Quo vadis, Xavi?

Dariusz Maruszczak

13 listopada 2023, 15:05

92 komentarze

Fot. Getty Images

Barcelona pokonała wczoraj Alavés przed przerwą reprezentacyjną, ale z pewnością nie rozwiała wątpliwości co do swojej gry. W temacie rozwoju drużyny Xaviego można mieć wiele zarzutów, a sytuacja wygląda bardzo niepokojąco. Barça potrafiła wcześniej pod wodzą tego trenera pokazywać naprawdę dobry futbol, ale już bardzo dawno tego nie robiła i w zasadzie nie wiadomo, dokąd ta ekipa ma zmierzać w założeniu szkoleniowca. Na podstawie ostatnich występów trudno o optymistyczną prognozę.

Mecz z Alavés miał być początkiem odbudowy Barcelony, ale już w pierwszej minucie drużyna Xaviego dostała obuchem w głowę. Goście wyszli na prowadzenie, a dodatkowo w pierwszej połowie mieli jeszcze z dwie klarowne szanse na podwyższenie wyniku. Barcelona niespecjalnie potrafiła odpowiedzieć i choć w drugiej połowie była groźniejsza i wreszcie udało się jej strzelić dwa gole, to jednak niesmak pozostaje. Barça znów męczyła się z dużo niżej notowanym rywalem, mając ogromną przewagę w potencjale, nawet przy osłabionej kontuzjami kadrze. Co ma miejsce nie po raz pierwszy w tym sezonie.

Barcelona nie męczyła się w jakimś stopniu tylko w 2 z 17 spotkań tego sezonu. A warto zwrócić uwagę, że z dolnej połówki tabeli LaLigi nie mierzyła się tylko z Almeríą. Ponadto z takimi rywalami jak Real Madryt, Athletic czy Betis grała u siebie. Dalszy terminarz Blaugrany będzie więc dużo trudniejszy, co nie napawa optymizmem. Tym bardziej, że postawa Blaugrany, również w pojedynkach z dużo słabszymi rywalami, wskazuje na poważniejszy problem zespołu Xaviego, zwłaszcza że temat nie jest nowy. W poprzednich rozgrywkach Barça też często, jak to mówią Hiszpanie - „cierpiała”, a udawało się jej wtedy wygrywać dzięki żelaznej defensywie i dobrej postawie Marca-André ter Stegena. Katalończycy nie tracili wielu goli, a w ataku często potrafili wcisnąć tę jedną, decydującą bramkę. Teraz obrona nie jest tak stabilna, a atak wydaje się skostniały. Nie zapowiada to niczego dobrego, jeśli chodzi o rozwój zespołu.

Messidependencia bez Messiego

W grze Barcelony możemy dostrzec szereg konkretnych problemów. Pierwszym z nich jest brak ruchu bez piłki. W tym zakresie drużyna momentami wygląda, jakby cofnęła się do czasów Messidependencii, gdy wszyscy tylko czekali z inicjatywą, aż genialny Argentyńczyk zrobi coś z niczego. Problem w tym, że teraz cracka z Rosario nie ma już w drużynie. Tak więc Barça po prostu stoi. Zawodnik z piłką wykonuje ruch, ale zazwyczaj może albo zdecydować się na drybling (towar deficytowy w zespole...), albo też proste podanie, które nie napędza akcji. Zwyczajnie nie ma innego wariantu, skoro większość graczy pozostaje na swojej pozycji i mało kto (może jeden-dwóch zawodników max) szuka jakiegokolwiek urywającego się ruchu, często zresztą zbyt apatycznego, żeby wypracować przewagę. Nie mówiąc już o bardziej skomplikowanych manewrach związanych z wymianą pozycji.

Jest to aspekt całkowicie niezrozumiały w warunkach zespołu, który ma dominować w oparciu o rozgrywanie piłki w ataku pozycyjnym na połowie rywala. Zwłaszcza że przeciwnik dodatkowo zazwyczaj cofa się głęboko i zagęszcza strefę przed swoją bramką. Co przy takiej prostej i powolnej wymianie piłki zwykle nie generuje żadnego zagrożenia. Barça ma nie tylko za mało ruchów na wolne pole, ale też ruchów do piłki. Na tyle szybkich, że mogłyby zaskoczyć rywala. Podanie i natychmiastowe wyjście w inny sektor. Nawet takie detale kuleją. Wystarczy zobaczyć dowolny mecz wręcz średnich drużyn z top5 lig europejskich, żeby widzieć różnicę.

Problemy w obronie

Od lat wielkim problemem Barcelony było przejście z ataku do obrony oraz pokrycie strefy przed linią defensywy, gdzie powstaje zdecydowanie za dużo miejsca dla rywali. Można jednak odnieść wrażenie, że niekoniecznie zostało to poprawione, zwłaszcza w ostatnim czasie. Barça nadal ma wielkie trudności i czasem, mimo dużo lepszego personalnie zestawu obrońców, wciąż przypomina ten nieporadnie broniący zespół sprzed lat. Defensywa jest za bardzo oderwana od drugiej linii, cała drużyna ma problemy ze spójnością, a pressing pozostawia wiele do życzenia, choć momentami za kadencji Xaviego wyglądał naprawdę dobrze. Nie ma co ukrywać, że jest to kluczowy czynnik dla powodzenia Barcelony, więc jeśli ten element nie będzie funkcjonował, zespołowi będzie ciężko. Zwłaszcza że nie ma klasowego defensywnego pomocnika łączącego obronę z atakiem i zabezpieczającego drużynę w tranzycji.

Czy Xavi będzie potrafił w tej sytuacji ustabilizować grę w destrukcji? Wydaje się, że jak najbardziej ma ku temu materiał przynajmniej w linii obrony, a i w ataku są gracze, którzy potrafią świetnie pressować. Z jakiegoś powodu nie wygląda to jednak tak dobrze. Dodatkowym zadaniem do rozwiązania będzie zrównoważenie wyjściowej jedenastki, bo wejście do niej ofensywnie usposobionego João Cancelo osłabiło jednak siłę defensywy.

Rozwiązanie na brak defensywnego pomocnika 

Na aspekt związany z defensywnym pomocnikiem Xavi też będzie musiał znaleźć kreatywne rozwiązanie, bo prawdopodobnie nawet w zimie nikt nie dołączy do drużyny. Trener ma taką kadrę, jaka została wyłoniona w lecie, więc akurat w tym przypadku możliwości są bardzo ograniczone. Xavi nie posiada ani jednego defensywnego pomocnika z prawdziwego zdarzenia. Na każdym kroku widać, że Oriol Romeu nie jest piłkarzem na miarę Barcelony i w warunkach jej gry trudno na niego stawiać nawet w starciach ze słabszymi rywalami. Wydaje się, że dużo lepszym (choć oczywiście nieidealnym) wariantem niż kupowanie nowego gracza było postawienie na Nico Gonzáleza. Przynajmniej klub nie wydałby żadnych pieniędzy. Nawet jeśli Nico jest obecnie rezerwowym w Porto, a co do jego postępów są różne wątpliwości, to jednak jest graczem młodym i nie można mu odmówić dobrego wyprowadzenia piłki, co jest aspektem dyskwalifikującym Oriola Romeu. Xavi się jednak na to nie zdecydował, więc jakaś część odpowiedzialności na kształt kadry spoczywa również na nim.

Teraz bardzo trudno będzie wymyślić coś odpowiedniego, bo w składzie nie ma żadnego klasowego defensywnego pomocnika. İlkayowi Gündoğanowi też brakuje szybkości i siły fizycznej, żeby w należyty sposób radzić sobie z zadaniami w defensywie. Frenkie de Jong również nie jest piwotem ze względu na swoją charakterystykę. Od tego jest jednak trener, żeby znaleźć jakiekolwiek optymalne w tej trudnej sytuacji rozwiązanie.

Xavi odchodzi już od pierwotnego wariantu z Oriolem Romeu w wyjściowej jedenastce. Wydaje się, że po powrocie De Jonga to Holender będzie miał wraz z Gündoğanem utworzyć duet takich specyficznych defensywnych pomocników, których rola w trakcie meczu będzie się zmieniać. Czy taka opcja ma szanse powodzenia? Na pewno tak czy siak będzie brakowało typowego buldożera w strefie przed linią obrony. A ograniczenie tych braków polegałoby na bardziej zwartej grze drużyny, utrzymaniu się w posiadaniu piłki, perfekcyjne przekazywanie sobie obowiązków przez pomocników (Gavi wydaje się jedynym graczem mogącym błyskawicznie doskakiwać do rywala). Tylko właśnie rzecz w tym, że ta współpraca ostatnio kuleje, tak jak pressing. W zespole Xaviego problemy się mnożą i wzajemnie na siebie oddziałują, a nie widać specjalnie ich ograniczania.

