Roony Bardghji mimo licznych kontuzji w Barcelonie na początku sezonu nie grał jakichś potężnych minut. W spotkaniu z Olympiakosem Szwed zabłysnął i wydawało się, że wreszcie może zacząć dostawać trochę więcej szans, a jednak paradoksalnie od tego czasu występuje jeszcze rzadziej
Roony miewał różne mecze na początku rozgrywek, ale pojedynek z Olympiakosem był dla niego udany. Skrzydłowy wszedł na ostatni kwadrans i zachwycił wszystkich wspaniałym dryblingiem „elastico”, po którym padła bramka dla Barcelony. 20-latek zdawał się wtedy coraz lepiej adaptować do zespołu i był coraz efektywniejszy.
A jednak za tym wrażeniem nie poszło zwiększenie czasu gry. Od tego momentu w sześciu kolejnych starciach Roony spędził na boisku… 16 minut. Oczywiście wiąże się to z obecnością Lamine Yamala i wieloma wynikami na styku. Inna sprawa, że w konfrontacji z Athletikiem wygranej pewnie 4:0 18-latek w ogóle nie został zmieniony, a przy prowadzeniu z Elche dwiema bramkami zdjęto go dopiero w 88. minucie.
Wygląda na to, że wraz z powrotem kontuzjowanych graczy Roony Bardghji może mieć problem z zyskaniem takiej liczby szans na grę, aby pozostać w rytmie meczowym i móc dalej się rozwijać. Zobaczymy, czy podczas obecnego maratonu spotkań Szwed dostanie nieco więcej minut, jednak wpuszczanie z ławki Ferran Torresa, Marcusa Rashforda czy Daniego Olmo może być ważniejsze dla Hansiego Flicka. Do tej pory Roony spędził na boisku raptem 195 minut w całym sezonie.
Komentarze (22)