Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty meczu 1/16 Pucharu Króla przeciwko Intercity zdaniem Redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: awans pozwalający na uniknięcie całkowitej kompromitacji
Po takim meczu trudno szukać pozytywów. Barcelona na tle rywala z trzeciego poziomu rozgrywek zaprezentowała się po prostu źle. Ostatecznie, po dogrywce, udało się jednak awansować, w czym główna zasługa Raphinhi, który napędzał ataki zespołu. Odpadnięcie już na tym etapie oznaczałoby prawdziwą kompromitację.
Najgorsze: to nie jest Barcelona, którą chcemy oglądać
Barcelona wyszła na to spotkanie w bardzo mocnym składzie. Koundé i Araujo w obronie, Alba na boku, w ataku Dembélé i Ferran Torres. Xavi potraktował rywalizację z Intercity bardzo poważnie. Tak się przynajmniej wydawało. Tymczasem postawa piłkarzy pozostawiała bardzo wiele do życzenia. Wiele błędów, zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. Fatalna wręcz forma Memphisa, który wręcz przeszedł obok spotkania i chyba jest już jedną nogą poza Barceloną. Mniejsze lub większe zastrzeżenia można mieć jednak do praktycznie każdego z piłkarzy, którzy pojawili się dziś na boisku. Dembélé był nieskuteczny, Kessie i Sergio mieli problemy z utrzymaniem rytmu, Ferran długimi fragmentami znikał z ekranu, a spośród obrońców żaden nie ustrzegł się błędów. Nawet młody Pablo Torre dobre zagrania przeplatał ze szkolnymi pomyłkami. Taką Barceloną trudno oglądać, a mina Xaviego po meczu mówiła więcej niż milion słów.
Komentarze (12)