Leo Messi decydujący w Pucharze Mistrzów. To zdanie mogliśmy często słyszeć przez lata kariery Argentyńczyka w Barcelonie, a nadal jest wypowiadane przez kibiców Interu Miami. Dziś w nocy crack z Rosario zapewnił swojemu zespołowi historyczny awans do półfinału tych rozgrywek w strefie CONCACAF.
Inter Miami w pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym z Los Angeles FC przegrał 0:1, a jego sytuację jeszcze bardziej utrudnił początek meczu rewanżowego, ponieważ Aaron Long dał zespołowi z Kaliforni prowadzenie. Gospodarze musieli wziąć się do pracy, aby odrobić straty, a sygnał dał nie kto inny, jak Messi. Argentyńczyk pięknym uderzeniem z okolic szesnastego metra wyrównał wynik starcia.
Inter potrzebował jednak kolejnego gola, aby w całym dwumeczu był remis. Trafienie nadeszło w drugiej połowie na skutek złego wyjścia z bramki Hugo Llorisa. Warto zwrócić uwagę, że Jordi Alba nieładnie zachował się chwilę wcześniej, odpychając rywala bez piłki, ale sędzia nie zwrócił na to uwagi i pozwolił gospodarzom wznowić grę z autu.
VAR interweniował za to chwilę później, gdy do siatki trafił Luis Suárez po genialnym dośrodkowaniu Messiego. Bramka została anulowana, ale w końcu Inter zdołał dokonać remontady. W 84. minucie Messi znów stanął naprzeciwko Llorisa przy rzucie karnym, tak jak w finale mistrzostw świata. I tym razem Argentyńczyk pokonał francuskiego bramkarza, dając swojemu zespołowi awans do półfinału.
Inter po raz pierwszy w historii awansował do półfinału Pucharu Mistrzów CONCACAF. Warto zwrócić uwagę, że oprócz Llorisa w zespole Los Angeles wystąpili wychowanek Barcelony Sergi Palencia i były gracz Blaugrany Marlon, a z ławki wszedł Olivier Giroud. W kadrze meczowej ekipy z Miami nie było za to zawieszonego za kartki Sergio Busquetsa. Rywalem Interu Miami w półfinale Pucharu Mistrzów będzie Vancouver Whitecaps.
Komentarze (18)