Warianty taktyczne i zmiany

Xaviemu można zarzucić też brak przygotowania odpowiednich wariantów gry. Trudno mieć wrażenie, że drużyna najczęściej ma optymalne rozwiązania na sposób bronienia rywali czy też na ograniczenie walorów ofensywnych przeciwnika. W zasadzie możemy to dostrzegać głównie w Klasykach, gdy Ronald Araujo pilnuje Viníciusa. Nadużywanie rozwiązania z ustawieniem Urugwajczyka na prawej obronie też stało się jednak problemem. Araujo gorzej radzi sobie z piłką przy nodze, a rozgrywanie jest przecież jeszcze trudniejsze na prawej stronie, mając ograniczoną liczbę opcji.

W meczu z Alavés bardzo dziwnym wyborem Xaviego było posłanie Julesa Koundé na rosłego napastnika rywali Samu Omorodiona. Efekt był taki, że napastnik robił co chciał ze stoperami Barcelony. Trener zreflektował się po pół godzinie, a po zejściu Araujo na środek Omorodion nie stanowił już zagrożenia. Pozostaje pytanie, skąd ten dziwny pomysł u Xaviego i czy czasem trener ze zbyt dużym uporem nie forsuje konkretnych rozwiązań, które w innych specyficznych warunkach dawały powodzenie. Tak jak uparte trzymanie się systemu z czterema pomocnikami, gdy ofensywa kulała.

Gdy już pojawiają się jakieś wyraźne schematy, często nie dają one dobrego skutku. Jak ten z ustawianiem bardzo wysoko Alejandro Balde, przez co nie może on wykorzystywać swojej dynamiki podczas szybkiego wejścia skrzydłem i zazwyczaj przyjmuje piłkę w statecznym ataku i tylko ją oddaje. Dużo więcej można zresztą oczekiwać od współpracy bocznych obrońców z wahadłowymi czy napastników ze sobą. Zbędne cofanie się po piłkę Roberta Lewandowskiego też ma swoje konsekwencje. W meczu z Alavés tuż po rozpoczęciu gry mieliśmy do czynienia z pewnym wariantem, który w założeniu miał zaskoczyć rywala, czyli wysokim wyjściem Ronalda Araujo (i innych graczy) do długiej piłki. Efekt był jednak odwrotny do zamierzonego – Alavés wyszło z kontratakiem i zdobyło bramkę. Są też inne dziwne decyzje - Xavi np. stanowczo za późno zreflektował się, że Oriol Romeu nie może być osobą odpowiedzialną za wyprowadzanie piłki, co wydawało się przecież oczywiste.

Problemy ze zmianami

Nie jest jednak do końca prawdą, że trener Barcelony przegrywa każde starcie z klasowym trenerem rywali. Przez godzinę ostatniego meczu z Realem Madryt Xavi całkowicie i popisowo zneutralizował przeciwnika. Odnoszę jednak wrażenie, że szkoleniowiec Barçy nie do końca potrafi reagować na to, co dzieje się na boisku, co właśnie pokazał ostatni Klasyk (w kilku z nich górował nad Ancelottim, o czym będzie niżej). Wprowadzenie Oriola Romeu tylko zdestabilizowało zespół. Xavi ma na koncie wiele takich niezrozumiałych zmian, a warto zwrócić uwagę, że trener w zasadzie nie dokonuje korekt już w przerwie. Za mocno ufa swoim piłkarzom i wyjściowemu planowi, zamiast wstrząsnąć drużyną, gdy totalnie nie układa jej się gra, gdy trzeba przeformułować koncepcję. Ancelotti pokazał mu ostatnio w tym zakresie swoją wyższość. Xavi nie dokonał zmian w przerwie nawet po katastrofalnych pierwszych połowach spotkań z Realem Sociedad czy Szachtarem. Oczywiście nie jest też tak, że trener Barcelony reaguje tylko źle, bo przecież drużyna potrafiła również odwracać losy rywalizacji, ale można odnieść wrażenie, że często jest z tymi "decyzjami meczowymi" pewien problem. Czy to efekt stosunkowo niewielkiego doświadczenia w roli szkoleniowca?

Dobre występy to tylko epizody?

