Barcelona zdobyła po czterech latach przerwy 27. mistrzostwo Hiszpanii. To nie tylko wyczekiwany triumf, ale też moment, który może wyznaczyć "przed i po" w najnowszej historii klubu.
Ronald Araujo, Pedri, Ansu Fati, Iñaki Peña, Andreas Christensen, Raphinha, Jules Koundé, Alejandro Balde, Gavi, Pablo Torre, Robert Lewandowski, Ferran Torres, Marcos Alonso, Franck Kessie, Frenkie de Jong i Eric García to zawodnicy pierwszego zespołu FC Barcelony, którzy zdobyli wczoraj pierwsze mistrzostwo Hiszpanii w barwach Blaugrany, z czego dla pierwszej dziesiątki jest to pierwsze jakiekolwek mistrzostwo kraju w karierze. W sumie 16 zawodników posmakowało po raz pierwszy triumfu ligowego z Barceloną. Tylko Marc-André ter Stegen, Sergio Busquets, Jordi Alba, Sergi Roberto i Ousmane Dembélé z obecnej kadry wiedzą, co to znaczy. Zaczęła się nowa era!
To szczególny triumf ligowy pod wieloma względami: Oprócz tego, że zdobyło je całkiem nowe pokolenie Barçy, to udało się tego dokonać po aż czteroletnim oczekiwaniu i to w momencie, kiedy ten tytuł był wręcz obowiązkiem. Cztery lata bez mistrzostwa w klubie takim jak Barcelona to byłaby katastrofa, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę sytuację tego klubu. Dodatkowo, jeśli coś miało wynagrodzić porażkę w Lidze Mistrzów, to właśnie tak zdecydowny triumf ligowy.
Mistrzostwo Hiszpanii zdobyte przez Barçę to nie tylko ważny puchar, to też "ustanowenie nowej ery", o której już tyle razy powtarzano. Sam Xavi podkreśla, jak ważny jest to tytuł pod względem stabilizacji i konsolidacji zespołu. Z kolei Robert Lewndowski zwraca uwagę na to, jaką wartością dodaną jest to mistrzostwo dla młodych piłkarzy, dla których to pierwszy wielki puchar.
To również potwierdzenie, że projekt zarządu z Xavim u sterów i z letnimi transferami działa. Oczywiście, wiele można zarzucić Joanowi Laporcie, lecz trudno podważyć fakt, że zbudowano na ten sezon bardzo mocny zespół, a nowe nabytki stały się kluczowymi zawodnikami jak np. Jules Koundé, Andreas Christensen, Raphinha, Robert Lewandowski czy nawet Franck Kessie, który zadał decydujący cios, strzelając gola Realowi Madryt na Camp Nou, przybliżając znacząco Barcelonę do mistrzostwa.
W końcu jest to też wielki sukces i "uderzenie pięścią w stół" Xaviego. Był podważany i często wzbudzał wątpliwości swoimi decyzjami, lecz trudno znaleźć w tym momencie trenera, któremu nic by nie zarzucano. Nawet Pepowi Guardioli dostaje się za brak zmian czy zbędne eksperymenty. Xavi musiał robić coś dobrze, jeśli jego zespół osiągnął tak dobry wynik. On też z pewnością zdaje sobie sprawę ze swoich błędów i również się rozwija jako trener.
Miejmy nadzieję, że to mistrzostwo Hiszpanii będzie dopiero pierwszym wielkim krokiem na drodze do wielu tytułów. Trzeba się zdecydowanie poprawić w Europie i być może tym razem to Liga Mistrzów będzie priorytetem w kolejnym sezonie. Teraz jednak trzeba świętować, odkładając na bok wszelkie wątpliwości czy pretensje o wyniki 1:0. Po czterech latach przerwy Barcelona znów króluje w Hiszpanii!
Komentarze (24)