Nowy format Ligi Mistrzów, rozgrywany od tego sezonu, jest czymś absolutnie niezbadanym. Pierwsza edycja wydaje się być dla kibiców bardzo ekscytująca, nie wiadomo czego można się spodziewać na koniec fazy ligowej i nie jest nawet jasne ile mniej więcej punktów trzeba nazbierać, aby zakwalifikować się do fazy pucharowej.
Biorąc pod uwagę jak kształtuje się tabela, w której bez podziału na grupy klasyfikowane są wszystkie zespoły, Barca, gdyby pokonała dzisiaj Brest, z 12 punktami na koncie mogłaby być niemal pewna udziału przynajmniej w barażu, przewidzianego dla drużyn, które zajmą po rozegraniu ośmiu kolejek miejsca 9-24.
Na wczorajszej konferencji prasowej Hansi Flick oraz Iñigo Martínez jasno zadeklarowali, że w szatni nie ma żadnych kalkulacji. Liczy się tylko zwycięstwo. Oczywiście, każdy w klubie celuje w czołową ósemkę, która z automatu daje prawo gry w 1/8 finału, bez konieczności rywalizacji w dodatkowym dwumeczu. Tam trafić można w zasadzie na każdego, nawet topowy zespół, któremu gdzieś się podwinęła noga w meczach fazy ligowej.
Ewentualne zwycięstwo Barcelony nad francuskim zespołem pozwoliłoby zrównać się punktami z obecnym liderem rozgrywek, Liverpoolem. który swoje spotkanie rozegra jutro - na Anfield z Realem Madryt. Kolejnym ważnym meczem w kwestii sytuacji w tabeli będzie spotkanie Sportingu z Arsenalem, a także Interu z Lipskiem. Przy dobrych dla Barçy wynikach, a takimi byłaby strata punktów przez Sporting oraz Inter, Blaugrana mogłaby wskoczyć na pierwsze bądź drugie miejsce i ze spokojem czekać na rozstrzygnięcia kolejnych spotkań.
Drużyny takie jak Slovan, Crvena Zvezda, Young Boys czy Sturm Graz pozostają bez punktów na półmetku rywalizacji i ciężko będzie im włączyć się w walkę chociażby o baraże. Ciekawostką jest to, że poza strefą barażową znajduje się obecnie PSG. Kolejne zadanie podopiecznych Luisa Enrique będzie równie trudne, ponieważ dzisiaj zmierzą się na wyjeździe z Bayernem Monachium.
Komentarze (4)