Wywiad Xaviego dla La Vanguardii wstrząsnął środowiskiem Barcelony, m.in. w związku z sugestiami, że to Joan Laporta odpowiada za brak powrotu do klubu Leo Messiego. W całej sprawie mamy do czynienia z ciągiem półprawd i wątpliwości, a wypowiedzi głównych aktorów zamieszania są wręcz ze sobą sprzeczne, co tylko potęguje niejasny klimat.
Xavi został po swoim wywiadzie przyłapany, że, mimo obecnych zarzutów wobec Laporty, trzy lata temu sam wyjaśniał, że wszystko rozstrzygnęło się decyzją Leo Messiego (a nie działaniem prezydenta). Inna sprawa, że wówczas Hiszpan pracował w Barcelonie w roli trenera, więc trudno, żeby publicznie krytykował własnego pracodawcę. Wątpliwości wobec motywów Xaviego było więcej w związku publikacją wywiadu na kilka godzin przed debatą wyborczą Laporty i Victora Fonta, mocno związanego z legendarnym pomocnikiem.
Wiarygodności Xaviemu mogłyby odejmować słowa Javiera Tebasa. Prezes LaLigi zaprzeczył, że Barcelona miała zielone światło na ściągnięcie Messiego, o czym były reprezentant Hiszpanii mówił wprost. Co więcej, Tebas wyznał, że nie było w tej sprawie nawet zapytania ze strony Blaugrany.
Tymczasem Joan Laporta w lipcu 2023 roku udzielił kilku wywiadów będących sprzecznymi z wersją Tebasa. Prezydent sugerował, że LaLiga zgodziła się na powrót Messiego. W jego relacji to sam zawodnik zdecydował się na grę w mniej eksponowanych rozgrywkach, z mniejszą presją. A zatem Xavi miałby rację co do zgody od Tebasa, zgodnie ze słowami Laporty.
Mieliśmy uzgodnione z LaLigą, że na kontrakt Messiego przeznaczylibyśmy część środków, które mamy. Był uwzględniony w planie finansowym. Zakomunikowaliśmy to Jorge Messiemu, a on powiedział mi, że Leo miał bardzo trudny rok w Paryżu i chciał mniej presji. Gdyby wybrał nas, w dalszym ciągu miałby presję i zrozumiałem jego decyzję.
Cóż, mieliśmy pozwolenie od LaLigi na dopasowanie kontraktu Leo. To było coś, co zostało omówione z Jorge i wszystko zostało zdefiniowane.
Musieliśmy zarządzać naszą sytuacją z Finansowym Fair Play, więc potrzebowaliśmy czasu. W końcu osiągnęliśmy porozumienie z LaLigą, aby dodać go do składu. Ale Leo był pod dużą presją w Paryżu. Zbyt dużą. Jego ojciec wyjaśnił mi, że potrzebuje miejsca, gdzie nie będzie pod presją, a w Barçy tak nie będzie ze względu na znaczenie powrotu naszego bohatera.
Co więcej, jeden z cytatów o zgodzie LaLigi nadal znajduje się na oficjalnej stronie internetowej FC Barcelony.
Nieco później, we wrześniu 2023 roku, sam Tebas przyznał, że Messi nie wrócił do Barcelony, ponieważ klub nie doszedł z nim do porozumienia.
Trudno w tych okolicznościach wierzyć komukolwiek. W tego typu sytuacjach najlepiej objawia się katalońsko-hiszpańskie piekiełko, w którym zazwyczaj okazuje się, że nikt nie jest bez winy, a każdy ma swoje ukryte interesy, przed którymi musi ugiąć się jakakolwiek transparentność czy odpowiedzialność za słowo.
Komentarze (14)