Nudnego Nowego Roku

Michał Gajdek

1 stycznia 2025, 13:00

42 komentarze

Fot. Getty Images

Nie tak wyobrażałem sobie pierwszy tekst w 2025 roku. Miały być noworoczne życzenia składane w dobrym nastroju, a trzeba po raz kolejny pisać będąc przepełnionym poczuciem żenady. Śledzenie losów nieudanej rejestracji Daniego Olmo i Pau Victora to zdecydowanie nie był wymarzony sposób na spędzenie Sylwestra. Jednocześnie jednak, niestety, stanowił on trafne podsumowanie całego 2024 roku. 

Mimo, że jako fani Barçy jesteśmy już przyzwyczajeni do niestandardowych wydarzeń w życiu klubu, to i tak naprawdę trudno zrozumieć, co właściwie stało się w tym przypadku. Kwestia przyjścia Daniego Olmo do Barcelony budziła przecież dużo emocji od samego początku - kibice niemal jak jeden mąż zauważali, że zarząd wykłada poważne pieniądze na piłkarza, który wcale nie wydaje się niezbędny z punktu widzenia potrzeb drużyny. Co istotne, szybko się okazało, że były to pieniądze, którymi klub w praktyce nie dysponuje - świeżo upieczony mistrz Europy przegapił przecież pierwsze kolejki ligowe z uwagi na... brak rejestracji do rozgrywek.

Ostatecznie Olmo został zarejestrowany tymczasowo, z uwagi na długoterminową kontuzję Andreasa Christensena. Już wówczas można - i trzeba - było sobie zadawać pytanie: jaki był więc pierwotny plan, ten poprzedzający uraz Duńczyka? Ja sam pisałem wówczas: "Nawet jeżeli zatem uznamy, że Joan Laporta wygrał bitwę, to w praktyce nie ma szansy wygrać wojny. Przekroczenie limitu FFP jest bowiem tymczasowe – to, co zostało Barcelonie „dodane” teraz, niedługo zostanie „odjęte”. W kolejnych miesiącach czeka nas obserwowanie, jak klub dramatycznie próbuje wygenerować miejsce w FFP, aby zarejestrować na stałe Daniego Olmo oraz przywrócić do składu Ronalda Araujo i Andreasa Christensena".

Cóż, okazało się, że planu zwyczajnie nie było. W całej tej żenującej sprawie, to zresztą jest chyba najbardziej kompromitujące. Korzystając ze zdarzenia losowego, jakim była kontuzja jednego z piłkarzy, Joan Laporta dostał dodatkowy czas, żeby rozwiązać problem, który nigdy nie powinien się nawet pojawić: sprawić, że najdroższy zakupiony przez niego w ostatnim czasie piłkarz będzie mógł po prostu biegać po boisku. Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że przez kilka miesięcy nie zrobiono w tym kierunku absolutnie niczego. Pierwsze wymierne oznaki starania się o rejestrację Olmo nastąpiły dopiero pod koniec grudnia, gdy złożony został wniosek do Sądu w Barcelonie o zastosowanie środka zabezpieczającego. Znów jednak - co wymowne - chodziło o tymczasową rejestrację, znów w miejsce kontuzjowanego kolegi, tym razem Marca Andre-Ter Stegena. Kolejna próba gry na czas. 

Ostatnie dni to już kumulacja żenady. Najpierw wspomniany wniosek został oddalony kolejno przez dwa składy sędziowskie. Później rozwiązaniem miała być enigmatyczna sprzedaż lóż VIP. Wreszcie, sylwestrowy wieczór przepełniony był oficjalnymi komunikatami i doniesieniami dziennikarzy podających coraz to nowe, sprzeczne ze sobą informacje pochodzące z klubu, LaLigi oraz hiszpańskiej federacji, RFEF.

Wiecie, co jest w tym bodaj najbardziej ironiczne? Że nawet wtedy rozwiązanie całego problemu było banalnie proste pod względem prawnym. Regulacje Finansowego Fair Play dają klubom o strukturze socios możliwość skorzystania z osobistych gwarancji bankowych, przedkładanych przez zarząd. Wystarczyło zatem "tylko", aby Joan Laporta wraz ze swoją świtą wzięli odpowiedzialność za własne błędy - koncertowo zepsuliśmy sprawę rejestracji? Cóż, trzeba sięgnąć do własnej kieszeni. Nikt jednak tego scenariusza nawet nie rozważał, a usłużni dziennikarze taktownie nie przypominali zbyt głośno o takiej możliwości.