Najdziwniejsze jest to, że Barcelona potrafiła pokazywać świetny, dominujący futbol na tle bardzo mocnych rywali. Przypomnijmy, że już w pierwszym sezonie pracy Xaviego, w dodatku niepełnym, drużyna potrafiła nie tylko pokonywać Atlético (4:2) czy Athletic (4:0) z czterema golami na koncie, ale zrobić to również w konfrontacji z Realem Madryt (4:0). W dodatku na Bernabéu. Z kolei pojedynek z Los Blancos w Superpucharze Hiszpanii okazał się przegrany, ale i wtedy Barça prezentowała futbol na wysokim poziomie. W kolejnych rozgrywkach porażka z Bayernem w Monachium w Lidze Mistrzów 0:2 była traktowana w kategorii rozczarowania, biorąc pod uwagę grę drużyny. Wydawało się, że będzie zmierzać ku lepszemu, zwłaszcza po efektownie wygranym Superpucharze Hiszpanii, w którym Barcelona odegrała się na Realu Madryt.

W sezonie 2022/2023 Barça dołożyła jeszcze mistrzostwo Hiszpanii, a okazjonalnie potrafiła zagrać efektownie. Często jej mecze wiązały się jednak z prześlizgiwaniem się. Barcelonismo oczekiwało na postępy w kolejnych rozgrywkach. Xavi miał w końcu do dyspozycji mocniejszą kadrę niż wtedy, gdy obejmował posadę w listopadzie 2021 roku. Kilku bardzo solidnych stoperów, dodanie brakującego od lat prawego obrońcy i triumfatora Ligi Mistrzów do drugiej linii. Rok wcześniej trener dostał zawodników kosztujących klub 150 milionów euro, co było ogromną inwestycją w czasie kryzysu finansowego. Mimo to nie widzimy tych postępów. Barça zaimponowała w zasadzie tylko w starciu z Betisem, gdzie było wiele interesujących schematów i bardzo dużo ruchu bez piłki oraz wymiany pozycji. Tym bardziej zastanawiające, że tak mało było tego w innych pojedynkach. Na czym polega problem z przełożeniem tego na inne spotkania? Co z tym pressingiem? Trudno nie odnieść wrażenia, że na poziomie samego poziomu sportowego (nie mylić z efektownością) drużyna zanotowała regres.

Stąd też pytanie zawarte w tytule. Czy Barça jest w stanie nawiązywać do tych lepszych występów lub przynajmniej iść w ich kierunku? Skoro potrafiła to robić wcześniej, dlaczego nie widzimy tego teraz? Czy obecna trudna sytuacja jest w ogóle do naprawienia? Nie chodzi przecież o to, żeby Katalończycy dwa razy w tygodniu prezentowali kosmiczny poziom. Zdajemy sobie sprawę, że terminarz jest napięty, piłkarze eksploatowani, a różne zmienne mogą wpływać na obniżenie wydajności w konkretnych spotkaniach. Dwa w pełni udane mecze na siedemnaście to jest jednak zdecydowanie za mało. Stanowi to fatalny prognostyk na przyszłość, a wydaje się, że odpowiedź na te pytania możemy poznać na przełomie listopada i grudnia, gdy Barcelona stawi czoła Porto, Gironie i Atlético. Dobre występy mogą napędzić drużynę, a gorsze - całkowicie ją pogrążyć.

Tłumaczenia i wymówki

Mentalność i atmosfera

Xavi twierdzi, że Barcelona ma problem w sferze mentalnej. Pewnie tak jest, tylko pytanie, czy ten szkoleniowiec jest w stanie dopilnować odpowiedniego nastawienia psychicznego swoich podopiecznych, skoro tak bardzo potrafiła ich podłamać dość pechowa porażka z Realem Madryt. O ile na poziomie indywidualnym brak pewności siebie rzeczywiście mógłby być zauważalny przy pojedynkach z rywalem czy przy podaniach lub strzałach, to jednak jest dla mnie niezrozumiałe, w jakim stopniu miałoby to wpływać na wspomniany wcześniej ruch bez piłki. Xavi zdaje się też zapominać, że pesymizm generowany w otoczeniu (przez prasę czy kibiców) nie wynika z jakiejś czystej złośliwości – to efekt słabej postawy jego drużyny. To jest skutek, a nie przyczyna złej gry, a trener zdaje się odwracać narrację, aby była dla niego korzystna.

Zdrowie

Oczywiście nie można bagatelizować znaczenia kontuzji w zespole. Niejednokrotnie zwracałem uwagę, jak wielką trudność stanowi wypadanie kluczowych graczy w wielu fragmentach sezonu. O ile brak liderów w starciach z gigantami rzeczywiście może tłumaczyć słabszą postawę drużyny, to jednak w konfrontacji z dużo niżej notowanymi rywalami nie można sobie pozwolić na taki poziom, jaki pokazywała Barca. Katalończycy nawet w słabszym składzie mają dużo mocniejszą kadrę niż środek tabeli czy dół Primera División. Problem w tym, że nie widać, aby po prostu gorszy jakościowo gracz wchodził do dobrze funkcjonującego mechanizmu i stąd następowało pogorszenie wyników oraz poziomu. Chodzi o to, że trudno dostrzec jakikolwiek mechanizm, który ma napędzać drużynę w dobrym kierunku.

Rzecz jasna ograniczenia kadrowe utrudniają rotacje i odpoczynek dla zawodników, jednak Xavi też dolewa momentami oliwy do ognia, gdy na siłę wystawia niektórych graczy od pierwszej minuty w dwucyfrowej liczbie meczów z rzędu. Gdy są oni wyeksploatowani w danym okresie i tak nie dadzą takiej jakości jak wcześniej. A pojawia się ryzyko kontuzji. Dobrą wiadomością jest to, że João Cancelo czy İlkay Gündoğan nie doznali jeszcze urazu, ale co się stanie, gdy Frenkie de Jong wróci, a oni wypadną z gry? Znów pojawiają się tłumaczenia, że Xavi nie miał wszystkich do dyspozycji. Podsumowując - zdrowie zawodników stanowi dodatkową trudność dla trenera i po części może być to niezależne od niego, ale nie wytłumaczy aż tak niskiego poziomu gry. Przynajmniej ja nie kupuję takiego wyjaśnienia.

Zły sztab?

Niezmiernie dziwne jest natomiast wskazywanie na rzekomą winę sztabu Xaviego w kontekście słabej dyspozycji zespołu. Kwestia tego, czy mają oni odpowiednie kompetencje do należytego doradzania pierwszemu trenerowi nie powinna stanowić zasłony dymnej, ponieważ to Xavi sam sobie dobierał współpracowników, więc do odpowiedzialności z samego pełnienia funkcji pierwszego szkoleniowca dochodzi również ta związana z otoczeniem się odpowiednimi osobami. Sztab medyczny na czele z doktorem Ricardo Pruną też został wskazany przez Xaviego. Nie chodzi o to, żeby bagatelizować znacznie współpracowników, bez wątpienia jest to ważne, aby szkoleniowiec mógł liczyć na zestaw kompetentnych ludzi i ich porady oraz wybierać najlepsze z koncepcji, ale to nie może zmywać odpowiedzialności z trenera.

Xavi out?

Nie jestem zwolennikiem drastycznych ruchów, więc nie chcę na ten moment klarownie opowiadać się za zwolnieniem trenera. Prawdą jest bowiem, że mimo bardzo kiepskiego poziomu Barcelona niczego jeszcze nie przegrała w tym sezonie, co tłumaczył Mateusz Doniec. W LaLidze Barça traci dwa punkty do Realu Madryt i cztery do Girony, a w Lidze Mistrzów nadal prowadzi w swojej grupie. Wcale nie wykluczam, że gra zespołu po powrocie do formy wszystkich kontuzjowanych graczy się poprawi, choć niezbyt dobrze mówi to o drużynie, jeśli bez paru elementów (nawet bardzo istotnych) ma problemy z jakimkolwiek funkcjonowaniem. Podobnie jak o przygotowaniu mentalnym aż tak duży wpływ minimalnej porażki w Klasyku. Sukces czasem rodzi się jednak w bólach, choć prawdą jest również, że cierpliwość i zaufanie mają swoje granice. 

Nie ma wątpliwości, że Barcelona z Xavim poczyniła postępy na poziomie wyników od czasu objęcia przez niego stanowiska. Problem w tym, że stanęła w rozwoju, a wręcz w niektórych aspektach się cofnęła. To nie jest kłopot z pojedynczymi graczami, bo na dłuższą skalę widać regres w niemal całym zespole (chlubnym wyjątkiem robocop Ronald Araujo). Trudno nie zadawać sobie pytań, dokąd zmierza Xavi i co konkretnie zamierza osiągnąć, jeżeli chodzi o funkcjonowanie jego zespołu. W ostatnim czasie widzieliśmy bowiem bardzo niewiele pozytywnych aspektów, które dawałyby nadzieję, że coś ruszy do przodu. Być może po przerwie reprezentacyjnej dojdzie do kluczowej weryfikacji drużyny Xaviego. Może ona pokazać, czy zespół posiada mapę, aby dojść do określonego celu, a gorszy okres to tylko efekt chorób członków ekspedycji i trudniejszego etapu podróży, czy też kompletnie zdezorientowany po prostu błądzi w dzikiej puszczy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (92)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze