Jedną z rzeczy, której nie mógł spodziewać się żaden kibic Barçy przed obecnym sezonem jest imponujący rozwój Marca Casadó. Wychowanek Blaugrany z futryną wszedł do dorosłej piłki, w zespole Hansiego Flicka rozgrywa świetne mecze w ramach LaLigi, Ligi Mistrzów, a ostatnio zadebiutował w reprezentacji Hiszpanii. Oscar López, były trener 21-latka, który prowadził go w zespole młodzieżowym, w rozmowie z dziennikiem Sport ujawnia jakim zawodnikiem był Casadó.
- Marc był juz bardzo interesującym zawodnikiem w drużynie Cadete A, dobrze czytał grę, grał na wysokiej intensywności i miał wielką inteligencję taktyczną. To nie jest krótki proces, ale powolny i stopniowy. Nie było poprawy przez 4-5 miesięcy, ale jego postawa była nienaganna, aż jego gra została wzbogacona o bardziej zdecydowane podania, penetrujące przestrzeń - mówi López o przejściu Casadó z Cadete A do Juvenilu A.
- Oprócz tego, że mamy do czynienia z zawodnikiem z talentem i dużym zaangażowaniem, musimy docenić to, że jego inteligencja jest wyjątkowa, pozwala mu być przedłużeniem trenera na boisku. Marc wyróżnia się charakterem do rywalizacji i przywództwem na boisku, jak i poza nim. Jest bardzo niewielu zawodników, którzy swoją dojrzałością potrafią zarządzać grupą. On zawsze starał się pomóc swoim kolegom z drużyny. Nigdy nie widziałem kogoś takiego jak on, kto bardziej troszczy się o dobro pozostałych zawodników, niż myśli o sobie.
- Marc jest zawsze pozytywnym liderem grupy, piłkarzem, który pomaga drużynie, a przez zawodników i trenerów jest bardzo lubiany i doceniany. Potrzegam go jako kapitana pierwszej drużyny w przyszłości, jako nowego Puyola, który będzie dyrygował zespołem.
- Zajdzie dalej, ponieważ z pewnością siebie i większym doświadczeniem będzie grał jeszcze lepiej, a wciąż nie znamy jego sufitu. Nadal może dawać z siebie więcej i pobijać rekordy. Znając Marca, możemy to rozszerzyć na Lamine, Fermína, Gaviego czy Cubarsíego. Jestem pewien, że nie popadną w stagnację. Jedyne, co może ich powstrzymać, to kontuzja.
Komentarze (4)