La Masia to prawdziwa kopalnia talentów, która od lat dostarcza Barcelonie i innym klubom wielu jakościowych zawodników. Nieliczni z nich spełniają oczekiwania i wchodzą na poziom, jakiego spodziewano się po nich od najmłodszych lat. Większość jednak nawet w połowie nie realizuje pokładanych w nich nadziei i idzie swoimi drogami - często krętymi, cichymi i dalekimi od Camp Nou.
Przypominam sobie więc najbardziej utalentowanych zawodników, jakich widziałem w akademii na przestrzeni ostatnich lat, i sprawdzam, gdzie dziś się znajdują oraz jak potoczyły się ich kariery. To nie jest lista największych rozczarowań ani ranking zmarnowanych talentów - raczej zapis niespełnionych obietnic, decyzji podjętych za wcześnie lub za późno oraz momentów, w których coś po prostu nie zagrało.
Wybrałem czterdziestu graczy - tych, którzy robili na mnie największe wrażenie i którym dawałem duże szanse na sukces na najwyższym poziomie. Nie biorę pod uwagę zawodników, którzy wciąż są w Barcelonie, bowiem z pewnością znaleźliby się tu Lamine Yamal, Pau Cubarsí, Gavi czy Eric García z pierwszej drużyny, a także nazwiska z La Masii i rezerw, jak Dani Rodríguez, Ebrima Tunkara, kuzyni Fernández, Baba Kourouma czy Diego Kochen. Tekst został podzielony na dwie części - w każdej z nich znajdziecie sylwetki dwudziestu graczy i krótkie podsumowanie tego, dokąd zaprowadził ich los. Zapraszam.
Diego Almeida (21 lat, Huesca B): Diego w pewnym momencie był dla mnie najbardziej utalentowanym obrońcą w La Masii, a do tego jednym z najbardziej spektakularnych graczy. Imponował wyprowadzeniem piłki, świetną techniką, łatwością w tworzeniu akcji bramkowych. Potrafił posyłać długie piłki idealnie na stopę, dogrywać między liniami i notować no-look passy przy wyprowadzaniu futbolówki. Zdołał zadebiutować w drużynie Barçy Atlétic i w dorosłej reprezentacji Ekwadoru. Z czasem jednak uwidoczniły się jego problemy z bronieniem - zdarzało mu się lekceważyć powroty do defensywny, miał problemy z kryciem i napastnikami pojawiającymi się za jego plecami. W tym aspekcie nie widać było progresu i Diego zdecydował się na odejście z Barcelony. Po odejściu z niej grał w Columbus 2 (MLS), Sestao River, AE Prat - choć lepszym określeniem byłoby, że w tych zespołach po prostu był. Do rezerw Huesci trafił tego lata i wciąż nie doczekał się tam debiutu.
Robert Navarro (23 lata, Athletic Bilbao): Roberta w pewnym momencie można było uważać za najbardziej utalentowanego zawodnika w La Masii. Fenomenalna technika, drybling, łatwość w tworzeniu okazji bramkowych, przebojowość i dobre wykończenie robiły z niego jednego z najciekawszych młodych graczy w całej Hiszpanii. Zachwycał na turniejach, w rozgrywkach ligowych i wiele mówiło się o jego profesjonalnej umowie i rozmów na jej temat z Barceloną. Ostatecznie nie dogadał się z klubem i odszedł w wieku 16 lat do Monaco, gdzie został po chwili najmłodszym debiutantem w historii i zbierał pozytywne recenzje. Po okresie we Francji wrócił do Hiszpanii - mianowicie do Realu Sociedad B, gdzie wyglądał świetnie i poprowadził zespół Xabiego Alonso do awansu na wyższy poziom rozgrywkowy. Po tym epizodzie grał w Cádiz i Mallorce, a obecnie występuje w Athletiku, gdzie na koncie w tej kampanii uzbierał 858 minut i cztery bramki. Nie jest to zły wynik i jak na razie jest to solidna kariera, choć potencjał jest lub też był tutaj na dużo więcej.
Nico González (23 lata, Manchester City): historia Nico wciąż jest dość świeża dla wielu kibiców Barcelony. W La Masii szczególnie moją uwagę zwrócił jego rok w cadete A - grał wtedy w zespole z Pablo Moreno, Robertem Navarro, czasami również z Ansu Fatim. Widać było łatwość w budowaniu akcji, regulacji tempa gry, świetnym rozgrywaniu i umiejętności przyspieszenia ataków. Potem nastąpił bezpośredni awans do juvenilu A, który dla Nico był bardzo ważny - rozwinął się szczególnie w defensywie i nadrobił braki w grze bez piłki. Zaczął lepiej się ustawiać, szybciej doskakiwać do przeciwnika i lepiej pracować w pressingu. Często podczas meczów można było usłyszeć wskazówki Denisa Silvy dotyczące jego pozycjonowania na boisku. Było to kluczowe dla jego gry w rezerwach, kiedy to imponował w roli defensywnego pomocnika. Po tym etapie przyszedł etap w pierwszej drużynie - w mojej opinii bardzo solidny, z wieloma pozytywnymi występami. Moim zdaniem Xavi nie miał na Nico odpowiedniego pomysłu w pierwszej drużynie i w jego przypadku można było wykazać się większą cierpliwością. Klub zdecydował się na sprzedanie młodego gracza. González odszedł do Porto, a chwilę później został kupiony przez Manchester City, gdzie w tym sezonie rozegrał 1600 minut.
Pablo Moreno (23 lata, bez klubu): powiedziałbym, że to jeden z najlepszych i najbardziej utalentowanych napastników, jakich kiedykolwiek widziałem w akademii. Wyróżniał się od najmłodszych sekcji - był prawdziwą maszyną do zdobywania bramek. Potrafił wykończyć akcje z każdej pozycji, imponował dynamiką, dryblingiem, instynktem w polu karnym i zdecydowaniem przy finalizacji. Niestety, na etapie cadete A - chwilę przed możliwym podpisaniem profesjonalnego kontraktu - zdecydował się na odejście. Klub podobno nie chciał zapewnić mu awansu do sekcji juvenilu A, a Moreno przyjął ofertę Juventusu. Nie zachwycił tam, a sam włoski klub nie słynął ze stawiania na młodych graczy, choć w pewnym momencie internet obiegły zdjęcia Pablo trenującego z pierwszą drużyną obok Cristiano Ronaldo. Później trafił do Manchesteru City, skąd od razu został wypożyczony do Girony. Nie grał tam jednak dużo, a w kolejnych klubach - Maritimo, Andorze i Osasunie B niemal nie grał. Obecnie pozostaje bez klubu. Jego historia jest jednym z najbardziej wymownych przykładów tego, jak cienka bywa granica między wielką karierą a piłkarskim niebytem.
Adria Bernabe (24 lata, Parma): Adria w swoim czasie w La Masii uchodził za jednego z najbardziej utalentowanych pomocników. Wychowany w stylu Barcelony, świetnie rozumiejący grę, z dużą swobodą w rozgrywaniu i kreacji, wyróżniał się inteligencją i dojrzałością. Na etapie juvenilu B zdecydował się jednak na odejście z klubu. Padło na Manchester City, gdzie radził sobie naprawdę dobrze. Był tam wysoko ceniony i zadebiutował nawet w pierwszym zespole. W 2021 roku dołączył do Parmy, gdzie gra do tej pory na dość wysokim poziomie. W Serie A w tej kampanii rozegrał 1115 minut i zdobył dwie bramki. Jego kariera chwilowo była przerwana przez wykryte podczas badań problemy z sercem - Hiszpan musiał przejść natychmiast operację. Problemy kardiologiczne zostawił obecnie za sobą i cieszy się we Włoszech regularną grą i mocną pozycją w zespole. Być może nie został gwiazdą, ale spośród wielu talentów z generacji 2001, to właśnie Bernabé znalazł niezwykle ważną w futbolu rzecz - ciągłość.
Marc Jurado (21 lat, FC Cartagena): Marc był jednym z najbardziej utalentowanych prawych obrońców, jakich widziałem w La Masii, a w momencie odejścia chyba najbardziej. Jurado był członkiem bardzo utalentowanej generacji piłkarzy z rocznika 2004 wraz z Gavim, Iliasem, Diego Almeidą. Na prawej stronie wyróżniał się świetnym dośrodkowaniem, przebojowością, dobrymi warunkami fizycznymi, dojrzałością i solidnością defensywną. Problemy pojawiły się wtedy, gdy klub nie chciał zapewnić mu bezpośredniego awansu do juvenilu A - Hiszpan zdecydował się poszukać szczęścia gdzie indziej. Padło na Manchester United. W Anglii zaliczył naprawdę dobry epizod. Grał regularnie w zespole U-18, a także w Młodzieżowej Lidze Mistrzów. Na pierwszy zespół to jednak nie wystarczyło, a w Anglii margines błędu dla młodego obrońcy jest wyjątkowo wąski. Trafił więc do Espanyolu, gdzie pełnił ważną rolę w ekipie rezerw oraz zadebiutował nawet w pierwszej drużynie. Po dwóch kampaniach trafił do Cartageny - w tym sezonie ma na koncie 703 rozegrane minuty.
Juan Larios (21 lat, Cultural Leónesa): kolejny wielki talent z rocznika 2004. Juan występował w La Masii na pozycji lewego obrońcy i dość szybko rozpoczął grę na wyższym poziomie. Niestety, nie widział dla siebie szans w pierwszej drużynie i także zdecydował się na odejście. Hiszpan na kolejny klub wybrał Manchester City, gdzie grał w Premier League 2 i w zespole U-18. Po dwóch sezonach odszedł do Southampton, gdzie szybko zadebiutował na najwyższym poziomie. Trzy kolejne sezony zostały brutalnie przerwane przez kontuzje - łącznie Juan pauzował 673 dni i opuścił 95 meczów, co wyhamowało świetnie zapowiadającą się karierę. W tym roku trafił do Leónesy, gdzie aktualnie rozegrał 490 minut.
Arnau Tenas (24 lata, Villarreal): historię Arnau zna większość kibiców Barcelony. W La Masii Tenas uchodził za wyjątkowo utalentowanego bramkarza. Imponował nie tylko refleksem, pewnością siebie i umiejętnością zatrzymywania strzałów z bliskiej odległości, ale też mentalnością lidera. Z pierwszą drużyną trenował regularnie, bywał też powoływany na spotkania pierwszej ekipy, lecz nigdy nie doczekał się debiutu na najwyższym poziomie. Same treningi i przebywanie blisko pierwszej drużyny okazały się niewystarczające dla zawodnika, który realnie chciał się rozwijać. Tenas zdecydował się więc na odejście i na kolejny klub wybrał PSG. Był to zaskakujący wybór, bowiem we Francji była niewielka szansa na regularne występy. Hiszpan w dwa sezony rozegrał łącznie osiem spotkań i latem tego roku dołączył do Villarrealu. W hiszpańskiej drużynie w tej kampanii wystąpił w pięciu meczach (480 rozegranych minut) i ma tutaj zdecydowanie większe szanse na regularną grę w przyszłości i stabilny rozwój.
Riqui Puig (26 lat, LA Galaxy): tutaj chyba wybór nikogo nie zaskoczył. Bo jak nie wybrać tutaj zawodnika, który w juvenilu A był sensacją, a jego krótkie prowadzenie piłki, balans ciała, swoboda w poruszaniu się między liniami i tworzeniu okazji bramkowych od długiego czasu zwracała uwagę wielu kibiców? Choć w niektórych momentach w akademii brakowało mu regularności i Riqui musiał powtarzać sezon w juvenilu B ze względu na problemy z regularną grą, to w kolejnej kampanii błyszczał ustawiony na pozycji fałszywej dziewiątki. Riqui dość długo czekał na minuty w pierwszym zespole i jedyny poważny okres w dorosłej ekipie Barçy zaliczył za kadencji Quique Setiena. Wydawało się jednak jasne, że jego przyszłość leży poza Barceloną, choć wiele osób twierdziło, że Riqui zasługuje na dalsze szanse i regularną grę. W 2022 roku dołączył do LA Galaxy, gdzie dość szybko stał się jedną z gwiazd MLS. MLS okazała się dla niego ligą skrojoną pod jego styl - z większą swobodą, przestrzenią i mniejszą odpowiedzialnością za grę. W La rozegrał obecnie łącznie 82 spotkania, w których strzelił 29 goli i zaliczył 20 asyst, co przekłada się na bezpośredni udział w trafieniu średnio co 146 minut. Od ponad roku leczy kontuzję - w grudniu 2024 zerwał więzadła krzyżowe i przez poważny uraz ominął już 46 pojedynków.
