Fermín López: Żeby zdobyć Ligę Mistrzów, musimy lepiej wykorzystywać swoje szanse i lepiej bronić wyniku

Tomasz Jastrzębski

9 maja 2026, 09:45

Mundo Deportivo

21 komentarzy

Fot. Getty Images

Fermín López udzielił wywiadu Mundo Deportivo, w którym wspomina nieuznaną bramkę z zeszłorocznego Klasyku oraz mówi o swoim rozczarowaniu związanym z odpadnięciem z Ligi Mistrzów. Niemniej wychowanek bardzo docenia to, co udało się osiągnąć w ciągu tych dwóch sezonów z Hansim Flickiem. Zapraszamy do przeczytania części pierwszej wywiadu.

Mundo Deportivo: Czy masz szczególną motywację grając przeciwko Realowi Madryt? Czy perspektywa zdobycia tytułu przeciwko tej drużynie jest dla ciebie szczególną motywacją?

Fermín López: Nie jest to ważne, im szybciej, tym lepiej. W końcu najważniejsze to zdobyć mistrzostwo. Byliśmy bardzo konsekwentni przez cały rok i musimy je wygrać, jakkolwiek się da, jak najszybciej.

W ostatnim El Clásico nie uznano ci fantastycznego gola. Minąłęś kilku przeciwników i strzeliłeś świetnym strzałem obok Courtois. Czy dostałeś jakieś wyjaśnienie, dlaczego go nie uznano?

Nie do końca, nie do końca to rozumiałem, ale taka była decyzja sędziego. Gol został nieuznany, ale ważne jest, że zapisał się w pamięci wszystkich kibiców Barcelony, że był świętowany jak tytuł. To najważniejsze, że zapisał się w pamięci kibiców Barcelony. Chciałbym, żeby go zaliczyli, ale ostatecznie wszyscy go pamiętają.

To szczególna sytuacja, bo nie zdarza się często, żeby ludzie pamiętali nieuznane gole.

Tak, to ważne.

Macie teraz drugi tytuł mistrzowski z rzędu w zasięgu ręki od czasu przybycia Flicka, i to przeciwko Realowi Madryt Mbappé i Viníciusa. Czy to szczególnie imponujące, biorąc pod uwagę klasę przeciwnika i zawodników, z którymi mierzycie się w LaLidze?

To dwaj fantastyczni piłkarze i myślę, że Real Madryt jest naszym największym rywalem, naprawdę groźnym przeciwnikiem, z zawodnikami na bardzo wysokim poziomie. To wielkie osiągnięcie, że z wychowankami, i jako drużyna, jaką jesteśmy, możemy zdobyć dwa tytuły mistrzowskie z rzędu. To ważne dla klubu, abyśmy mogli się dalej rozwijać i to jest droga, którą musimy podążać. Jesteśmy zadowoleni z dynamiki, którą mamy.

W tym sezonie strzeliłeś już wiele bramek i zaliczyłeś wiele asyst. Czy inspirowałeś się jakimś konkretnym zawodnikiem pod względem strzelania i asystowania?

Zawsze podziwiałem Andrésa Iniestę i Leo Messiego. Byli moimi dwoma wzorami do naśladowania od dziecka. Trudno jest robić to, co oni, myślę, że to niemożliwe, ale w miarę swoich możliwości staram się pomagać drużynie bramkami i asystami, i w tym roku to się sprawdza, i jestem z tego bardzo zadowolony.

Messi bardziej dla bramek, a Andrés bardziej dla asyst, prawda?

Tak, ale Messi zaliczył też wiele asyst.

Co Twoim zdaniem poprawiłeś w tym sezonie, a co jeszcze musisz poprawić?

Myślę, że z roku na rok poprawiam swoje podejmowanie decyzji. Z biegiem lat dojrzewasz i lepiej rozumiesz grę. Dzięki Hansiemu i moim kolegom z drużyny, myślę, że udało mi się zrobić kolejny krok naprzód w tej dziedzinie i mogę pomóc strzelając gole i asystując. Jeśli chodzi o poprawę, cóż, jestem młody i zawsze jest wiele rzeczy do poprawienia w ataku i obronie. Skupiam się na tym, na poprawianiu każdego aspektu gry każdego dnia i o tym muszę myśleć.

La Liga to spektakularny tytuł, ale rozczarowanie Ligą Mistrzów pozostaje. Jak oceniasz odpadnięcie z turnieju z Atlético?

Liga Mistrzów sprowadza się do drobnych szczegółów i myślę, że musimy nad nimi popracować. To rozgrywki, w których można odpaść w każdej chwili, ale myślę, że drużyna zdaje sobie z tego sprawę i nie ma potrzeby się spieszyć. Wierzę, że Liga Mistrzów nadejdzie; jesteśmy na dobrej drodze jako drużyna i w przyszłym roku na pewno znowu o nią powalczymy.

Mówisz o drobnych szczegółach. A konkretnie, co twoim zdaniem możecie poprawić? Wiedzieć, jak zabić mecz? Zwolnić trochę tempo? Kontrolować grę?

Jest wiele rzeczy, zarówno w ataku, jak i w obronie. Myślę, że to detale, które cały zespół musi poprawić. Może lepsze wykorzystanie szans, które mamy, albo lepsza obrona wyniku. To są rzeczy, które zawsze chcemy robić dobrze, ale czasami nie udaje się to w niektórych meczach. To te drobne szczegóły i myślę, że zazwyczaj robimy je dobrze. Niektóre błędy przydarzyły nam się ponownie w Lidze Mistrzów, ale nie ma potrzeby się spieszyć. To my najbardziej chcemy wygrać ten puchar, to pewne i miejmy nadzieję, że uda nam się to osiągnąć.

W Lidze Mistrzów, przeciwko Atlético, pamiętamy twoje zderzenie z Musso. Bardzo krwawiłeś, ale zostałeś na boisku. Słyszeliśmy, że bardzo cierpiałeś z powodu szwów. Opowiedz nam o tym.

Tak, cierpiałem, bardzo cierpiałem, bo to było mocne uderzenie. Mogłem grać dalej, bo taki mam charakter – dawać z siebie wszystko. To był mecz fazy pucharowej Ligi Mistrzów i nie mogłem po prostu odejść i zostawić drużyny. Ale po meczu szwy bardzo bolały. Ale takie rzeczy się zdarzają w piłce nożnej, a teraz już wyzdrowiałem i dzięki Bogu nic gorszego się nie stało.

Ile było szwów?

Myślę, że sześć, jakieś trzy wewnątrz i trzy lub cztery na zewnątrz, nie jestem pewien. Chociaż dla mnie ból był jakby było ich milion.

Czy to prawda, że ​​kilka osób musiało cię przytrzymywać, żeby cię zszyć?

Tak, tak mi mówili… Fizjoterapeuci, lekarze, którzy tam byli… Przy stłuczeniu znieczulenie nie było zbyt skuteczne, a szycie było bolesne. Nigdy wcześniej tego nie robiłem i trochę cierpiałem, więc ktoś musiał mnie przytrzymywać.

Trzeba było być ostrożnym, bo już miałeś rozcięcie na czole.

Tak, tamten tydzień był kompletny (śmiech).

Część druga pojawi się wkrótce.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (21)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze