Rashford w za dużych butach Raphinhi. Dla Anglika to teraz albo nigdy

Przemek Walczak

29 marca 2026, 20:30

27 komentarzy

Fot. Getty Images

Wypożyczenie Marcusa Rashforda do Barcelony można ocenić jako średnio udane. Z jednej strony dostarczył niezłe liczby, z drugiej nigdy tak na prawdę nie wpasował się w drużynę Flicka. Można by powiedzieć, że zamykamy ten rozdział i do niego nie wracamy, ale życie dało Rashfordowi kolejną szansę.

Przeklęty wirus FIFA

Ileż to razy byliśmy już świadkami tej historii? Kluczowa faza sezonu, mecz towarzyski reprezentacji, Barcelona traci ważnego zawodnika na długie tygodnie... Piłkarscy bogowie znów nie byli łaskawi. Na chwilę przed pojedynkiem z Atlético w Lidze Mistrzów kapitan Raphinha wypada na około pięć tygodni. Prawdopodobnie nie wróci również na ewentualne półfinały i trzeba będzie radzić sobie bez niego aż do ligowego Klasyku. A jak Barça grała bez Brazylijczyka do tej pory? No cóż, nienajlepiej.

Raphinha jest przede wszystkim sercem i płucami drużyny Flicka, często dźwigając zespół w trudnych momentach, kiedy Barça jest blisko bycia złamaną. To właśnie stalowa psychika kapitana jest największą stratą dla Barcelony. Jeżeli mecz się nie układał i drużyna cierpiała, to wszyscy patrzyli właśnie w jego stronę licząc na to, że podniesie kolegów mentalnie.

Wybawiciel, który nie ma wyboru

Marcus Rashford, który powoli mógł żegnać się z Barceloną znalazł się właśnie w sytuacji, w której będzie musiał zastąpić niezastąpionego w najważniejszym momencie sezonu. To dla niego ostatnia szansa na odbudowanie swojej renomy i ponowne pokazanie światu, że potrafi być piłkarzem absolutnie zjawiskowym. Nie prosił o nią, nie oczekiwał jej, ale życie mu ją sprezentowało.

Anglik jest jedynym naturalnym zmiennikiem Raphinhi. Oczywiście Hansi Flick może zdecydować się na zmianę ustawienia, zrobienie z Daniego Olmo fałszywej "9", przesunięcie Ferrana z powrotem na skrzydło, czy ustawienie João Cancelo wyżej. Bądźmy jednak ze sobą szczerzy - doskonale znamy niemieckiego szkoleniowca i wiemy, że tego nie zrobi. Hansi ma swoją taktykę i swoj skład i nie po to na każdej konferencji prasowej powtarza słowo "zaufanie", żeby teraz nie okazać go Rashfordowi.

Czy to ma prawo się udać?

Rashford i Raphinha są w zasadzie rówieśnikami, ale ich kariery przebiegały zgoła inaczej. Brazylijczyk startował skromniej, przechodząc drogę od Sportingu, przez Stade Rennais, Leeds United aż do Barcelonę, gdzie w ubiegłym sezonie otarł się o szczyt, a zdaniem wielu był nawet najlepszym piłkarzem na świecie. "Brazylijczyk bez dryblingu" jak często określają go złośliwi fani wyróżnia się niezłomną postawą, pracą na rzecz drużyny i "czutką" do gola.

Rashford to z kolei złote dziecko Manchesteru United. Od najmłodszych lat skazany na sukces, porównywany do największych legend Czerwonych Diabłów. Przez lata spędzone w Manchesterze nikt nie kwestionowal jego pozycji, aż nagle coś pękło. Ciągły spadek formy i trudny charakter Anglika sprawiły, że Rúben Amorim pozbył się skrzydłowego, pozwalając wypożyczyć go najpierw do Aston Villi, później do Barçy.

Nie łudzę się, że Anglik będzie potrafił wejść w buty kapitana, bo to piłkarze o zupełnie różnej charakterystyce, co nie znaczy, że Rashford nie może być przydatny. 28-latek nie czuje stylu gry Hansiego Flicka i często wygląda na zagubionego. Nie można mu jednak odmówić zaangażowania i chęci do gry. Nawet w trakcie ostatniego meczu z Rayo kiedy wszedł na murawę w drugiej połowie przy wyniku 1:0, potrafił odsunąć zagrożenie od bramki Joana Garcíi. Jest piłkarzem na wskroś chaotycznym, ale chaos można wykorzystać na swoją korzyść.

Rashford doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że światła reflektorów są skierowane na niego i staje przed ogromną szansą przywrócenia swojej kariery na dobre tory. Być może nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale Anglik i Brazylijczyk notują bardzo podobne liczby na przestrzeni swojej kariery. Raphinha zagrał 421 oficjalnych spotkań, strzelił 135 bramek i zanotował 97 ayst, co daje wskaźnik G/A na poziomie 0,55. Rashford wystąpił w 496 meczach, pokonał bramkarza rywali 157 razy, a 98-krotnie wykonał ostatnie podanie, co daje średni udział w akcji bramkowej na poziomie 0,51. 28-latek wybiera inne narzędzia niż Raphinha, ale osiągają bardzo podobne rezultaty. Kiedy pokazać swoją wartość, jak nie w takich momentach? Teraz albo nigdy, Marcus!

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (27)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze