Lamine Yamal jest już w trybie mundialowym. Największa gwiazda reprezentacji Hiszpanii porozmawiała z mediami kadry o zbliżających się mistrzostwach świata, swoich odczuciach po kontuzji odniesionej w Barcelonie oraz o tym, jak zaskakujące jest dla niego to, że wystąpi w takim turnieju, skoro jeszcze niedawno grał z kolegami na osiedlu w Rocafondzie.
Mistrzostwa świata: Wreszcie nadszedł ten moment. Myślę, że od zakończenia EURO wszyscy czekaliśmy na ten dzień i jesteśmy bardzo zmotywowani. Przyjeżdżamy jako reprezentacja, którą jesteśmy, jako mistrzowie Europy, i damy z siebie wszystko.
Kontuzja w Barcelonie: Tak, pamiętam dokładnie sytuację, w której doznałem urazu. W duchu modliłem się, żeby to nie było nic poważnego, żeby to był skurcz albo cokolwiek innego, bo mundial był już bardzo blisko. Wiedziałem, że chodzi o mięsień kulszowo-goleniowy, a wcześniej nigdy nie miałem takiej kontuzji, ale zdawałem sobie sprawę, że to nie będzie kwestia kilku dni. Bałem się, że uraz okaże się poważny, a przede wszystkim tego, że nawet jeśli nie będzie groźny, to mogę mieć nawrót i przez to stracić mundial.
Czy wyobrażałeś sobie kiedyś, że podniesiesz Puchar Świata? Tysiące razy. W swoim pokoju albo wtedy, gdy wygrywaliśmy mecze na boisku w mojej dzielnicy. Myślę, że mundial to największa rzecz, jaką ma futbol.
Presja: Mnie ona pomaga. Może jest jej więcej lub mniej, ale działa na mnie pozytywnie. Kiedy wymagania wobec ciebie są wyższe, sam podnosisz swój poziom. Gdyby moje oczekiwania wobec siebie były takie jak u innych zawodników, być może nie grałbym na takim poziomie. Lubię to, traktuję to jako wyzwanie i naprawdę sprawia mi to przyjemność.
Czy chciałbyś być anonimowy i móc wyjść na ulicę tak, żeby nikt cię nie rozpoznawał? Bardzo. Zapłaciłbym naprawdę dużo za możliwość spokojnego wyjścia gdzieś na coś do picia albo spaceru po Barcelonie czy jakimkolwiek innym miejscu. Myślę, że to jedyna zła strona naszego życia.
Kibice: To właśnie z nimi najbardziej się utożsamiam. Kiedy widzę małe dziecko, wiem, że ono widzi przed sobą swojego idola i nie rozumie innych okoliczności. Nie myśli o tym, że mogę mieć zły dzień. W takich momentach trzeba się zatrzymać i zrobić zdjęcie, bo kiedy byłem mały, moim idolem był Neymar. Oddałbym wszystko za zdjęcie z Neymarem. Gdyby ktoś powiedział mi wtedy, że muszę pojechać pociągiem do Rosji, żeby zrobić sobie z nim zdjęcie, pojechałbym. Dlatego bardzo dobrze rozumiem dzieci, bo wiem, że widzą przed sobą swojego idola, chcą być tacy jak on i mieć z nim zdjęcie.
Młodszy brat: Myślę, że wie, że gram dla Hiszpanii. Nie jestem pewien, czy dokładnie rozumie, czym jest mundial, ale wie, że gram dla reprezentacji. Lubi Neymara, lubi Pedriego, lubi Raphinhę i lubi mnie. No i podoba mu się też Cristiano.
Rywale: Gramy przeciwko bardzo mocnym reprezentacjom. Jeśli zmierzymy się z Francją, a ja będę grał świetnie, ale drużyna nie będzie funkcjonować dobrze, to nie mamy żadnych szans. Dlatego jadę na ten turniej z takim entuzjazmem, bo wiem, że mamy świetną reprezentację, jedną z najlepszych, jakie mieliśmy, i wielu znakomitych zawodników. Zaczynając od Rodriego, zdobywcy Złotej Piłki. Jest Oyarzabal, który moim zdaniem należy do najlepszych napastników tego mundialu, jest znakomity i dodatkowo jest w świetnej formie. Mamy Pedriego, którego uwielbiam oglądać. Patrząc pozycja po pozycji, zaczynając od Cucurelli, który od EURO wygląda jak zupełnie inny zawodnik. Mamy reprezentację pełną wielkich piłkarzy, a w bramce mamy trzech najlepszych golkiperów.
Komentarze (6)