Philippe Coutinho bardzo udanie rozpoczął kolejną przygodę na Wyspach Brytyjskich. Brazylijczyk odbudowuje się na wypożyczeniu w Aston Villi, co jest pozytywną wiadomością dla Barcelony.
Coutinho błysnął we wczorajszym meczu z Leeds. 29-latek po precyzyjnym strzale wyrównał wynik na 1:1, a następnie zanotował efektowną asystę przy trafieniu Jacoba Ramseya na 2:1. Na tym nie skończyły się popisy Coutinho. Brazylijczyk miał także udział przy trzeciej bramce, gdy przytomnie dostrzegł swojego kolegę. Ostatecznie Aston Villa tylko zremisowała 3:3, ale Coutinho potwierdził dobrą dyspozycję. Od powrotu do Anglii strzelił dwa gole i zaliczył dwie asysty w trzech rozegranych pojedynkach. Ma więc bezpośredni udział przy bramce swojego zespołu co 43 minuty.
Były kolega Brazylijczyka z Liverpoolu, a obecnie jego trener Steven Gerrard określa piłkarza jako „vintage Coutinho”. – Wydaje się szczęśliwy, ułatwiliśmy mu wejście i ponowne cieszenie się futbolem. Jego wizja gry, percepcja… jeśli nie lubisz go oglądać, powinieneś przestać oglądać piłkę nożną – powiedział Anglik. Coutinho odbudowuje się nie tylko w zespole Gerrarda. Rozegrał też ostatnio dwa mecze w reprezentacji Brazylii i strzelił jednego gola.
Barcelona z optymizmem odbiera dobre występy Coutinho ze względu na możliwość zarobienia na Brazylijczyku. Klub jednak twardo stąpa po ziemi i zdaje sobie sprawę, że trudno będzie Aston Villi wykupić zawodnika za wpisane w umowę wypożyczenia 40 milionów euro. Jeśli Anglicy postanowią zatrzymać Coutinho, cena operacji może wynieść 25-30 milionów. Nie byłaby to jednak zła transakcja dla Blaugrany, biorąc pod uwagę status zawodnika, gdy opuszczał Camp Nou, jego wiek, a także szansę na zaoszczędzenie pensji z ostatniego roku kontraktu.
Komentarze (31)