Czas mija, a Barcelona nie wykonała zbyt wielu ruchów na poziomie transferowym, przedłużenia kontraktów czy sprzedaży swoich aktywów, aby zyskać płynność finansową. Katalończycy są pod wieloma względami zablokowani, a poziom trudności w rozwiązaniu trudnej sytuacji jest bardzo wysoki. Barça rozważa uruchomienie dźwigni finansowych związanych z CVC, Barça Studios, Barce Lincesing & Merchandising czy kredytami. Problem w tym, że niektóre z operacji (szczególnie pierwsza z wymienionych) mogą zapewnić tymczasowy napływ gotówki, ale też okazać się bardzo niekorzystne w dłuższej perspektywie, w której Barcelona straci, w przeciwieństwie np. do Realu, który porozumienia z funduszem nie podpisał. Podobnie może być przy sprzedaży innych aktywów, choć w przypadku Barça Studios czy BLM sprawa potrwałaby dłużej, ponieważ wymagana byłaby również akceptacja socios. Klub nie chce też się spieszyć, żeby móc uzyskać jak najlepszą ofertę, i musi wszystko dobrze wyliczyć, żeby nie popełnić kosztownego błędu.
Duma Katalonii ma też problem ze sprzedażą zawodników, którzy nie chcą opuścić Camp Nou. Wygląda na to, że Frenkie de Jong nie planuje odejścia, podobnie jak Martin Braithwaite czy Clement Lenglet, nawet jeśli ostatni dwaj nie będą grać zbyt wiele. Nawet Pjanić mówił ostatnio o wypełnieniu dwuletniej umowy. Tymczasem wyżej wymienieni zawodnicy, a także Neto, Oscar Mingueza, Samuel Umtiti czy Sergiño Dest, są tymi, których odejście mogłoby odciążyć budżet Barcelony. Bez tego trudno będzie realizować cele transferowe, zwłaszcza że zadanie utrudnia kontrola finansowa LaLigi, która nie pozwala na pozyskiwanie graczy za więcej niż 1/4 zarobionej kwoty.
Barcelona doszła do porozumienia z Andreasem Christensenem, Franckiem Kessiem, Césarem Azpilicuetą czy Marcosem Alonso, a także uzgodniła werbalnie warunki współpracy z Robertem Lewandowskim i Carlosem Solerem. Ostatni miałby trafić na Camp Nou w przypadku sprzedaży Frenkiego de Jonga. Wszystkie operacje stoją jednak w miejscu w oczekiwaniu na poprawę sytuacji finansowej, która ze względu na wyżej wymienione kwestie jest trudna do odblokowania. Natomiast brak wzmocnień może przełożyć się na trudności sportowe, co z kolei skutkowałoby obniżeniem przychodów.
Dodatkowym problemem jest to, że w przyszłym sezonie pensje jeszcze wzrosną po tym, jak niektórzy gracze zgodzili się w tym sezonie występować za niższą kwotę lub w ramach odroczenia płatności. To utrudnia też przedłużenie kontraktów, co widać na przykładach Ousmane’a Dembélé czy Gaviego. AS sugeruje nawet, że w przypadku braku porozumienia sprzedaż 17-latka mogłaby stanowić jedyną okazję do poważnego zarobku dla Blaugrany. Obecnie klub nie mógł nawet ogłosić podpisania umowy przez Sergiego Roberto na gorszych warunkach.
Sport informuje, że Barcelona nie rozważała do tej pory opcji kolejnej obniżki wynagrodzeń w zespole. Klub nie ma dużo czasu, a takie negocjacje trwałyby bardzo długo. Barça uważa zresztą takie rozwiązanie za niewykonalne, a drastycznym środkiem zapowiadanym przez Laportę byłoby raczej rozwiązanie kontraktu z niechcianym zawodnikiem. Xavi liczył, że od początku presezonu będzie mógł spokojnie przygotowywać zespół do nowych rozgrywek, ale wygląda na to, że sytuacja prędko nie zostanie rozwiązana, a w lecie drużynę czeka dużo zawirowań.
Komentarze (80)