Johan Cruyff chciał Toniego Kroosa, ale Sandro Rosell go zignorował

Przemek Walczak

5 maja 2024, 19:30

Crónica Global

11 komentarzy

Fot. Getty Images

Johan Cruyff to autorytet niepodważalny dla każdego kibica Barcelony. Wybitny piłkarz, który wyniósł Barçę na szczyt i jeszcze lepszy trener, który ukształtował filozofię klubu i na kolejny wiek wyznaczył kierunek jego rozwoju. A jednak wiele rad wybitnego szkoleniowca zostało zignorowanych, zwykle z niekorzyścią dla Blaugrany. Przyjrzyjmy się dzisiaj jednej z takich sytuacji.

Był rok 2014, kiedy legenda Barcelona podczas wywiadu z mediami poruszyła temat Toniego Kroosa. Tego lata niemiecki pomocnik zdecydował się opuścić Bayern Monachium, żeby poszukać nowych wyzwań poza granicami ojczyzny. Na horyzoncie pojawiła się opcja podpisania kontraktu z FC Barceloną, gdzie miałby zastąpić powoli gasnącą gwiazdę Xaviego Hernándeza. Ostatecznie, jego kandydatura została odrzucona na rzecz Ivana Rakiticia, co otworzyło drzwi dla Realu Madryt, który ostatecznie pozyskał usługi Niemca. Cruyff podczas wywiadu nie mógł nadziwić się tej decyzji. "Nie rozumiem, dlaczego nie ma go w Barcelonie. Nie rozmawiałem z nim, ale znam jego uczucia do klubu. On chciał tu grać." Wypowiedź została odebrana jako cios w dyrekcję sportową, na której czele stał wówczas Sandro Rosell. 

Słowa wypowiedziane przez być może największego wizjonera w historii futbolu nabierają dzisiaj mocy. Kroos w 2024 roku w wieku 34 lat przeżywa w Realu drugą młodość, wciąż gra na najwyższym poziomie, a ostatnio na poziomie półfinału Ligi Mistrzów błyszczał na tle byłych kolegów z Bayernu. Oczywiście transferu Rakiticia nie można zaliczyć do nietrafionych. Chorwat przyczynił się do wygrania trypletu, strzelił gola w finale Ligi Mistrzów, ale jego zastój w ostatnich latach kontraktu stał się problemem dla klubu, który pozbył się go, oddając pomocnika do Sevilli za symboliczne 1,5 miliona euro plus zmienne. Chorwata nie można ganić za jego grę w Barçy, ale nie był nigdy zawodnikiem pokroju Kroosa, którego Real pozyskał za 25 milionów, a który pasował jak ulał do stylu gry Katalończyków. Dzisiaj niemiecki pomocnik ma na koncie m.in. pięć zwycięstw w Lidze Mistrzów, cztery tytuły ligowe, trzy Superpuchary Hiszpanii, a Barcelona może mieć poczucie żalu z powodu zignorowania słów człowieka, który dał jej tożsamość. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (11)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze