Jokin Ezkieta po meczu Pucharu Króla z FC Barceloną stanął przed kamerą Jijantes i porozmawiał z Gerardem Romero i Guillemem Borràsem. Bramkarz Racingu Santander, a jednocześnie były zawodnik Barçy (2015-2019), na gorąco podsumował spotkanie, opowiedział o planie na mecz, atmosferze na El Sardinero oraz wrażeniach z rywalizacji z młodymi piłkarzami klubu, w którym sam kiedyś występował.
Gerard Romero: Kurde, doprowadziliście nas do szału. Jakby weszła ta ostatnia, mielibyśmy dogrywkę.
Jokin Ezkieta: Byliśmy bardzo blisko, bardzo blisko. Szkoda, wielka szkoda.
Tyle że w drugiej bramce stoi taki gość i on musi zrobić co najmniej jedną wielką paradę na mecz.
No tak, cholera... co za drań, broni nawet du*ą, ale cóż, tak to bywa. Wyciągnął dwie piłki, które wcale nie były łatwe.
Wyciągnął też kilka strzałów Roberta i spółki. Jakie miałeś odczucia na boisku? Spodziewaliśmy się bardziej radosnego Racingu, ale wasze szanse polegały raczej na tym, żeby się cofnąć i nie pozwolić Barcelonie tworzyć zagrożenia.
Szczerze mówiąc, uważam, że zespół zagrał dobry mecz. W pierwszej połowie byliśmy dobrze ustawieni. Przy rywalu tej klasy nie można sobie pozwalać na szaleństwa, biorąc pod uwagę jakość ich piłkarzy. Mimo wszystko wyszliśmy z energią, pressowaliśmy na tyle, na ile mogliśmy, i w pierwszej połowie praktycznie nic nam nie zrobili. W drugiej, po jednym błędzie ustawienia, padł pierwszy gol. Drugi był już anegdotyczny, bo mieliśmy jeszcze swoją sytuację. Szkoda, bo dogrywka... kto wie, co mogłoby się wydarzyć.
Byłoby jeszcze bardziej emocjonująco. Zabierasz jakąś koszulkę, Joana albo któregoś z piłkarzy Barçy?
Nie, zabieram swoją. Jako pamiątkę z meczu z Barceloną, co sprawia mi ogromną radość. Inne zostawiam kolegom, bo w poprzednich latach udało mi się już kilka koszulek zebrać.
Guillem Borras: To, co rzucało się w oczy najbardziej, to atmosfera. Szczerze mówiąc, miałem wrażenie, jakbym oglądał mecz dwóch drużyn z Primera División. Teraz, gdy Puchar ucieka, a był bardziej marzeniem, czy możecie skupić się już w pełni na prawdziwym celu sezonu, czyli awansie?
Atmosfera była spektakularna. Nie wiem, jaka była dokładnie frekwencja, ale na pewno blisko rekordu. Jesteśmy jednak do tego przyzwyczajeni. Kto regularnie przychodzi na El Sardinero, wie, że to kocioł. Teraz skupiamy się na lidze, bo chcemy przeżywać takie mecze w przyszłym sezonie w każdy weekend.
Ty miałeś ich blisko przed sobą. Jak widziałeś młodych Barcelony: Lamine’a, Fermína i resztę?
W każdej chwili mogą narobić problemów. To jakość z innego świata. Wystarczy chwila dekoncentracji. My przynajmniej postawiliśmy im trudne warunki, ale ich jakość jest niesamowita.
Gerard Romero: Wczoraj widzieliście, jak Real odpadł z Albacete. Pomyśleliście, że Puchar się otwiera i wy też możecie sprawić niespodziankę?
Daje to trochę nadziei. Skoro ktoś inny potrafił, dlaczego nie my? Mieliśmy tę nadzieję. Zespół wyszedł bez kompleksów. Nie byli dużo lepsi, ale detale decydują i przez nie odpadamy. Teraz skupiamy się na lidze i obyśmy mogli zagrać z Barceloną znowu w przyszłym sezonie.
Powodzenia, gratulacje za świetny mecz. Dziś trochę podrażniłeś kibiców Barçy tymi interwencjami.
Dzięki, trzymaj się.
Komentarze (12)