Po falstarcie w rozgrywkach, jakim niewątpliwie była porażka aż 0:3 z Los Angeles FC w pierwszej kolejce MLS, Inter Miami pokonał na wyjeździe Orlando City aż 4:2. Nic nie wskazywało do przerwy, że to spotkanie zakończy się takim rezultatem - zespół Leo Messiego schodził do szatni przy wyniku 0:2. Do zwycięstwa przyczynił się sam Argentyńczyk, zdobywając dwa gole w tym spotkaniu, w tym jedną bramkę ze stałego fragmentu gry, w 90. minucie.
Już w pierwszej części gry widać było, że to piłkarze z Miami będą dominować z piłką oraz dyktować warunki meczu. Tak faktycznie było, ale to Orlando trafiało do siatki. Dla gospodarzy brami strzelali Marco Pašalić i Martín Ojeda.
Druga połowa to koncert Interu. Zespół Mascherano szybko wziął się za odrabianie strat i już w 57. minucie meczu na tablicy wyników widniał remis 2:2 po bramkach Silvettiego oraz Messiego. Rezultat ten utrzymywał się aż do 85. minuty, kiedy trzecią bramkę dla gości zdobył Segovia, a kilka chwil później na 4:2 z rzutu wolnego wynik spotkania ustalił Lionel Messi.
Komentarze (14)