Pięć miesięcy trwała absencja kameruńskiego goleadora. Kiedy Samu nie mógł strzelać bramek dla Barçy, ciężar napastnika z prawdziwego zdarzenia udźwignął Ronaldinho. Kiedy Eto'o wrócił na boisko, zniknął z niego Gaúcho. A na początku marca obaj powiedzieli sobie kilka niemiłych słów, by później nawzajem się komplementować.
Historia wydaje się nie mieć końca, ale wg KAPa to Eto'o dzisiaj jest zwycięzcą.
[źródło: Mundo Deportivo]
Komentarze (0)