Ostatniej nocy Inter Miami rozegrał szalony mecz bez happy endu. Zespół z Florydy przegrał 3:4 z Orlando City mimo prowadzenia 3:0. Jedną z bramek zdobył Leo Messi, który świetnie wymanewrował rywali i oddał strzał spoza pola karnego.
Mistrzowie MLS z zeszłego sezonu prowadzili już 2:0 w 25. minucie. Przy drugim trafieniu palce maczali Leo Messi i Luis Suárez. Po przyjacielskim rozegraniu Argentyńczyk otrzymał piłkę w gąszczu w polu karnym i znalazł Telasco Segovię, który z łatwością umieścił piłkę w siatce.
Trzecia bramka to popis Messiego. Otrzymał piłkę tuż przed polem karnym, minął obrońcę i... jak na kontrolerze przytrzymał przycisk odpowiadający za strzał finezyjny, po czym precyzyjnym uderzeniem pokonał bramkarza.
Jeśli mówi się, że wynik 2:0 jest niebezpieczny, to co można powiedzieć o 3:0? Tym razem nawet taka zaliczka nie wystarczyła Interowi Miami nie tylko do wygranej, a nawet do zdobycia jakichkolwiek punktów. Rywale z Orlando odrobili stratę i zwyciężyli 4:3 na stadionie we Florydzie.
Komentarze (20)