Walentynki to dzień, w którym w 2016 roku doszlo do jednego z najbardziej pamiętnych rzutów karnych w historii futbolu. W meczu Barcelony z Celtą Vigo na Camp Nou Leo Messi nie oddał bezpośredniego strzału na bramkę, a... zostawił piłkę koledze. Dopadł do niej Luis Suárez, który trafił do siatki.
Mecz Barcelona - Celta w ramach 24. kolejki LaLiga sezonu 2015/16 odbywał się 14 lutego 2016 roku. Przy wyniku 3:1 Katalończycy otrzymali rzut karny, do którego podszedł Leo Messi. Nie byłoby w tym nic niespotykanego, gdyby nie to, że Argentyńczyk nie oddał strzału na bramkę, a zagrał piłkę lekko do przodu po to, by wbiegający kolega mógł wykończyć akcję. Miał nim być Neymar, ale szybszy okazał się Luis Suárez.
- Cóż, oni to trenowali między sobą w tygodniu przed meczem, ale ja byłem tam, zobaczyłem to i... Nigdy nie mówili, że zrobią to jutro, czy kiedyś. Mówili tylko, że trzeba zobaczyć, kiedy... Że musi być odpowiedni moment, ale to był ich plan. Ja po prostu ruszyłem do dobitki, gdyby było trzeba i cóż... Podbiegłem, piłka tam była, więc co... [śmiech] Trzeba strzelać na bramkę. Na szczęście się udało, chociaż Neymar w tamtym momencie powiedział mi kilka rzeczy... - tak wspomina ten moment strzelec bramki, Luis Suárez.
Wydaje się, że taki rzut karny był hołdem dla legendarnego Johana Cruyffa, który podobnie rozwiązał jedną ze strzelanych przez siebie jedenastek w barwach Ajaxu.
Komentarze (12)