Marca: Real Madryt zakazał swoim kibicom przyśpiewek o Pepie Guardioli

Mateusz Doniec

10 marca 2026, 18:56

Marca

8 komentarzy

Fot. Getty Images

Real Madryt nie przystępuje do meczu z Manchesterem City tylko z potrzebą pokazania swojej siły na boisku. Ma również zadanie do wykonania na trybunach. 25 lutego, przed rozpoczęciem meczu z Benficą, kamery transmisji uchwyciły stałego kibica, który wielokrotnie i bez skrupułów wykonywał gest nazistowski. Teraz Real obawia się, że kibice będą obrażać Pepa Guardiolę.

Obraz kibica wykonującego nazisotwski gest był jeszcze bardziej bolesny dla Los Blancos ze względu na kontekst. Chwilę wcześniej ta sama trybuna rozwinęła transparent z napisami: "Nie dla rasizmu" i "Szacunek". Klub zareagował natychmiast: zlokalizował sprawcę, wyrzucił go ze stadionu i wszczął procedurę cofnięcia mu karty członkowskiej. Nie wystarczyło to jednak, aby uniknąć kary. UEFA nałożyła grzywnę w wysokości 15 tys. euro i zawiesiła na rok próbny częściowe zamknięcie 500 miejsc na południowej trybunie dolnej.

Ten incydent spowodował spotkanie między José Luisem Sánchezem, dyrektorem ds. społecznych Realu Madryt, a przedstawicielami głównych klubów kibiców tej trybuny przed rozegraniem kolejnego meczu Ligi Mistrzów z City. Komunikat klubu był stanowczy, wynikający z gniewu i wstydu spowodowanego wydarzeniami przed meczem z Benficą: surowo zabroniono przywoływania Guardioli podczas meczu. Było to stanowcze ostrzeżenie, bez możliwości negocjacji, mające na celu zapobieżenie powtórzeniu się takiej sytuacji i aktywację kary, która obecnie pozostaje w zawieszeniu.

Kontekst komplikuje sprawę, ponieważ kataloński trener nie jest zbyt mile widziany na Bernabéu. Istnieją również inne rodzaje zakazów, takie jak noszenie flag państwowych, w tym flagi Hiszpanii. Kibice Grada Fans wiedzą, że będą ściśle obserwowani przez tzw. "fioletowe kamizelki", czyli członków ochrony zatrudnionych przez klub w celu sprawdzania przestrzegania wszystkich zasad. 

Od lat każdej wizycie Guardioli na stadionie Realu towarzyszy ta sama przyśpiewka: Ay, Guardiola, qué delgado se te ve. Primero fueron las drogas, hoy por Chueca se te ve ("Ach, Guardiola, jakże jesteś chudy. Najpierw były narkotyki, dziś widuje się ciebie w Chueca"), którego tekst łączy aluzje do pozytywnego wyniku testu na nandrolon w czasach, gdy był piłkarzem w Brescii, z homofobiczną drugą częścią dotyczącą słynnej madryckiej dzielnicy gejowskiej. Z powodu tych śpiewów UEFA nałożyła już na Real Madryt w lutym 2025 r. karę w wysokości 30 000 euro oraz groźbę częściowego zamknięcia stadionu Bernabéu zawieszoną na dwa lata. Teraz, wraz z wszczęciem nowego postępowania, klub ma nad stadionem kolejne zagrożenie.

To nie pierwszy raz, kiedy UEFA ostrzega drużynę Realu Madryt za dyskryminujące zachowanie. Problem polega na tym, że tym razem ostrzeżenia nakładają się na siebie. Kara za salut nazistowski i kara za śpiewy pod adresem Guardioli dotyczą różnych stref stadionu, co technicznie rzecz biorąc, oddziela je od siebie. Ale przesłanie jest w gruncie rzeczy takie samo: jeśli coś się powtórzy w środę wieczorem, Bernabéu zostanie częściowo zamknięte. Klub o tym wie, kibice też, i dlatego hasło na ten tydzień było tak stanowcze.

Jest też inny problem: Bernabéu przystępuje do meczu z dużą liczbą niesprzedanych biletów. Mecz Real Madryt – Manchester City w 1/8 finału Ligi Mistrzów planowo powinien być wyprzedany od pierwszego dnia. Tak się nie stało. Zmęczenie sezonem naznaczonym zmianą trenera, kontuzjami i wynikami znalazło w cenie biletów ostateczny argument, aby pozostać w domu. Przy cenie ponad 300 euro za miejsce w wielu sektorach, niektórzy kibice postanowili nie inwestować swoich pieniędzy w kibicowanie drużynie. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (8)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze