Barça może zaczarować Anfield
To najważniejszy mecz sezonu, przynajmniej na chwilę obecną. Jutro na Anfield Barça zagra o być albo nie być w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Przed triumfatorem z 2006 roku zdanie bardzo trudne, bowiem by myśleć o awansie Barça musi zdobyć minimum dwie bramki. Jeśli tego nie zrobi, jakakolwiek wspaniała postawa Ronaldinho czy Eto'o nie dam nam przepustki do ósemki najlepszych klubowych drużyn Europy. A obecnie to wciąż FC Barcelona jest tą najlepszą i to zobowiązuje.
Element zaskoczenia jaki sprawdził się w meczu z Zaragozą, czyli ustawienie 3-4-3, dla Liverpoolu nie będzie raczej żadną niespodzianką. Rijkaard zdaje sobie sprawę, że Benitez to taktyk, który tym razem wiele myślał nie będzie - ustawi zespół defensywnie, by w oczekiwaniu na kontry rozbijać ataki przyjezdnych. Barça musi na Anfield błysnąć, przynajmniej tak samo jak rok temu na Stamford Bridge, gdzie wygrała 2:1. Wbrew temu co pisze "Gazeta" i co mówią "fachowcy" - ta drużyna może zwyciężyć, jeśli tylko poprawi mentalność i koncentrację. Forma już jest, trzeba ją jednak wykorzystać i to przez pełne 90 minut, czyli inaczej niż w meczach z Zaragozą i Sevillą. Szczęście i lepsza niż zazwyczaj skuteczność mogą okazać się niezbędne.
Mister ma dylemat czy od początku meczu wystawić Eto'o. Wydaje się, że tylko Kameruńczyk, mając oczywiście u boku Ronaldinho i Messiego, jest w stanie z powodzeniem przewieźć Barçę przez piekło na Anfield. Wszelkie konflikty i animozje na bok, wszystko po to, by we wtorek w nocy Katalonia mogła świętować.
[źródło: Własne]
Element zaskoczenia jaki sprawdził się w meczu z Zaragozą, czyli ustawienie 3-4-3, dla Liverpoolu nie będzie raczej żadną niespodzianką. Rijkaard zdaje sobie sprawę, że Benitez to taktyk, który tym razem wiele myślał nie będzie - ustawi zespół defensywnie, by w oczekiwaniu na kontry rozbijać ataki przyjezdnych. Barça musi na Anfield błysnąć, przynajmniej tak samo jak rok temu na Stamford Bridge, gdzie wygrała 2:1. Wbrew temu co pisze "Gazeta" i co mówią "fachowcy" - ta drużyna może zwyciężyć, jeśli tylko poprawi mentalność i koncentrację. Forma już jest, trzeba ją jednak wykorzystać i to przez pełne 90 minut, czyli inaczej niż w meczach z Zaragozą i Sevillą. Szczęście i lepsza niż zazwyczaj skuteczność mogą okazać się niezbędne.
Mister ma dylemat czy od początku meczu wystawić Eto'o. Wydaje się, że tylko Kameruńczyk, mając oczywiście u boku Ronaldinho i Messiego, jest w stanie z powodzeniem przewieźć Barçę przez piekło na Anfield. Wszelkie konflikty i animozje na bok, wszystko po to, by we wtorek w nocy Katalonia mogła świętować.
[źródło: Własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)