tytułu. Początek zmagań ligowych nie był najlepszy, ponieważ drużyna Koemana nie potrafiła odnieść zwycięstwa w pierwszych trzech spotkaniach. Później serie zwycięstw przeplatała gorszymi wynikami i w konsekwencji zajęła dopiero trzecie miejsce z 13 punktami straty do zdobywców tytułu FC Porto, mimo historycznego (pierwszego od 1991 roku) zwycięstwa na Dragao. Znacznie lepiej Koemanowi szło w Lidze Mistrzów.
Pokonanie Anglików, twardy bój z Barceloną
Benfica nieoczekiwanie awansowała z trudnej grupy po zwycięstwie w ostatniej kolejce z Manchesterem United. Drużyna z Old Trafford sensacyjnie odpadła w pierwszym etapie zmagań wraz z Lille, a ekipa z Lizbony i Villarreal grały dalej. To nie była jednak jedyna niespodzianka w wykonaniu Benfiki. Zespół Koemana w 1/8 finału dwukrotnie pokonał obrońców tytułu Liverpool 1:0 i 2:0, a w ćwierćfinale stanęła mu na drodze Barcelona. U siebie Benfica zremisowała bezbramkowo po świetnym występie bramkarza Moretto, a na Camp Nou była bliska sukcesu. Co prawda Barça prowadziła w 19. minucie 1:0 po trafieniu Ronaldinho (wcześniej Moretto obronił strzał Brazylijczyka z rzutu karnego), ale goście mogli wyrównać. Po godzinie gry były zawodnik Blaugrany Simao Sabrosa stanął oko w oko z Víctorem Valdésem, ale trafił jedynie w boczną siatkę, a jego gol wyprowadziłby Benficę na prowadzenie w dwumeczu. W 89. minucie Samuel Eto’o rozstrzygnął losy rywalizacji, podwyższając wynik.
Ostatecznie Koemanowi pozostał tylko Superpuchar Portugalii zdobyty na początku jego pracy po zwycięstwie z Vitorią Setubal 1:0. Z kolei w ćwierćfinale Pucharu Portugalii Benfica musiała uznać wyższość Vitorii Guimaraes. Koeman po zaledwie roku pracy opuścił klub z Estadio da Luz, w którym pracował z takimi zawodnikami jak wspomniany Simao, Luisao, Beto, Nuno Gomes, Geovanni czy Georgios Karagounis.
Lepsze i gorsze opinie
Na temat tamtej ekipy Koemana wypowiedział się Filipe Ingles, jeden z twórców podcastu Benfica FM. – To była Benfica, która pokonała Liverpool, a trzy dni później przegrała ze spadkowiczem. Koeman rozpoczął sezon, stawiając na trzech stoperów. Wtedy takie ustawienie wydawało się dziwne, co jest ciekawe, bo teraz jest wykorzystywane w Benfice. Drużyna Koemana zaczęła jednak bardzo źle, co spowodowało, że wrócił on do 4-4-2. W jednym miesiącu wygrywał wszystko, a w następnym nie wygrywał nic. Wydawało nam się, że to bardzo młody trener z niewielkim doświadczeniem. Sprawiał wrażenie, że Benfica jest dla niego pomostem na inną ławkę, a Liga Mistrzów była w tym zakresie oknem wystawowym.
Krytyczny wobec Koemana był dziennikarz Luis Cristovao. – Miał problem w swojej karierze. Chodzi o myślenie, że jego pomysł jest bardziej oczywisty niż jakakolwiek analiza rzeczywistości. Nie interesowało go za bardzo ponowne przemyślenie spraw wykraczających poza jego pomysły. A potem przeżył trudności z dotarciem do zespołu, który był mistrzem z Trapattonim
Ingles podkreśla jednak znaczenie udanych bojów Koemana w Lidze Mistrzów. – Myślę, że z biegiem lat większość ludzi nie pamięta tak bardzo trzeciego miejsca w lidze, a bardziej pamięta się Ligę Mistrzów. Ta Benfica pokonała United w fazie grupowej i wyeliminowała Liverpool. Wszyscy pamiętamy te mecze. Potem nadeszła Barca, ale to była drużyna poza zasięgiem.
– Z tego, co mówili ludzie, którzy pracowali blisko niego, był bardzo odpowiedzialną osobą. Na poziomie ludzkim nikt tu nie mówił o nim źle – przyznał z kolei jeden z pracowników Benfiki.
Komentarze (3)