Hansi Flick odpowiedział na pytania dziennikarzy przed wtorkowym rewanżem w półfinale Pucharu Króla przeciwko Atlético Madryt na Spotify Camp Nou. W pierwszym meczu z Blaugrana przegrała aż 0:4, ale trener zapewnia, że drużyna chce sprawić, aby niemożliwe stało się możliwe. Odniósł się też do absencji Roberta Lewandowskiego. Poniżej najciekawsze wypowiedzi niemieckiego szkoleniowca. Poniżej pełny zapis konferencji.
[Barça One] Jaki wyobrażasz sobie scenariusz tego meczu? Jakie znaczenie ma wsparcie publiczności na Camp Nou?
Hansi Flick: Myślę, że wszyscy zdają sobie sprawę, co się jutro będzie działo. Musimy być skupieni. Chcemy sprawić, żeby niemożliwe stało się możliwe. To jest nasz cel na jutro. Wiemy, że to nie jest łatwe, ale w końcu nigdy się nie poddajemy. Oczywiście ważne jest to, jak zaczniemy ten mecz, żebyśmy mieli czyste konto, wierzyli w naszą siłę i że jesteśmy w stanie to zrobić.
[Ramon Salmurri, Catalunya Radio] Aby jutro spróbować odwrócić losy dwumeczu, Barça potrzebuje najlepszej wersji swoich najlepszych piłkarzy. Z jednej strony jest więc wola i pragnienie remontady, a z drugiej także konieczność odpowiedniego zarządzania minutami zawodników, jak choćby w przypadku Pedriego. Czy Barça jutro może wycisnąć Pedriego do samego końca i – przede wszystkim – czy w ogóle powinno jej na tym zależeć?
Tak, ale musimy też tym odpowiednio zarządzać. To jest ten moment i oczywiście mamy jeszcze kolejne mecze, ale wiem, że to spotkanie jest bardzo ważne. Dobrze, że go mamy, a potem zobaczymy, jak długo będzie mógł grać.
[Marta Ramon, RAC1] Jako trener, gdy stajesz przed takim wyzwaniem - które z pewnością jest jednym z największych, jeśli chodzi o odrabianie strat, z jakimi przyszło ci się mierzyć - zastanawiasz się, czy to bardziej akt wiary? Liczenie na szczęście, na rzeczy wykraczające poza to, co dzieje się na boisku? Czy jednak widzisz konkretne, solidne piłkarskie podstawy, by wierzyć w jutrzejszą remontadę?
Oczywiście, zawsze musimy wierzyć. Myślę też, że cały stadion - nasi kibice - będą nas wspierać. I mamy tu dobry przykład, dobry punkt odniesienia z niedawnej przeszłości. Przeżyliśmy to w poprzednim sezonie, kiedy graliśmy tutaj z Borussią Dortmund i wygraliśmy 4:0. Wtedy mówiliśmy sobie: dobrze, w każdej połowie chcemy strzelić po dwa gole - a może wystarczy jeden. Wiemy jednak, że to będzie trudne. Gramy przeciwko fantastycznej drużynie. W ostatnim meczu bardzo nam zaszkodzili, ale my również wiemy, że jesteśmy w stanie zrobić to samo im.
[Santi Ovalle, Catalunya Radio] Jutro, jeśli pozwolą na to odpowiednie organy, spodziewana jest próba zorganizowania Grada d’Animació - sektora dopingu liczącego około 700–800 osób. Klub pracuje nad tym, aby taka trybuna wsparcia mogła pojawić się na jutrzejszym meczu. Chciałbym zapytać, jak ważna jest obecność Grada d’Animació dla zespołu, dla was jako sztabu, i czy brakowało wam jej przez cały ten czas.
Tak, dla mnie ważne jest, aby każdy, kto chce nas wspierać, mógł być częścią drużyny podczas meczu. Bo to nie dotyczy tylko samych kibiców - jak zawsze powtarzam, więź między trybunami a zespołem musi być idealna. Jutro musi to zadziałać perfekcyjnie. Jeśli będą tutaj i będą mogli nas wspierać, bardzo to doceniam.
[Alfredo Martínez, Onda Cero] Czy pana zespół musi rozegrać niemal perfekcyjny mecz, aby awansować? Czy zagrożeniem może być pośpiech, nadmierna ambicja, myślenie o strzeleniu drugiego gola, zanim padnie pierwszy? Czy to byłyby jedne z kluczowych aspektów tego spotkania?
Zawsze lepiej o tym myśleć. Teraz musimy grać mądrze, ale jednocześnie z głodem, z pragnieniem, by to się udało - tego właśnie chcę zobaczyć od zespołu. Myślę, że w ostatnim meczu z Villarrealem widzieliśmy zupełnie inną drużynę. Wszyscy walczyli, było dużo dynamiki i intensywności w naszej grze. To samo musimy zrobić jutro: grać jak zespół, grać jak jedna całość. I to jest - szczególnie na jutro - klucz.
[Xavi Lemus, TV3] Chciałbym zapytać, jakie wspomnienia ma pan z jednej z ostatnich wielkich nocy na Camp Nou - z remontady przeciwko PSG, kiedy Barça wygrała 6:1. Jak pan pamięta tamten mecz i czy uważa pan, że może on być dobrym punktem odniesienia w kontekście tego, co może wydarzyć się jutro?
Ja nie myślę ani o przeszłości, ani o przyszłości. Liczy się tylko to, co dzieje się tu i teraz. Dla mnie najważniejsze jest jutro. Oczywiście znamy te historie, one też mogą być dobrym punktem odniesienia, ale ostatecznie musimy skupić się na swoim zadaniu. To nasza praca, a w ostatnim meczu sami trochę ją sobie utrudniliśmy. Dlatego dziś i jutro musimy zaprezentować naszą najlepszą wersję. To chcę zobaczyć. I oczywiście potrzebujemy wsparcia wszystkich.
