Choć wydaje się, że sezon 2025/26 w wykonaniu Raphinhi był gorszy niż poprzedni, okazuje się, że jego statystyki bramek mówią coś innego. Brazylijczyk wrócił do pierwszego składu w meczu z Realem Betis, strzelił dwa gole, a jego średnia bramek na mecz jest lepsza niż rok temu.
Marca:
Raphinha kończy sezon na świetnym poziomie i wyczekuje mistrzostw świata. W meczu 37. kolejki przeciwko Betisowi Brazylijczyk wrócił do wyjściowego skład i po raz kolejny udowodnił, dlaczego jest kluczowym elementem układanki Hansiego Flicka. Grając na prawym skrzydle, zaliczył dublet. Najpierw popisał się dobrym uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego, a później wykończył sytuację sam na sam. Strzelecki nos pozwoli mu zamknąć sezon z najwyższą średnią goli od momentu przejścia do Barcelony.
Reprezentant Brazylii musiał w tym sezonie zmagać się z licznymi problemami zdrowotnymi, ale mimo tego zdołał utrzymać statystyki będące w zasięgu niewielu piłkarzy w Europie. Opuścił łącznie 22 spotkania: 19 z powodu kontuzji, jedno przez zawieszenie i dwa, w których przesiedział cały mecz na ławce rezerwowych. A jego liczby dalej są doskonałe.
Licząc wszystkie rozgrywki, Raphinha trafia do siatki średnio co 105 minut. Rozegrał 33 mecze i ma już na swoim koncie 21 bramek: 13 w LaLidze, 3 w Lidze Mistrzów, 4 w Superpucharze i 1 w Pucharze Króla. A przed nim jeszcze ostatnia kolejka ligowa przeciwko Valencii. Na ten moment ma w tym sezonie średnią 0,63 gola na mecz: najwyższą, odkąd cztery sezony temu trafił do Barcelony. Co więcej, nawet jeśli nie trafi do siatki na Mestalla, średnia i tak pozostanie najwyższa.
W zeszłym sezonie zdobył 34 bramki, ale rozegrał znacznie więcej spotkań (57), gdyż omijały go kontuzje. Skrzydłowy trafiał wtedy do siatki co 138 minut, co dawało średnią 0,59 gola na mecz. Reprezentant Brazylii w aktualnej kampanii rozegrał więc mniej spotkań, ale wykazuje się lepszą skutecznością.
Dodatkowo dostosowywał się w tym sezonie do różnych pozycji w składzie. Wykazał się dużą wszechstronnością, ośmiokrotnie grając na prawym skrzydle, gdy niedostępny był Lamine Yamal. Właśnie przeciwko Betisowi w zeszły weekend ponownie wystąpił na tej pozycji i zaliczył bardzo dobry występ. W trzech meczach (z Levante, Osasuną i Espanyolem) grał również jako ofensywny pomocnik.
Choć Brazylijczyk wydaje się czuć najlepiej, gdy zaczyna akcje na lewym skrzydle, jego świetna forma na różnych pozycjach w ataku czyni z niego osobę, od której Hansi Flick rozpoczyna ustalanie składu. Jego zdolność do robienia przewagi, szybkość, poświęcenie dla zespołu i zaangażowanie sprawiają, że jest filarem wyjściowej jedenastki.
Ostatnia bramka zdobyta bezpośrednio ze stałego fragmentu gry przeciwko Betisowi miała symboliczne znaczenie. Był to pierwszy gol Raphinhi z rzutu wolnego od momentu jego przyjścia do Barcelony. Długo musiał więc czekać na odblokowanie się przy tym stałym fragmencie gry.
Komentarze (12)