Valencia - Barcelona 2:1

Looky

18 lutego 2007, 19:55

Brak komentarzy
Barcelona po słabym meczu przegrała na Mestalla z Valencią 1:2 i tym samym nie przerwała fatalnej passy braku ligowego zwycięstwa na wyjeździe. Ostatni raz Barça wygrała poza Camp Nou 19. listopada pokonując Majorkę, jutro minie więc dokładnie trzy miesiące od tego wydarzenia. Frank Rijkaard sam jest sobie winny, bo Gudjohnsen w ataku nie pokazał dziś kompletnie nic, a gra ożywiła się dopiero po wejściu Messiego.

Już pierwsze minuty meczu pokazały, że karty na boisku rozdawać będzie Valencia. Kilka razy groźnie strzelał David Villa, który w 8. minucie stanął nawet oko w oko z Valdésem, w każdej sytuacji górą byli jednak obrońcy bądź bramkarz Barçy. W odpowiedzi goście starali się zagrywać prostopadle do Gudjohnsena, co przeważnie kończyło się pozycją spaloną i chorągiewką w górze któregoś z liniowych. Katalończycy nie mogli złapać swojego rytmu gry, a na dodatek popełniali głupie błędy, które następnie naprawiali obrońcy. W 30. minucie wreszcie po składnej akcji Ronaldinho w dobrej pozycji w polu karnym Butelle'a znalazł się Gudjohnsen, Islandczyk strzelił jednak obok słupka. Posiadanie piłki w pewnym momencie wynosiło już 70-30% na korzyść gości, z tej przewagi niewiele jednak wynikało. Żółte kartki zarobili za to Edmílson i Zambrotta, który nie zagra w kolejnym ligowym meczu, bo była to jego piąta żółta kartka w rozgrywkach ligowych. Dwie minuty przed przerwą znakomitą sytuację zmarnowali jeszcze piłkarze Valencii, w sytuacji sam na sam z Valdésem Albeda trafił w boczną siatkę. Do przerwy raczej bez wskazań na żadną z drużyn i rezultat bezbramkowy.

Drugą część gry Barça rozpoczęła fatalnie, bo można powiedzieć, że w cztery minuty przegrała mecz. W 52. minucie Angulo wyprowadził gospodarzy na prowadzenie wykorzystując dobre podanie Davida Villi i bierną postawę defensywy Barçy. Chwilę po wznowieniu gry goście powinni wyrównać (piłki nie sięgnął Gudjohnsen), ale to Valencia wyprowadziła szybka kontrę i Silva podwyższył rezultat na 2:0. Przy obu golach Victor Valdés był bezradny. Rijkaard od razu zareagował i wpuścił na boisko Messiego, który jak się okazało znacznie rozruszał poczynania Barcelony w ataku. Argentyńczyk był nie do zatrzymania, jego rajdy obrońcy Valencii przerywali faulami w okolicach pola karnego, z rzutów wolnych fatalnie jednak strzelał Rolandinho. W 62. minucie, po brutalnym faulu Albeldy, na placu gry powstało zamieszanie i przepychanka, w wyniku której czerwoną kartkę obejrzeli sprawca sytuacji i Deco. Obie jedenastki od tego momentu grały w "dziesiątkę". Mimo że czasu zostało sporo, lider kompletnie nie miał pomysłu na grę, bo z przewagi w posiadaniu piłki niewiele wynikało. Tego wieczoru Barcelonie nic nie wychodziło, udało się jedynie zmniejszyć rozmiary porażki już w doliczonym czasie gry kiedy Ronaldinho z rzutu wolnego wreszcie strzelił po ziemi. I trafił do bramki, ale na wyrównanie czasu już nie starczyło.

Nie da się ukryć, że ani Valencia, ani Barça nie pokazała dziś wielkiej piłki. Różnica jest tylko taka, że to gospodarze chcieli wygrać, a Barça zremisować na stojąco, co na Mestalla udać się nie mogło. Być może podopieczni Rijkaarda byli już myślami przy środowym meczu z Liverpoolem, nie ulega natomiast wątpliwości, że syndrom Valencii pozostaje w Katalonii zmorą, która śnić się będzie jej mieszkańcom przynajmniej do jesieni. Zastanawia fakt, co myśli teraz Samuel Eto'o wobec dzisiejszej niemocy strzeleckiej Gudjohnsena. Choć Kameruńczyk sam podjął decyzję, że nie jedzie na Mestalla, to słaba forma napastników może być dla niego błogosławieństwem. I na pewno w obliczu spotkania z Liverpoolem to jego dobra dyspozycja może być błogosławieństwem dla Rijkaarda. Nieczęsto zdarza się bowiem, żeby klub, który nie wygrał wyjazdowego meczu od trzech miesięcy, wciąż był liderem w swojej rodzimej lidze - sprzyja nam po prostu szczęście. A Fatalna passa wyjazdów trwa.

Valencia CF - FC Barcelona 2:1 (0:0)
1-0, Angulo (52')
2-0, Silva (55')
2-1, Ronaldinho (91')

Valencia: Butelle; Miguel, Albiol, Ayala, Moretti; Albeada, Marchena, Angulo, Silva (Jorge López, 84'); Villa (Joaquín, 72'), Morientes (Pallardó, 65').

FC Barcelona: Valdés; Oleguer, Puyol, Edmílson (Giuly, 72'), Zambrotta; Xavi, Márquez, Deco; Iniesta, Ronaldinho, Gudjohnsen (Messi, 55').

Arbiter: Iturralde González

Żółte kartki:
Marchena, Butelle (Valencia)
Edmílson, Zambrotta, Puyol, Oleguer (Barcelona)

Czerwone kartki: Albelda (Valencia), Deco (Barcelona)
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze