Na Estadi Johan Cruyff znów więcej było frustracji niż powodów do zadowolenia. Barça Atlètic tylko zremisowała 1:1 z Alcoyano, dokładając kolejny przeciętny występ do serii rozczarowujących spotkań. Do zmartwień zespołu dołączyła kontuzja Jofre, który musiał opuścić boisko w drugiej połowie z powodu urazu kolana.
Pierwsza połowa była w wykonaniu rezerw Barçy bardzo słaba. Zespół Juliano Bellettiego grał zbyt wolno, bez głębi i bez pomysłu, a Alcoyano bez większego wysiłku neutralizowało atak pozycyjny. Co gorsza, w 15. minucie goście objęli prowadzenie po akcji lewą stroną i prostym wykończeniu Javiego Solera z bliskiej odległości. Do przerwy Barça Atlètic praktycznie nie stworzyła realnego zagrożenia.
Po zmianie stron obraz gry się poprawił. Potrójna zmiana ożywiła gospodarzy, a już w 48. minucie padło wyrównanie – po strzale Brian Farinasa i rykoszecie piłka spadła pod nogi Delgado, który próbował strzelić, ale uprzedził go obrońca - Raúl González - który przelobował własnego bramkarza. Barça Atlètic przejęła inicjatywę, częściej gościła pod polem karnym rywala i naciskała, ale brakowało precyzji w decydujących momentach.
Końcówka to przewaga, nerwy i seria nieudanych prób – szczególnie aktywny był Toni Fernández, jednak jego strzały mijały bramkę. Mimo sześciu minut doliczonego czasu gry i stałego fragmentu na sam koniec, wynik nie uległ zmianie. Remis jest sprawiedliwy, ale dla Barçy Atlètic oznacza kolejny sygnał alarmowy: poprawa po przerwie nie wystarczyła, by zmazać bardzo słabą pierwszą połowę.
Kolejną złą wiadomością jest poważnie wyglądająca kontuzja Jofre Torrentsa, czyli lewego obrońcy, który był powoływany przez Flicka i zadebiutował w pierwszym zespole. Katalończyk wszedł na boisko w przerwie za Davida Oduro, lecz musiał przedwcześnie opuścić boisko. Jofre dał rady samodzielnie opuśić murawy. Czekamy na pierwse diagnozy.
Komentarze (2)