Luis Enrique przeanalizował starcie pomiędzy Paris Saint-Germain i FC Barceloną w wywiadzie dla mediów francuskiego klubu. Hiszpan wyraził ogromną wiarę w swoich piłkarzy.
Macie niesamowitą passę, nie przegraliście od pięciu miesięcy. Co jest kluczem?
Luis Enrique: Nie wiem, ale pewne jest to, że dzieje się tak, w miarę jak poznajemy zawodników, w miarę jak się rozwijamy, ponieważ od samego początku mieliśmy jasny pomysł na to, jaka będzie nasza filozofia: grać ofensywnie i nie spekulować. Bez myślenia, że gramy inaczej u siebie i na wyjeździe, dając naszym kibicom atrakcyjny pomysł na atakujący futbol. Ta idea się nie zmieniła, wciąż jest taka sama, ale sposób jej realizacji ewoluował w zależności od tego, co dali nam piłkarze, którzy przybyli. Innymi słowy, mamy teraz niesamowitą passę, bardzo pozytywną, ale chcemy ją przedłużyć. Chcemy dotrzeć do tej kluczowej części sezonu w jak najlepszych warunkach.
Miałeś również możliwość zmobilizowania całej grupy, a gracze odpowiadali na to....
To prawda. Nigdy nie byłem w drużynie, w której nie ma poczucia przynależności do zespołu, który jest ważniejszy niż ty jako jednostka. To sport zespołowy. Oczywiście istnieje indywidualność. Oczywiście każdy gracz chce grać. Ale drużyna jest ważniejsza od jednostki. Trzeba być bardzo mądrym, by móc pomóc drużynie, nawet jeśli się nie gra. Dlatego uważam, że ważne jest, aby wszyscy zawodnicy czuli zaufanie drużyny. To jasne, że niektórzy grają bardzo mało lub mniej, ale myślę, że pokazaliśmy, że ufamy wszystkim i dajemy więcej lub mniej minut w zależności od ich występu. To jeden z kluczy.
Czy udział w trzech rozgrywkach, w tym w finale Pucharu Francji i ćwierćfinale Ligi Mistrzów, to presja?
Nie, wcale nie. Jesteśmy u celu. Celem było dotarcie do finału Pucharu Francji i zdobycie mistrzostwa. A w Lidze Mistrzów nie ma presji. Jest wręcz przeciwnie. Barcelona zdobyła pięć tytułów Ligi Mistrzów, my nie wygraliśmy żadnego. Nie ma możliwości, by byli bardziej podekscytowani od nas. To niemożliwe. A dla nas presja z pewnością nie istnieje. To całkowita ambicja.
Jak podchodzisz do tego dwumeczu z FC Barceloną?
Gra przeciwko Barcelonie jest dla mnie trudna z emocjonalnego punktu widzenia, ale jednocześnie jest stymulująca. Chcę wykonać dobrą robotę. Chcę, aby moja drużyna wygrała mecz. Chcę udowodnić im i sobie, że jako profesjonalista jestem na najwyższym poziomie. A to oznacza pokonanie Barçy. Aby ich zranić, będziemy musieli pokazać najlepszą wersję siebie. Barcelona to klub na bardzo wysokim poziomie. To dobry zespół. To będzie bardzo trudne, ale myślę, że my również jesteśmy na bardzo wysokim poziomie. Jesteśmy w dobrym momencie i jestem przekonany, że możemy ich wyeliminować.
Czy zmierzenie się z drużyną i trenerem, których tak dobrze znasz, jest zaletą?
To może być zaleta lub wada. Jasne jest, że mecz wygrają przede wszystkim zawodnicy. Co więcej, nie sądzę, aby był jakiś kibic lub zawodnik, który nie wie, że będzie to bardzo konkurencyjny mecz, bardzo wyrównany i że będziemy musieli być czujni w każdej minucie. Ćwierćfinał Ligi Mistrzów to dwa bardzo złożone mecze. Postaramy się wygrać pierwszy. Myślę, że jesteśmy gotowi.
Sezon 2023/24 dobiega końca. Gdzie jest zespół w stosunku do twoich oczekiwań?
Nie mogę powiedzieć dokładnie, ale wciąż jesteśmy na etapie ewolucji. Te siedem tygodni wkrótce się skończy. Od początku aspirowaliśmy do bycia zespołem zdolnym do wygrywania trofeów. Jesteśmy już bardzo blisko trzech z nich, a w Lidze Mistrzów jesteśmy tam, gdzie chcieliśmy być. Więc teraz będziemy musieli wiedzieć, jak zarządzać tymi emocjami, aby móc jak najlepiej przygotować się z zawodnikami. Zamierzamy przygotować te dwa miesiące tak, jakby były to ostatnie dwa miesiące naszego sportowego życia i zregenerować się tak bardzo, jak to możliwe. Jeść dobrze, odpoczywać, regenerować się, trenować na 100%, aby dotrzeć w jak najlepszej kondycji na siedem tygodni, które pozostały. To jest nasz cel, karmić się każdym zwycięstwem.
Komentarze (3)