Sprawa Negreiry wzbudza największe zainteresowanie mediów, ale wymiar sprawiedliwości wciąż zajmuje się też tzw. aferą Barcagate dotyczącą zlecania dyskredytowania w mediach społecznościowych różnych osób związanych z Blaugraną przez poprzednie władze klubu. Jak donosi La Vanguardia, ze sprawy wyłączono temat wycieku kontraktu Leo Messiego.
Po przejęciu przez policję danych z telefonów i laptopów w związku z aferą Barcagate śledczy dotarli do materiałów, które mogły wskazywać na poprzednie władze klubu jako odpowiedzialne za przedostatnie się do prasy warunków umowy Leo Messiego. Tak wynikało z rozmów prowadzonych przez szefa działu prawnego klubu Romana Gómeza Pontiego z Josepem Marią Bartomeu i dyrektorem generalnym Oscarem Grau. Ten pierwszy miał proponować wyciek kontraktu, aby doprowadzić do publicznego ostracyzmu względem zawodnika. Przypomnijmy, że dane dotyczące umowy Messiego zostały upublicznione przez El Mundo w styczniu 2021 roku. Raport policyjny wskazuje, że Gómez Ponti i Grau są podejrzani o doprowadzenie do wycieku kontraktu, a o tym wszystkim mógł wiedzieć Bartomeu. Oznaczałoby to popełnienie przestępstwa ujawnienia tajemnicy handlowej.
Mimo to Sędzia Sądu Śledczego numer 13 w Barcelonie postanowiła, że ten dokument policyjny nie zostanie włączony do sprawy Barcagate. O to właśnie zwracali się przedstawiciele prawni Bartomeu, Gómeza Pontiego i Graua, uznając, że raport nie ma związku z aferą. Sędzia Alejandra Gil potwierdziła, że nakaz przeszukania został wydany po to, żeby uzyskać informacje dotyczące Barcagate, a gromadzenie danych powinno ograniczać się do dokumentów mających bezpośredni związek z zarzucanymi czynami. Podkreśliła też, że nie zezwolono na żadne masowe badanie danych. Być może temat wycieku kontraktu Messiego wejdzie na drogę prawną innym torem, ale Argentyńczyk, podobnie jak Gerard Piqué, którego umowa dostała się do mediów w późniejszym czasie, nie zdecydował się jeszcze na takie rozwiązanie.
Komentarze (2)