Ronaldinho straszy transferem, Real przegrywa

Pershing

28 stycznia 2007, 12:00

Brak komentarzy
Czy Ronaldinho podąży śladami Beckhama do Ameryki. Na razie chyba tylko straszy. Aby lepiej poczuł się w Barcelonie w obronę wziął go trener Frank Rijkaard.

Po serii słabszych meczów w lidze Ronaldinho nie czuje się już kochany i ceniony w stolicy Katalonii. Kibice zaczęli na niego gwizdać, a prasa go krytykuje. Na sobotniej konferencji prasowej przed meczem z Celtą Vigo głos w sprawie brazylijskiego gwiazdora zabrał Rijkaard.

- Ronaldinho jest kluczowym graczem - przypomniał trener. - Ronaldinho jest jednak także częścią drużyny. Jeśli zespołowi nie idzie, to nie jest kwestia jednego zawodnika. Nie rozumiem o co tyle hałasu. Jak dużo goli Ronaldinho wypracował? Jak wiele sam strzelił? Ile razy decydował o wyniku meczu? Zostawcie nas w spokoju, abyśmy mogli pracować. Jestem przekonany, że Ronaldinho wróci do wielkiej formy.

Rijkaard dodał, że w jego zespole nie tylko Brazylijczyk powinien odzyskać dyspozycję, która pozwoliła Barcelonie sięgnąć po tytuł mistrza Hiszpanii i wygrać Ligę Mistrzów. Holender ma również pretensje do kibiców, którzy nie doceniają wysiłków drużyny i gwizdali nawet, gdy zespół wygrał 3:0 z Gimnastic Tarragona.

Barceloński "As" tymczasem odgrzał nieco starą historią o tym, że Barcelona rozważała sprzedaż Ronaldinho, a potencjalnymi kupcami miały być Chelsea lub Milan. Gazeta nie powołuje się na żadne źródła, ale spekulacje o odejściu Brazylijczyka podsycił jego brat Robert Assis, który pełni rolę agenta piłkarza.

- Ronaldinho nie ma żadnych problemów z Barceloną, a klub z nim. Wszystko jest w porządku, ale to nie znaczy, że nie będziemy rozważać innych ofert. Na przykład wiemy, że Ronaldinho poważnie interesuje się jeden z klubów w USA - stwierdził Robert Assis w rozmowie z jednym z brazylijskich dzienników.

Brazylijczyk ma z Barceloną kontrakt do 2010 roku.

Tymczasem Real Madryt, który w tabeli ma punkt straty do Barcelony przegrał w sobotę z Villarreal, które w ten sposób po raz pierwszy w historii pokonało zespół Królewskich. To była trzecia porażka drużyny Fabio Capello w ostatnich pięciu meczach w lidze. Jedynego gola zdobył 19-letni pomocnik Marcos García, który zaledwie przed miesiącem zadebiutował w lidze hiszpańskiej.

[źródło: Gazeta.pl]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze