Jedną ze skarg, jakie grupy tworzące Grada d'Animació złożyły Barcelonie w otwartym konflikcie z klubem, jest to, że wszyscy jej członkowie otrzymali masowy zakaz wstępu na stadion. Uważają, że istnieją niezbędne mechanizmy i narzędzia ze strony prywatnej ochrony Estadi Olimpic, a także Mossos, aby działać indywidualnie przeciwko tym, którzy nie zachowują się odpowiednio.
Prawda jest taka, że tego typu zachowania nasiliły się w ostatnich meczach u siebie. Na przykład, jak podaje Ivan San Antonio z dziennika Sport, podczas meczu Barça - Leganés ochrona wyrzuciła ze stadionu Karima Rezwana, obywatela Szwecji kurdyjskiego pochodzenia, socio klubu od 23 lat, a także posiadacza karnetu sezonowego, i przekazała go Mossos, którzy spisali go za skandowanie "Madridistas hijos de puta" ("Madridistas, sku***syny"), obelg, które rzekomo wykrzykiwał według pracowników Barna Porters.
"Ośmiu lub dziewięciu strażników otoczyło mnie i wypchnęło ze stadionu" - powiedział sam Rezwan, zapytany przez Sport. "Nazwali mnie kłamcą, kiedy powiedziałem im, że nie mówię ani po katalońsku, ani po hiszpańsku, a Mossos zastraszali mnie również poza stadionem. Skandowałem tylko "Barça, tak; Laporta, nie", ale w żadnym momencie nikogo nie obraziłem" - mówił.
Komentarze (5)