Zerojedyzm Capello
Real Madryt mógł zostać liderem, choć na jeden dzień, ale szansę zmarnował. Zespół Fabia Capello poległ z Villarreal, ustanawiając kolejne negatywne rekordy. W niedzielę swoje mecze wygrały Sevilla i Barcelona. Po sześciu zwycięstwach z rzędu przegrała Valencia.
Sprzedając Ronaldo do Milanu, Real chciał definitywnie zerwać z erą galaktyczną, ale nie pożegnał się przez to z problemami. Drużyna ustanawia kolejne niechlubne rekordy. Trzy gole w siedmiu ostatnich meczach - tak źle nie było w Realu od 15 lat. Szósta porażka w sezonie, kompletna bezradność na El Madrigal w meczu z zespołem, który z Realem nigdy wcześniej nie wygrał. Villarreal nie potrzebował nawet swojego lidera Riquelme, by pokonać sławnego rywala. Real zmarnował wielką okazję, by po 15 miesiącach i 12 dniach znów znaleźć się na pozycji lidera Primera Division. Choć na jeden dzień, bo grał w sobotę, a wyprzedzający go rywale Barça i Sevilla w niedzielę.
Kiedy Capello zaczynał pracę z Realem, fani bali się jego defensywnej filozofii gry ochrzczonej w Hiszpanii "zerozeryzmem". W sobotę wynik 0:0 byłby dla "Królewskich" sukcesem, ale nie było na to szans. Na El Madrigal pojawiły się nawet transparenty pytające, czy w tym klubie rzeczywiście Ronaldo był zbędny. Całkowita niemoc strzelecka Van Nistelrooya i Higuaina, a także fatalna forma tych, którzy powinni do nich dogrywać, sprawiły, że Real gola nie zdobył i nie miał na to w zasadzie większych szans. Pudło Robinho na początku potwierdza tylko opinię, że Brazylijczyk wciąż nie dorósł, by rozstrzygać mecze dla "Królewskich". Za to Marcos okazał się zawodnikiem, który potrafi rozstrzygać mecze dla Villarreal. To on zdobył jedynego gola w 68. min. Był to akt sprawiedliwości, bo remis Realowi na pewno się nie należał. - Nie istnieliśmy na boisku - przyznał dyrektor sportowy Pedrag Mijatovic. Powołany przez prezesa Ramona Calderona na to stanowisko, chyba zbyt długo na nim nie wytrwa. Bo jego transfery (wspólnie z Capello i Calderonem wydali z kasy klubowej 101 mln euro), jak dotąd, przynoszą zespołowi więcej rozczarowań niż korzyści. Zostając nowym prezesem Realu, Calderon obiecywał fanom, że skończy z bezsensownym szastaniem pieniędzmi. W pół roku rządów to mu się zupełnie nie udało.
- Gracze Villarreal byli silniejsi fizycznie. To bardzo przykra porażka, zwłaszcza w momencie, gdy byliśmy tak blisko szczytu. Ale to, że wciąż jesteśmy w czołówce i walczymy o tytuł, to chyba dowód, że nie wszystko robimy źle - powiedział Fabio Capello.
[źródło: gazeta.pl]
Sprzedając Ronaldo do Milanu, Real chciał definitywnie zerwać z erą galaktyczną, ale nie pożegnał się przez to z problemami. Drużyna ustanawia kolejne niechlubne rekordy. Trzy gole w siedmiu ostatnich meczach - tak źle nie było w Realu od 15 lat. Szósta porażka w sezonie, kompletna bezradność na El Madrigal w meczu z zespołem, który z Realem nigdy wcześniej nie wygrał. Villarreal nie potrzebował nawet swojego lidera Riquelme, by pokonać sławnego rywala. Real zmarnował wielką okazję, by po 15 miesiącach i 12 dniach znów znaleźć się na pozycji lidera Primera Division. Choć na jeden dzień, bo grał w sobotę, a wyprzedzający go rywale Barça i Sevilla w niedzielę.
Kiedy Capello zaczynał pracę z Realem, fani bali się jego defensywnej filozofii gry ochrzczonej w Hiszpanii "zerozeryzmem". W sobotę wynik 0:0 byłby dla "Królewskich" sukcesem, ale nie było na to szans. Na El Madrigal pojawiły się nawet transparenty pytające, czy w tym klubie rzeczywiście Ronaldo był zbędny. Całkowita niemoc strzelecka Van Nistelrooya i Higuaina, a także fatalna forma tych, którzy powinni do nich dogrywać, sprawiły, że Real gola nie zdobył i nie miał na to w zasadzie większych szans. Pudło Robinho na początku potwierdza tylko opinię, że Brazylijczyk wciąż nie dorósł, by rozstrzygać mecze dla "Królewskich". Za to Marcos okazał się zawodnikiem, który potrafi rozstrzygać mecze dla Villarreal. To on zdobył jedynego gola w 68. min. Był to akt sprawiedliwości, bo remis Realowi na pewno się nie należał. - Nie istnieliśmy na boisku - przyznał dyrektor sportowy Pedrag Mijatovic. Powołany przez prezesa Ramona Calderona na to stanowisko, chyba zbyt długo na nim nie wytrwa. Bo jego transfery (wspólnie z Capello i Calderonem wydali z kasy klubowej 101 mln euro), jak dotąd, przynoszą zespołowi więcej rozczarowań niż korzyści. Zostając nowym prezesem Realu, Calderon obiecywał fanom, że skończy z bezsensownym szastaniem pieniędzmi. W pół roku rządów to mu się zupełnie nie udało.
- Gracze Villarreal byli silniejsi fizycznie. To bardzo przykra porażka, zwłaszcza w momencie, gdy byliśmy tak blisko szczytu. Ale to, że wciąż jesteśmy w czołówce i walczymy o tytuł, to chyba dowód, że nie wszystko robimy źle - powiedział Fabio Capello.
[źródło: gazeta.pl]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (5)