Alex Collado (26 lat, Al-Shamal SC): Alex należał do bardzo utalentowanej generacji piłkarzy z rocznika 1999, spośród której wielu chłopaków sięgnęło po tytuł Ligi Młodzieżowej UEFA. Wyróżniał się przebojowością w linii pomocy, świetnym uderzeniem z dystansu i łatwością w dryblingu - ta ostatnia cecha pozwalała mu nawet na grę na skrzydle - głównie w klubowych rezerwach. Od zawsze imponował intensywnością, z jaką grał, cechami przywódczymi i dużą swobodą w kreowaniu akcji bramkowych. Collado był jednak zawodnikiem, który za długo utknął między „za dobry na rezerwy” a „niewystarczający dla najwyższego poziomu”. Odszedł więc do Realu Betis, gdzie nie mógł być zarejestrowany przez limity, a następnie dołączył na wypożyczenie do Al-Okhdood. W Arabii Saudyjskiej spisywał się przyzwoicie i latem tego roku trafił do Al-Shamal w Katarze. W tej kampanii rozegrał tam dziesięć meczów w lidze, strzelił trzy bramki i zaliczył jedną asystę.
Nils Mortimer (24 lata, Academico Viseu): zawodnik, który nie jest tak dobrze kojarzony przez wielu kibiców Barcelony, ale ja zapamiętałem go jako jednego z najsolidniejszych graczy w akademii. Nils w pewnym momencie grał na tyle dobrze, iż można było przypuszczać, że stać go na coś więcej. Wyróżniał się wszechstronnością - potrafił grać zarówno na skrzydłach, jak i na środku ataku, a z czasem zaczął występować też w linii pomocy. Ceniony był za świetną grę w kreacji, na jeden kontakt, znakomite stałe fragmenty. W rezerwach spędził dwa przeciętne sezony, a następnie dołączył do duńskiego Viborg - nie grał tam jednak wiele. W kolejnej kampanii grał w Recreativo Granadzie, gdzie mógł liczyć na regularne minuty. Z kolei w 2024 roku wylądował w portugalskim Academico Viseu. Jak się pewnie domyślacie - nie jest to udana przygoda, Nils nie gra tam dużo.
Sergio Gómez (25 lat, Real Sociedad): w ostatnich latach jedna z największych gwiazd La Masii i można by napisać, że najbardziej utalentowany gracz z rocznika 2000, choć konkurencję miał tutaj ogromną. Sergio grał zarówno na skrzydle, jak i w linii pomocy. Przebojowy, z dobrym dryblingiem, świetnym prostopadłym podaniem, łatwo wygrywający bezpośrednie pojedynki i z zabójczym dograniem ze stałych fragmentów gry. W 2017 roku ze znakomitej strony pokazał się na Mistrzostwach Świata U-17 (cztery gole i dwie asysty; dwa trafienia w starciu finałowym), na których Hiszpania przegrała w finale z Anglią. Niestety, Sergio na etapie juvenilu A zdecydował się na odejście. Został pozyskany przez Borrusię Dortmund, jednak jego przygoda z BVB nie była zbyt udana. Następnie była Huesca na dwa sezony, gdzie po awansie zespołu do LaLigi grał zdecydowanie mniej, a potem Anderlecht, gdzie jego pozycja została zmieniona. Gómez rozpoczął grę na lewej obronie, na której radził sobie znakomicie - podczas kampanii 2021/2022 rozegrał 49 meczów, w których strzelił siedem goli i zaliczył piętnaście asyst. Po tym okresie zgłosił się po niego Manchester City - tam przez dwa sezony grał niewiele i w 2024 roku podpisał kontrakt z Realem Sociedad. Obecnie na koncie w zespole Txuri-Urdin w tej kampanii ma 1182 minuty.
Andrea Natali (17 lat, AZ Alkmaar U-21): Andrea od początku w La Masii błyszczał i wyróżniał się swoją dojrzałością. Posiadanie w akademii środkowego obrońcy z Włoch również było dość niecodzienne. Natali potrafił świetnie bronić, był prawdziwym liderem, znakomicie wyprowadzał piłkę. Dość szybko zaczął grać też z zawodnikami starszymi od siebie. Niestety, w poprzednim roku uznał, że chce odejść z klubu i dołączył do Bayeru Leverkusen. Występował tam głównie w rezerwach, a tego lata został wypożyczony do AZ Alkmaar U-21, gdzie na razie rozegrał osiem meczów (739 minut). To wciąż bardzo wczesny etap jego drogi - w tym przypadku więcej jest jeszcze znaków zapytania niż odpowiedzi. Uważam, że o Natalim jeszcze wkrótce usłyszymy.
