Zbliża się koniec lipca, a transfery wychodzące z FC Barcelony wciąż jeszcze się nie zmaterializowały. Szczególnie zastanawiający jest brak sformalizowania odejścia Clementa Lengleta, w sprawie którego Barça rozmawia od tygodni z Tottenhamem.
Przypomnijmy, że prawie dwa tygodnie temu Luis Miguelsanz informował o przebiegu negocjacji w sprawie Francuza w następujący sposób: "Oba kluby póki co twardo obstają przy swoim, lecz w końcu ktoś będzie musiał ustąpić. Na chwilę obecną klub ze stolicy Anglii pragnie zapłacić symboliczną kwotę, wskazując, że przejmie wynagrodzenie Lengleta na najbliższe trzy sezony, podczas gdy Barcelona w dalszym ciągu wymaga kwoty 15 milionów euro. Kontakty między klubami są stałe".
Teraz ten sam dziennikarz informuje o postępach w rozmowach, a raczej ich braku. Zdaniem Miguelsanza, Lenglet ustalił już warunki kontraktu z Tottenhamem, a trzyletnia umowa ma mu zagwarantować zarobki w pewnej mierze odpowiadające jego astronomicznej pensji w Barcelonie. Po dojściu do porozumienia między Francuzem, a londyńskim klubem, wydawało się, że cała operacja wkrótce zostanie zamknięta, ale tak się jeszcze nie stało.
Barça w dalszym ciągu żąda od Tottenhamu kwoty 15 milionów euro tytułem odstępnego, dając do zrozumienia, że może znaleźć również inne oferty za Francuza. Blef, czy nie, z pewnością to niebezpieczna gra - Blaugrana ryzykuje bowiem, że negocjacje zostaną zerwane, a klub będzie musiał opłacić kontrakt Lengleta, co byłoby druzgocące dla limitu wydatków FFP. Miguelsanz podkreśla, że istnieją operacje, w których ważniejsze niż przychody z transferu są oszczędności na nierynkowym wynagrodzeniu. Na chwilę obecną negocjacje trwają, ale jeżeli Tottenham zdecyduje się pozyskać innego stopera, Barça znajdzie się w bardzo nieciekawym położeniu.
Warto jednocześnie przypomnieć, że oba kluby zmierzą się w Pucharze Gampera rozgrywanym 8 sierpnia.
Komentarze (23)