Cesarz Hansi Flick I - architekt sukcesów Barcelony

Dariusz Maruszczak

11 maja 2026, 12:41

25 komentarzy

Fot. Getty Images

Hansi Flick nie błyszczy podczas świętowania mistrzostwa Hiszpanii, co nie może dziwić ze względu na żałobę po śmierci ojca. My musimy jednak po raz kolejny oddać niemieckiemu cesarzowi to, co mu się należy, i wysunąć go na piedestał. Flick jest architektem sukcesów Barcelony i na każdej płaszczyźnie podniósł klub, przywracając go na należne miejsce w światowej piłce.

Dla szkoleniowca Blaugrany ostatni czas musiał być bardzo trudny. Napięcie związane z Klasykiem i przypieczętowaniem mistrzostwa Hiszpanii przerwała tragiczna wiadomość o śmierci ojca. Mimo to Flick nie porzucił swoich obowiązków. Nikt nie miałby do niego pretensji, gdyby wyjechał do ojczyzny, a jednak został w Hiszpanii i do samego końca dopilnował zrealizowania zadania. To też wiele mówi o jego charakterze i sile woli. Ostatecznie Barca wygrała z Realem 2:0 i zapewniła sobie triumf w LaLidze. Drugi z rzędu, z ogromną przewagą nad Los Blancos, którzy w lecie wydali na wzmocnienia o 140 milionów euro więcej od Blaugrany, a ponadto zatrudnili trenera uznawanego za wchodzącą gwiazdę w branży.

Głowa rodziny

Ostatecznie sezon Realu zakończył się klęską. Klub z Madrytu nie miał tego, co ma Barcelona. Rodzinę. Nawet jeśli to brzmi pompatycznie na pierwszy rzut oka i przypomina memy z Vinem Dislem z serii „Szybcy i Wściekli”. Siły drużyny nie da się bowiem zbudować jedynie na pieniądzach i potężnych transferach, czego zdaje się nie rozumieć „galaktyczny” Florentino Perez. Nie mniej ważne są zaufanie na linii piłkarze – trener – władze klubu, posiadanie wspólnego celu, dobra struktura hierarchiczna i zrozumienie swoich ról. Każdy sportowiec na elitarnym poziomie z pewnością to przyzna.

Dlatego trzeba oddać Joanowi Laporcie i Deco, że takie warunki w Barcelonie stworzyli. Zaufali Hansiemu Flickowi, a Niemiec potrafił odpowiednio zarządzać szatnią. Wprowadzić dyscyplinę, ale i gdy trzeba, dać też trochę poczucia humoru i dystansu. A przecież równoważenie nastrojów w drużynie pełnej wielkich gwiazd (czasem rozkapryszonych), z której każda ma swoje aspiracje, jest niesamowicie trudnym zadaniem. Polegli na tym Xabi Alonso czy Alvaro Arbeloa.

Tymczasem relacje w zespole Barcelony wyglądają na doskonałe i to również zasługa trenera. Nie bez powodu wszyscy w klubie podkreślają, że stworzono jedną wielką rodzinę. A takowa potrzebuje też odpowiedniej osoby, która stanie na jej czele. Będzie prawdziwą głową rodziny. Na płaszczyźnie zespołu jest nią właśnie Hansi Flick, a, mówiąc o całym klubie - Joan Laporta, nawet jeśli pod pewnymi względami "rodzinny" sposób zarządzania prezydenta może być kwestionowany. Wyczucie tej dwójki w budowaniu drużyny stanowi ważną podstawę w pracy nad sukcesami, której nie można lekceważyć, mówiąc w trakcie sezonu głównie o taktyce, dobrym pomyśle czy utalentowanych zawodnikach.

Rolę Hansiego Flicka w tym zakresie widzimy też w ujęciach po Klasyku. Zdjęcia trenera z Joanem Laportą obrazują nam głębię relacji tej dwójki. Szacunek, wdzięczność i współczucie, zdając sobie sprawę z trudnych chwil trenera. Nie brakowało też filmików, na których można było dostrzec bliskość między piłkarzami i Flickiem. Raphinha po jednej z bramek od razu ruszył do trenera, którego wyściskał. Brazylijczyk nie jest jedynym zawodnikiem stale podkreślającym znaczenie niemieckiego szkoleniowca dla swojej kariery.

