Marc Casadó stoi przed najważniejszym latem w swojej karierze. Wychowanek Barcelony ma małe szanse na grę w kolejnym sezonie, a zatem otwiera się na odejście z klubu.
Jak podaje Ivan San Antonio na łamach dziennika Sport, Marc Casadó ma zaplanowane po zakończeniu sezonu ligowego spotkanie z dyrekcją sportową klubu, do którego dojdzie po sobotnim meczu Blaugrany z Valencią na Mestalla.
Priorytetem pomocnika wciąż pozostaje Camp Nou. Casadó nadal w pełni utożsamia się z projektem klubu, w którym dorastał. Jednocześnie, mając 22 lata, rozumie też, że znalazł się w kluczowym momencie kariery i po raz pierwszy zaczyna poważnie rozważać scenariusz, który jeszcze niedawno wydawał się nie do pomyślenia: odejście w celu regularnej gry. Chce czuć się piłkarzem, mieć ciągłość występów i dalej rozwijać się na boisku, co uważa za niezbędne na tym etapie kariery.
Piłkarz odbył ostatnio rozmowę z Hansim Flickiem, który przedstawił mu swoje stanowisko dotyczące konkurencji w środku pola oraz roli, jaką obecnie zajmuje w kadrze. Przed nim - co potwierdził obecny sezon - znajdują się Pedri, Frenkie de Jong, Gavi, a także Marc Bernal. Niemiecki szkoleniowiec ceni profil Casadó, jednak przekaz został jasno odebrany i stał się impulsem do nieuniknionej refleksji nad przyszłością.
Teraz po raz pierwszy Casadó nie zamyka drzwi przed takim rozwiązaniem. Nie oznacza to, że chce odejść - tym bardziej że jego kontrakt obowiązuje do 2028 roku - ale zaczyna stawiać na pierwszym planie coś, co wcześniej schodziło na dalszy tor: regularną grę. Pomocnik nadal czerpie ogromną radość z futbolu, gdy dostaje minuty, i uważa za kluczowe, by czuć się ważnym oraz docenianym przez trenera w miejscu, w którym miałby występować, jeśli ostatecznie zdecyduje się na nowy projekt poza Barceloną. To dla niego warunek niezbędny. Czym innym jest bowiem ograniczona rola w Blaugranie, a czym innym bycie rezerwowym poza klubem życia.
Równolegle zaczynają pojawiać się oferty i zapytania o jego sytuację, w tym ze strony bardzo ważnych klubów, choć na ostateczne decyzje jest jeszcze za wcześnie. Piłkarz nie chce się spieszyć i odkłada wszelkie ruchy do czasu rozmowy z klubem. Dopiero wtedy wszystkie strony mają wyłożyć na stół swoje realne plany.
Ze strony Barcelony nie będzie żadnej presji. Choć Casadó jest wychowankiem, którego sprzedaż przyniosłaby czysty zysk, klub nie zamierza wymuszać transferu. Deco jest otwarty na analizowanie różnych scenariuszy, jeśli zawodnik uzna, że dla jego rozwoju najlepszym rozwiązaniem będzie szukanie minut poza Camp Nou, ale Barça w żaden sposób nie chce go wypychać. Klub chce uniknąć sytuacji podobnych do tych z poprzednich okien transferowych, jak choćby przypadku Frenkiego de Jonga.
Barcelona nie znajduje się już pod taką presją finansową jak w poprzednich latach i nie musi pozbywać się zawodnika takiego jak Marc Casadó. Klub pracuje wprawdzie nad korektami kadry i limitu płac przed kolejnym sezonem, ale pensja wychowanka nie stanowi problemu. Ostateczna decyzja będzie należała do samego piłkarza, który chce podjąć ją dopiero wtedy, gdy będzie znał wszystkie karty. Dlatego właśnie docenia szczerość Hansiego Flicka. Marc Casadó poważnie zastanawia się dziś, czy jego dalszy rozwój oznacza cierpliwe czekanie na swoją szansę w Barcelonie, czy wykonanie najtrudniejszego kroku w dotychczasowej karierze.
Komentarze (15)