Inter Miami zanotował dzisiaj w nocy kolejne wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Ogromna w tym zasługa Lionela Messiego, który popisał się dwiema bramkami i asystował przy jednej z bramek. Zespół Argentyńczyka pokonał FC Cincinnati 5:3.
Choć kibice zgromadzeni na TOL Stadium zobaczyli 8 goli, tak w pierwszej połowie padły tylko dwa trafienia. Goleadę rozpoczął Messi w 24. minucie gry. Nie popisał się w tej akcji Matt Miazga, przymierzany kiedyś przez media do gry w reprezentacji Polski. Przed samą przerwą na 1:1 trafił Denkey z rzutu karnego.
W drugiej połowie działo się o wiele więcej, gospodarze wyszli na prowadzenie w 49. minucie za sprawą Pavla Buchy. Na jego trafienie po sześciu minutach odpowiedział Leo Messi.
Remis na tablicy wyników nie utrzymywał się długo. W 64. minucie ponownie na prowadzenie wyszło Cincinnati, tym razem do siatki trafił Evander. Klub ze stanu Ohio powoli mógł myśleć, że zainkasuje w tym meczu trzy punkty, ponieważ jeszcze na 11 minut przed końcem meczu nadal prowadził z drużyną z Miami. W 79. minucie do remisu doprowadził Mateo Silvetti - Leo Messi tym razem asystował. Kilka minut później Inter wyszedł na prowadzenie za sprawą bramki Germana Berterame, a w 89. minucie po strzale Messiego piłka wpadła do bramki, ustalając wynik meczu. Ostatecznie gol ten został zapisany jako bramka samobójcza bramkarza Cincinnati Romana Calentano. Inter Miami odwrócił losy meczu w 10 minut.
Komentarze (24)