Wielkie osiągnięcie

Hansi nie tylko utrzymał to, co wypracował, ale wręcz rozwinął. Na trzy kolejki przed końcem sezonu Barcelona ma trzy punkty więcej niż w poprzednich rozgrywkach. W zasięgu jest rekord LaLigi (100). Na ten moment Katalończycy mają 14 oczek przewagi nad Realem, a w bilansie bramkowym są lepsi aż o 23 gole. Drugie z rzędu mistrzostwo Hiszpanii to nie jest rzecz, którą można w jakikolwiek sposób bagatelizować. Flick znalazł się w wąskim gronie trenerów, którzy wygrywali LaLigę w swoich dwóch pierwszych sezonach w tych rozgrywkach. Z grona szkoleniowców Barcy ostatnim był Pep Guardiola.

Żeby dopełnić tego obrazu. W Realu Madryt ostatnim trenerem, który wygrał dwie ligi z rzędu, był… Leo Beenhakker 37 lat temu. W Barcelonie takich szkoleniowców było w tym czasie więcej, ale Flick przechodzi do historii także w innych obszarach. Został pierwszym trenerem, który wygrał 6 z pierwszych 7 Klasyków. Nawet Guardiola (5 zwycięstw) nie może pochwalić się takim wynikiem. Tylko trzech triumfów brakuje Flickowi do Pepa i Cruyffa, którzy są trenerami z największą liczbą wygranych Klasyków (9). Niemiec (58) ustępuje już tylko Luisowi Enrique (59) w liczbie zwycięstw w pierwszych dwóch sezonach ligowych.

W oczekiwaniu na sukces w Lidze Mistrzów

Trochę cieniem na tym sezonie rzuciło się to, że Barcelona tym razem odpadła na wcześniejszym etapie Ligi Mistrzów. Niestety te rozgrywki nie cenią konsekwencji, wysokiego poziomu w skali całorocznej, a już zwłaszcza efektowności gry. A biorąc pod uwagę te czynniki, Barca z pewnością zasługiwałaby przez te dwa lata nawet na triumf w tych rozgrywkach.

Oczywiście są pewne rzeczy, które można usprawnić, poprawić. Natomiast nie możemy też nie docenić postępów Barcelony z okresu przed przybyciem Flicka i sytuacją obecną. Barca znów zachwyca świat swoją piękną grą, a w dodatku systematycznie dokłada trofea. W klubie w zasadzie niemal wszystko układa się dobrze. Jeśli Blaugrana dalej będzie szła tą drogą, z systematycznym punktowym wzmacnianiem zespołu, w końcu los się uśmiechnie, a tym razem kluczowe momenty pójdą na korzyść Barcelony i Puchar Mistrzów wróci na Camp Nou. Co byłoby idealnym ukoronowaniem kariery Flicka w Barcy i pewnego rodzaju sprawiedliwością dziejową.

Najlepszy i najtrudniejszy moment

Tym bardziej jest to trochę przykre, że architekt tych sukcesów Barcelony musi w momencie tak wielkiego triumfu przeżywać również gorzkie chwile. Po Hansim było widać, że jest bardzo poruszony emocjonalnie. Zarówno podczas minuty ciszy ku pamięci jego zmarłego ojca, jak i później, również podczas świętowania i przemowy dla kibiców. Bez wątpienia to był dla niego ciężki czas. Mimo to nie załamał się i poprowadził drużynę do kolejnego triumfu. Trudno zresztą nie odnieść wrażenia, że Flick nie jest „tylko” trenerem Barcelony. On jest po prostu jednym z nas. Nie bez powodu nie ukrywa, że czuje się w Katalonii jak w domu, że Barca go zmieniła. Ta więź Niemca z Barceloną jest coraz mocniejsza i piękniejsza. Hansi stracił ojca, ale nadal może liczyć na wsparcie rodziny. Także tej barcelońskiej, której częścią pozostanie już na zawsze.

 

Takie i wiele innych ciekawych statystyk oraz wyniki na żywo znajdziesz u naszego Partnera - aplikacji Superscore.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (25)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze