Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty pojedynku z Club Brugge okiem redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: Lamine Yamal błysnął, Fermín asystował, a Barcelona wywiozła punkt z Brugii
O ile wciąż można mieć wiele zastrzeżeń do gry Lamine Yamala, o tyle tym razem młody skrzydłowy był faktycznie motorem napędowym ataków drużyny, zwłaszcza w drugiej połowie. Ostatecznie zdobył bramkę i asystował przy trafieniu samobójczym, a do tego wykreował jeszcze przynajmniej dwie doskonałe okazje. Wciąż brakowało trochę luzu w dryblingach, jednak kreatywność wróciła na najwyższy poziom. Pomimo kontuzji i słabszego początku sezonu, Lamine Yamal ma już pięć goli i pięć asyst we wszystkich rozgrywkach co można uznać za całkiem niezły wynik. Jeszcze lepsze liczby notuje ostatnio Fermín López, który dołożył dwa kończące podania i przy zaledwie 666 rozegranych minutach ma sześć bramek oraz cztery asysty. Szkoda, że Marcus Rashford nie błysną skutecznością, bo była realna szansa na zdobycie kompletu punktów. Więcej mógł zrobić także Ferran Torres, choć zdobył bramkę numer siedem w sezonie.
Najgorsze: niemal każda strata piłki to szansa dla rywala
Barcelona może mieć blisko 80% posiadanie piłki, oddać ponad 20 strzałów i w efekcie zdobyć trzy bramki, a i tak wręcz wyciąga do rywali pomocną dłoń, co tym razem skutkowało stratą trzech goli i dwóch punktów. Co gorsza – był to minimalny wymiar kary. Ekipa Hansiego Flicka w każdym meczu swoimi stratami rozpoczyna groźne kontrataki, a później nie potrafi właściwie zareagować. Ronald Araujo nie był skuteczny w grze na wyprzedzenie, Balde był regularnie ustawiony bardzo wysoko, bez szans na skuteczną reakcję po stracie, natomiast cały blok z Koundé na czele miał problemy z ustawieniem w linii. Tym razem niewiele od siebie dał też Wojciech Szczęsny, który był blisko sprokurowania czwartego gola dla gospodarzy. Hansi Flick musi coś wreszcie zmienić, nim sezon wkroczy w decydującą fazę.
Komentarze (10)