Nie wiem, jak ta sprawa się zakończy, ale stan na godzinę 13:00 1 stycznia 2025 roku jest następujący: Dani Olmo oraz Pau Victor zostali wyrejestrowani przez LaLigę z rozgrywek. Niezależnie od dalszych wydarzeń, mleko w praktyce już się rozlało. Ten tekst pozostanie aktualny, także jeżeli Barça jakimś cudem doprowadzi do tego, że Dani Olmo i Pau Victor dalej będą mogli reprezentować jej barwy. Nawet jeśli bowiem ostatecznie nie powstanie strata sportowa, czy zwłaszcza majątkowa (związana z możliwością odejścia najdroższego transferu ostatnich lat zupełnie za darmo), to Blaugrana po raz kolejny poniosła już istotne konsekwencje reputacyjne, które z pewnością odbiją się chociażby na kolejnych planowanych wzmocnieniach kadry.

Laporta dimissió?

Czy opisywane wydarzenia spowodują trzęsienie ziemi w klubie? Mam co do tego poważne wątpliwości. Aby wyjaśnić dlaczego, przypomnijmy pokrótce, jak wyglądał z punktu widzenia instytucjonalnego 2024 rok w Barcelonie:

- zaczęliśmy od wcześniejszego sprowadzenia z pompą Vitora Roque, nie bez - a jakże - problemów z rejestracją. Brazylijczyk był jedyną inwestycją gotówkową dokonaną przez klub. Szybko okazało się, że trener na niego nie liczy, i po zaledwie 353 minutach w barwach Blaugrany został on odesłany do Realu Betis,

- w końcówce stycznia rozpoczął się spektakl związany z odejściem Xaviego Hernándeza. Szkoleniowiec Barçy złożył "odroczoną dymisję", przez kilka miesięcy zapewniał, że jego decyzji nic nie zmieni. Później na stanowisku jednak pozostał, tylko po to by po kilku tygodniach ostatecznie zostać zwolnionym (wówczas napisałem zresztą tekst "Czy leci z nami pilot?" - odpowiedź na pytanie okazała się jednoznaczna),

- po wiosennym El Clásico Joan Laporta wygłosił oświadczenie, że klub będzie wnioskował o powtórne rozegranie meczu, związane z sytuacją po strzale Lamine Yamala - w dalszym ciągu czekamy na nowy termin tego spotkania,

- w lecie zaserwowany został nam spektakl związany z niejasnym odejściem İlkaya Gündoğana, w celu - o ironio - zrobienia miejsca w drużynie Daniemu Olmo; klub opuścili też po roku João Felix oraz João Cancelo, mimo że sam presidente jeszcze chwilę wcześniej zapewniał o ich pozostaniu, 

- na jesieni zarząd otworzył nowy front walki: tym razem przeciwnikiem stali się własni kibice. Grada d'Animació, zniknęła bezterminowo z trybun Montjuïc, a w meczu towarzyszącym 125-leciu klubu lepiej słyszani byli fani gości; grupy prowadzącej doping ma również zabraknąć na nowym Camp Nou.

Jestem przekonany, że mógłbym wymieniać dalej, ale po co - chodzi jedynie o pokazanie pewnego trendu. Barça jest obecnie klubem społecznie martwym, a socios oraz kibice są w stanie znieść niemal wszystko. Najnowszy przykład? Wbrew szumnym zapowiedziom, Barça zakończyła 2024 rok na Stadionie Olimpijskim na Montjuïc, a termin powrotu na Camp Nou pozostaje bliżej nieokreślony. Reakcja socios? "Poczekamy do września". A jak nie do września, to i dłużej. I nikt nie pyta już o milionowe kary umowne, które miały być naliczane w stosunku do firmy budującej nowy stadion. 

Podobnie, nikogo zbytnio nie interesuje, jak to się stało, że jeszcze kilka miesięcy temu Joan Laporta zapewniał - a dyrektor generalny LaLigi potwierdzał - że Barça nie wróciła do zasady 1:1 wyłącznie z własnego wyboru. Nikt nie dopytywał też chociażby komu i na jakich warunkach mają być sprzedane wspomniane loże VIP na nowym Camp Nou. I jak ta operacja ma się do statutu, zgodnie z którym sprzedaż klubowych aktywów wymaga zgody socios

Skoro nie nastąpi poważna debata o przyszłości modelu zarządzania klubem, to co zamiast tego? Cóż, najpewniej to, co zwykle, czyli konferencja prasowa pod hasłem: "co złego, to nie my". Winny zawsze się znajdzie, tym razem zapewne w LaLidze albo w RFEF. Formalni jedynie własciciele klubu najbardziej lubią te melodie, które już słyszeli, i to nie raz. 

Zdaję sobie sprawę, że wszystko to brzmi bardzo ponuro, a tekst noworoczny wypadałoby jednak zakończyć pozytywnym akcentem oraz życzeniami. Cóż, pozostaje mi życzyć Wam wszystkim - i sobie - żeby 2025 rok był po prostu spokojniejszy i nudniejszy. Mam nadzieję, że częściej niż o Finansowym Fair Play, dźwigniach czy rejestracjach będziemy mogli rozmawiać o pięknym sporcie, jakim pozostaje piłka nożna. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (42)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze