Jakie były najlepsze, a jakie najgorsze aspekty dzisiejszego pojedynku z Atlético Madryt zdaniem Redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: sporo dobrego futbolu i komplet punktów
Czekaliśmy na to spotkanie pełni niepewności, co pokażą podopieczni Xaviego. Rozpędzone Atlético to bowiem rywal, z którym nie można sobie pozwolić na grę, jaką Barcelona prezentowała przez ostatnie tygodnie. Na szczęście gospodarze stanęli na wysokości zadania i wyszli na mecz bardzo skoncentrowani, co przełożyło się na dużo lepszą organizację gry. Zwłaszcza w defensywie. Raphinha ciężko pracował i zanotował asystę, Felix wpisał się na listę strzelców w ważnej dla niego rywalizacji, a Ronald Araujo był prawdziwym przywódcą przez ponad 90 minut. Nieźle układała się też współpraca pomocników, którzy łącznie zanotowali 229 celnych podań. Szkoda tylko nieskuteczności Roberta Lewandowskiego, przez którą walka o punkty toczyła się do samego końca, a Iñaki Peña musiał ratować sytuację.
Najgorsze: sędziowanie w najgorszym hiszpańskim stylu
Cały zespół Barcelony zaprezentował się dzisiaj bardzo solidnie i jedynie na Lewandowskiego można by narzekać, ale głównie pod kątem skuteczności. Dużo pretensji można mieć natomiast do sędziego, który wyraźnie tracił panowanie nad spotkaniem. Niewytłumaczalne są sytuacje, w których arbiter utrudnia swoim poruszaniem się po boisku grę, doprowadzając do utraty posiadania, po czym pozwala kontynuować akcje. Można też mieć wątpliwości co do wielu z 10 żółtych kartek, które dzisiaj pokazał zawodnikom oraz Xaviemu. Momentami wydawało się, że o przebiegu spotkania przestają decydować piłkarze, a zaczyna sędzia, co tylko prowokowało do niepotrzebnych dyskusji i ograniczało efektywny czas gry. Chciałbym napisać, że jest we mnie nadzieja na lepsze sędziowanie w kolejnych spotkaniach, ale to już byłaby zwykła naiwność.
Komentarze (25)