Mario Balotelli jest znany z braku profesjonalizmu i niegryzienia się w język przy wypowiedziach medialnych. Włoski napastnik tuż przed swoimi 35 urodzinami pozostaje bez klubu, po tym jak Genoa nie przedłużyła z nim kontraktu. Mało kto pamięta, że Mario był w 2006 roku na testach w La Masii, zanim zdecydował się na podpisanie kontraktu z Interem Mediolan.
Kiedy Włoch był jeszcze na szczycie i rozważano jego transfer do Barçy sam zainteresowany postanowił powiedzieć w mediach, że nie interesuje go gra z dziewczynkami. Nawiązał w ten sposób oczywiście do częstego symulowania fauli przez ówczesnych zawodników Barcelony, którzy górując technicznie nad rywalami uciekali się do "symulek" chroniąc swoje zdrowie i przenosząc rywalizację na poziom czystych umiejętności piłkarskich, gdzie byli praktycznie niezwyciężeni. Okazuje się, że pomimo typowych dla siebie buńczucznych wypowiedzi 35-latek dobrze wspomina swoją grę w La Masii.
"Było bardzo fajnie, uczyli nas tylko techniki: kontroli i ciągłych podań, żadnej taktyki. Wychodzenie na boisko to zawsze była radość, tamta drużyna nie powinna być legalna, wygrywaliśmy po 15:0" - mówił Balotelli w wywiadzie dla La Gazzetta dello Sport. Napastnik przyznał, że to dzięki La Masii rozbudziły się w nim wielkie marzenia związane z piłką nożną po czym dodał, że dalej marzy o grze... w Realu Madryt. Włochowi nie można odmówić daru do szokowania rozmówcy i tego, że nie próbuje się nikomu podlizywać. Na zakończenie "Super Mario" dodał, że powinien bardziej przykładać się do rozwoju swojej kariery, którą niewątpliwie można uznać za zmarnowaną. Balotelii miał umiejętności na wieloletnią grę w największych klubach, ale na własne życzenie zaprzepaścił swoją szansę.
Komentarze (7)