Alphonso Daviesowi miał w lecie wygasnąć kontrakt z Bayernem, a przez długi czas nie mógł on dojść do porozumienia z klubem ws. przedłużenia umowy. Stąd też pojawiły się informacje o możliwym przejściu do Realu Madryt, a nawet do Barcelony. Ostatecznie reprezentant Kanady zostanie w Niemczech.
Barça po raz pierwszy była zainteresowana pozyskaniem Daviesa w 2017 roku. Ostatecznie klub nie zdecydował się wyłożyć 8 milionów euro, a sam zawodnik wyrzucał Josepowi Marii Bartomeu, że prezydent go nie chciał, bo jest Kanadyjczykiem. Temat wrócił rok temu, gdy Deco spotkał się z agentem lewego obrońcy. Widocznie było to tylko spotkanie informacyjne, bo podczas tej samej wizyty w Hiszpanii doszło też do rozmów z Realem Madryt. Barcelonie wyjaśniono, że oczekiwania Daviesa opiewają na 12 milionów euro netto.
Przybycie Hansiego Flicka na ławkę Blaugrany mogło tylko spotęgować plotki dotyczące sprowadzenia jego byłego podopiecznego. Nawet niemiecki Bild potwierdzał zainteresowanie Barcelony. Trudno powiedzieć, czy coś było na rzeczy, czy kataloński klub był jedynie wykorzystywany w grze Daviesa z Bayernem o jak najlepsze warunki kontraktu, ale później o całej sprawie było już ciszej. Więcej mówiło się o ewentualnym przybyciu Kanadyjczyka do Realu. Madryckie media twierdziły nawet, że piłkarz podjął już decyzję i podpisze umowę z Los Blancos.
Ostatecznie Davies zostanie w Bayernie. Lewy obrońca podpisał wczoraj kontrakt z klubem do czerwca 2030 roku. Z perspektywy Barcelony ważne jest to, że Alejandro Balde prezentuje się coraz lepiej, pokazując, że warto inwestować w jego rozwój, a celem klubu powinno być raczej rozglądanie się za odpowiednim zmiennikiem dla wychowanka.
Komentarze (11)