Iker Bravo (20 lat, Udinese): patrząc na ostatnie lata, Iker był jednym z najlepszych i najbardziej utalentowanych środkowych napastników w akademii, a zaryzykowałbym stwierdzeniem, że najlepszym i najbardziej kompletnym. Hiszpan łączył znakomitą technikę, precyzyjne wykończenie, siłę, umiejętność rozgrywania. Poza byciem typowym egzekutorem, wykazywał się też wysoką inteligencją, grą tyłem bramki i na jeden kontakt. Na etapie cadete A zdecydował się na odejście z Barcelony. Trafił do Bayeru Leverkusen, gdzie imponował występami w zespołach młodzieżowych. W pierwszej drużynie zdołał zadebiutować - do tej pory jest jednym z najmłodszych debiutantów w Bundeslidze. Następnie Iker zdecydował się na dołączenie do… Realu Madryt. Tam występował w Castilli i sekcji U-19, natomiast w 2024 roku trafił z Bayeru do Udinese, gdzie jak na razie nie gra wiele - w tej kampanii tylko 286 minut i dwa trafienia. W poprzednim sezonie we Włoszech też pełnił rolę rezerwowego. Od momentu opuszczenia Barcelony jego kariera rozwijała się skokami - bez stabilnego miejsca, w którym mógłby regularnie grać i budować formę.
Raúl Moro (23 lata, Ajax Amsterdam): zawodnik, który już od momentu dołączenia do La Masii stał się jednym z moich ulubionych. Z imponującym dryblingiem, lubiący mijać w jednej akcji na pełnej prędkości dwóch lub trzech zawodników z piłką przyklejoną do stopy. Regularnie strzelał spektakularne bramki i był piłkarzem, dla którego chciało się włączać spotkania. Rozegrał w akademii tylko jeden świetny sezon w juvenilu B, a latem kolejnego roku został kupiony za sześć milionów euro przez Lazio. Tam z bardzo dobrej strony pokazał się w Primaverze - w 42 meczach strzelił 22 gole i zanotował osiem asyst. Rozegrał również 20 meczów w pierwszym zespole Lazio - głównie w Serie A i w Lidze Europy. Z Lazio był wypożyczony też do włoskiej Ternany, a także do Oviedo i Realu Valladolid. W tej ostatniej ekipie spędził dwa sezony - najpierw w LaLiga 2, po którym Real zdecydował się go wykupić, a następnie z dobrej strony pokazał się na poziomie LaLigi, wykręcając świetne liczby dryblingów, a w 34 spotkaniach strzelił pięć goli i zaliczył tyle samo kończących podań. Latem tego roku został kupiony za jedenaście milionów euro przez Ajax. W obecnej kampanii wystąpił w 19 meczach (794 minut), a na koncie ma jedno trafienie i dwie asysty. Ajax z kolei to dla niego pierwszy klub od lat, w którym może grać nie tylko swobodnie, ale i pod realną presją wyniku.
Ansu Fati (23 lata, AS Monaco): zdecydowanie jeden z najlepszych graczy, jakich widziałem w La Masii. Jego sezon w juvenilu A był również jednym z najbardziej imponujących w akademii. Grał z zawodnikami starszymi od siebie, a był graczem, który ciągnął grę w niemal każdym momencie. Dryblował, rozgrywał, kreował akcje, pracował w defensywie, a do tego mnóstwo strzelał. Miał ogromny luz w grze i łatwość w dochodzeniu do okazji bramkowych i ich kończeniu. Dalszą historię zna niemal każdy kibic Barcelony. Szybkie wejście do pierwszej drużyny w młodym wieku i imponujące występy. Niestety, wszystko to się skończyło wraz z poważną kontuzją w 2020 roku. Ansu nie odbudował się już w Barçy, choć wiele osób miało na to nadzieje. Nie wyszło wypożyczenie do Brighton. W tym roku trafił do Monaco, a w tej kampanii ma na koncie 598 minut i pięć bramek. Obecnie leczy kontuzję uda, a w mediach pojawiły się informacje, że Monakijczycy na niego nie liczą.
Ilaix Moriba (22 lata, Celta Vigo): historię Ilaixa kibice znają bardzo dobrze. Można odnieść wrażenie, że wciąż jest świeża i obecnie to przykład niezbyt dobrze prowadzonej kariery. Pomocnik w La Masii od najmłodszych sekcji uchodził za jednego z najlepszych - zachwycał siłą, solidną techniką, potężnym uderzeniem z dystansu i umiejętnością rozgrywania. Szybko piął się po szczeblach akademii i w młodym wieku postawił na niego Ronald Koeman. Gdy został obdarzony zaufaniem, zdecydował się na odejście. Skusiła go oferta Lipska, który zapłacił za niego w 2021 roku niemal 17 milionów euro. Przygoda w Niemczech była jednak kompletnie nieudana. Ilaix po tym epizodzie wrócił do Hiszpanii - grał między innymi w Valencii, następnie w Getafe, a obecnie jest zawodnikiem Celty Vigo, gdzie radzi sobie naprawdę dobrze. Moriba ma pewne miejsce w składzie, rozegrał w tej kampanii 1388 minut i zaliczył dwie asysty.
Jandro Orellana (25 lat, Estoril Praia): mogę zdecydowanie napisać, że to jeden z najbardziej utalentowanych defensywnych pomocników, jakich widziałem w La Masii. Inteligentny, z łatwością łamiący linie podaniami, z świetnymi stałymi fragmentami, wyjątkowo swobodnie rozgrywający, potrafiący zagrywać długie piłki na nos, a z czasem rozwinął się też bardzo mocno w defensywie, gdzie grał twardo i na dużej intensywności. Niestety, choć długo liczyłem, że otrzyma szansę w pierwszej drużynie, to kontuzje nie pozwoliły mu na stabilny rozwój. Miał w rezerwach moment, kiedy grał jak ktoś, kto mógłby wejść na wyższy poziom i zadebiutować w Barçy, lecz w najgorszym momencie przytrafił się uraz. Później z jego formą bywało różnie i było oczywiste, że najlepszym rozwiązaniem dla Jandro będzie odejście. Po odejściu z Barcelony trafił do Andorry Gerarda Piqué, a następnie do Estoril Praii w Portugalii - nie radzi sobie tam jednak najlepiej i w dwa sezony rozegrał tylko niecałe 1500 minut.
Mateu Morey (25 lat, Mallorca): kolejny wielki talent z rocznika 2000, który sięgał z zespołem juvenilu A po Młodzieżową Ligę Mistrzów. Mateu uchodził w Barcelonie za jednego z najbardziej utalentowanych prawych obrońców - przebojowego, kreatywnego, z świetnym dograniem - zarówno górą, jak i ziemią. Niestety, podobnie jak kilku innych zawodników, na etapie juvenilu A zdecydował się na odejście - wybrał Borussię Dortmund. Jego przygoda z BVB nie była udana ze względu na liczne kontuzje, z powodu których stracił większość czasu. Spędził tam pięć lat i rozegrał jedynie 32 mecze w pierwszej drużynie. Dopiero w 2024 roku trafił do Mallorki. W tym sezonie rozegrał tam 14 spotkań, a z Celtą strzelił bramkę na wagę remisu.
Monchu (26 lat, Aris Saloniki): wspominając o najbardziej utalentowanych zawodnikach w La Masii w ostatnich latach nie sposób zapomnieć o Monchu. To gracz, do którego wciąż mam duży sentyment. Od zawsze imponował mi zaangażowaniem, mocnym uderzeniem z dystansu, zaangażowaniem i świetnymi długimi podaniami. Wysoko ceniony przez trenerów, potrafiący wykańczać akcję i przez pewien czas był sercem i płucami rezerw Barcelony. W pierwszej drużynie doczekał się debiutu, jednak nie było dla niego miejsca w środku pola. W 2020 roku odszedł do Girony grającej na zapleczu LaLigi, gdzie spędził udany sezon. Następnie występował w Granadzie i Realu Valladolid - w zespole z Andaluzji grał niewiele, ale w Realu spędził udane 2,5 sezonu. Od 2024 roku roku występu w Grecji w Arisie Saloniki. W tej kampanii rozegrał tam 19 meczów i strzelił dwie bramki.
Komentarze (25)