Robert Lewandowski rozpoczął spotkanie z Valencią na ławce rezerwowych. Mimo to był to dla Polaka wyjątkowy wieczór, ponieważ w końcówce rywalizacji był kapitanem drużyny.
Lewandowski wszedł na boisko po godzinie gry, a już sześć minut później trafił do siatki. Dla wyniku nie miało to wielkiego znaczenia, ale sposób, w jaki 36-latek zdobył bramkę, przypominał jego najlepsze lata. Co więcej, było to setne trafienie Barcelony w tym sezonie. W klasyfikacji Trofeo Pichichi Lewy powiększył przewagę nad Kylianem Mbappe do dwóch goli.
Nie był to jedyny przyjemny moment Lewandowskiego we wczorajszym starciu. Po zejściu z boiska Frenkiego de Jonga w 78. minucie to właśnie Polak przejął od Holendra opaskę kapitańską.
Napastnik był przed sezonem wskazywany jako jeden z kandydatów do tej roli, ale ostatecznie nie znalazł się w gronie czterech wybrańców. Mimo to rola Lewego w szatni nie podlega dyskusji, co przyznawał np. Raphinha. Wczoraj Lewandowski mógł wreszcie sprawować funkcję kapitana Barcelony, po raz pierwszy w oficjalnym spotkaniu. Wcześniej był nim tylko w meczach towarzyskich.
Komentarze (2)