Agent Vitora Roque Andre Cury w wywiadzie dla UOL Esporte opowiedział o szczegółach przejścia napastnika do Palmeiras. Agent wyznał, że musiał przekonać 20-latka do powrotu do Brazylii, a użył w tym celu przykładu wielkiej wpadki transferowej Barcelony.
– Na początku nie chciał, ponieważ już był w Europie, ale powiedziałem mu, co się stało z Henrique i Keirrisonem… Ogromny klub kupuje piłkarza, a potem nie ma dla niego miejsca i zaczyna wypożyczać go do innych klubów – tłumaczy Andre Cury.
Agent żałował tych wcześniejszych operacji, które sam przeprowadzał. – Nie zabrałbym [znów] Keirrisona do Barcelony. W Brazylii strzelił 66 goli w półtora roku, ale moim zdaniem nie pasował do stylu gry Barçy, tak jak Ibrahimović. Keirrison był topowym piłkarzem, ale do wykończenia akcji. Barcelona chciała piłkarza, aby wymienić go z Valencią za Villę lub z Atlético za Forlana. A potem skończył wypożyczany do Benfiki, Fiorentiny, Santosu, gdzie został mistrzem Libertadores, a potem do Cruzeiro.
Cury przyznał, że Barcelona sama by sobie nie dała rady ze zrealizowaniem transferu Vitora Roque do Palmeiras, zastopowanego ze względu na przepisy LaLigi i RFEF. – Gdyby to zależało od Barçy, odpowiedź brzmiałaby „nie”. Więc spotkałem się z Andersonem i Leo Holandą [prawnicy] i wraz z adwokatem z Madrytu poszliśmy dalej i uzyskaliśmy pozytywną opinię FIFA. To była niesamowita i dobrze wykonana praca.
Agent powtórzył, że jego klient może wrócić do Europy. – Vitor może grać dwa, trzy, cztery lata tutaj w Palmeiras i nadal wrócić do Europy, jak również do reprezentacji Brazylii. Myślę, że dziś miejsce „9” jest nadal wolne, chociaż mamy sensacyjnych atakujących w brazylijskim futbolu.
Komentarze (8)