[Albert Hernández, Television Española] Do jakiego stopnia dotknęła was w przygotowaniach do tego meczu absencja Lewandowskiego? Barça musi strzelić cztery gole, a traci swojego głównego środkowego napastnika...
Tak już jest, musimy sobie z tym poradzić i to zaakceptować. To była pechowa sytuacja, bo chciał się odwrócić i rozbił się o ramię rywala. Na szczęście strzelił gola po tej sytuacji. Oczywiście strata takich graczy jak on, jak Frenkie, Gavi, Andreas jest zawsze ogromna, ale drużyna zawsze radziła z tym sobie bardzo dobrze. Zawsze to jest dobra szansa dla innych zawodników na pokazanie jakości i tak to postrzegam. Jako szansę dla innych piłkarzy.
[Joan Poqui, Mundo Deportivo] Jaki procent szans daje pan Barcelonie?
Nie wiem - wygranej czy...? Nie, gramy u siebie, więc chcemy wygrać. Ale wiemy też, że żeby awansować do finału, musimy zrobić trochę więcej niż tylko wygrać mecz. Na koniec, jak to się mówi, nigdy się nie poddajemy i wszystko jest możliwe.
[Adria Fernández, Sport] Od powrotu Ronald Araujo był w wyjściowym składzie tylko w meczu z Albacete w Pucharze Króla. Widzisz go rozpoczynającego spotkanie tak ważne jak to jutrzejsze?
Oczywiście, dlaczego nie? W końcu mamy drużynę, a oni spisują się dobrze. Mamy młody zespół, wszyscy również w defensywie wykonują dobrą pracę, Ronald też. Zobaczymy, nie mogę powiedzieć "nie", bo nie jestem także jeszcze gotowy w temacie wyjściowej jedenastki. Wiem, że jest silny, że ma dla nas pozytywne rzeczy. Muszę pomyśleć o tym, co będzie jutro.
[Mari Carmen Torres, Marca] Czy przeżyłeś jako trener podobną remontadę, jakiej potrzebujecie jutro? Czy przygotowałeś jakiś motywacyjny materiał wideo, który zwykle tworzą trenerzy w podobnych sytuacjach?
Nie będę o tym mówił, bo w pierwszej kolejności musiałby się o tym dowiedzieć zespół i jest to kwestia prywatna. Nie byłem wcześniej w takiej sytuacji, ale nie przeraża mnie ona [uśmiech].
[Muñóz, EFE] Chciałbym zapytać, czy droga do remontady - poza dobrą grą i zdobyciem co najmniej tych czterech goli - zakłada jeszcze możliwość zaskoczenia Atlético Madryt czymś dodatkowym: zmianą systemu, grą z fałszywą dziewiątką, ustawieniem z trójką środkowych obrońców? Czy takie warianty są wykluczone i wszystko sprowadza się do konsekwentnego postawienia na styl i tożsamość Barçy?
Myślę, że zawsze chcemy grać w swoim stylu, tak jak gra Barça. Ostatecznie to może być też taka sama noc jak wcześniej, podobna do tamtych wielkich wieczorów. Oczywiście analizujemy różne scenariusze, myślimy o wszystkich rzeczach, które mogą się wydarzyć i które być może dadzą nam przewagę. Ale jednocześnie trzeba zauważyć, że w dwóch ostatnich meczach graliśmy naprawdę dobrze, zwłaszcza przeciwko Villarrealowi - a to także bardzo mocny zespół. Wiemy, że Atlético gra trochę inaczej. Dla mnie jednak najważniejsze jest to, o czym już mówiliśmy wcześniej: musimy grać jako jedna drużyna. Również bez piłki - wszyscy muszą być zaangażowani w grę przeciwko nim. Gdy tracimy piłkę, musimy natychmiast ich pressować. To chcę widzieć: wygrywanie pojedynków jeden na jednego, utrudnianie im gry. Zarówno w rozegraniu, jak i w odbiorze piłki. A przeciwko zespołom, które mają perfekcyjne przejście do ataku, strata piłki jest bardzo niebezpieczna, dlatego musimy ją utrzymywać.
[Marc Fuster, La Sexta] Chciałem zapytać o czynnik Lamine Yamala. Ostatnio widzieliśmy go w meczu na absolutnie światowym poziomie - prawdopodobnie jednym z najlepszych, jakie rozegrał w barwach Barçy. Widać, że jest bardzo zmotywowany, a po meczu opublikował wpis z hasłem: 99% szans, 1% wiary. Nie wiem, czego ty się bardziej trzymasz - tego 1% wiary czy tej ogromnej chęci Lamine'a, by odwrócić losy rywalizacji - i jak ważne jest dla zespołu, że ma tak zmotywowanego zawodnika.
Zawsze, zawsze... (śmiech na sali) [Fuster: Odwrotnie: 1% szans, 99%... przepraszam]. Wiem, wiem (śmiech). Ostatecznie jednak dla mnie zawsze najważniejszy jest zespół, okej? Myślę, że jego pierwsza bramka była efektem świetnego odbioru piłki i znakomitego podania od Fermína. Oczywiście Lamine ma jakość - i to wybitną jakość - żeby zdobywać gole, żeby znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim momencie. A to, jak graliśmy po tym golu, było dla mnie naprawdę świetne do oglądania. Bardzo mnie to cieszy, ale na koniec potrzebujemy wszystkich. To nie jest tylko Lamine - potrzebujemy każdego na boisku.
Komentarze (12)