Jak dojrzewał król..

IceMan

20 kwietnia 2007, 10:16

Brak komentarzy
Młody geniusz rodem z Argentyny w dwanaście sekund sprawił, iż cały świat oszalał na jego punkcie. Nieprawdopodobny rajd zakończony golem już przeszedł do historii futbolu. Wielu kibiców nie ma wątpliwości, iż była to jedna z najpiękniejszych bramek w historii piłki nożnej. A jeszcze kilka lat temu nikt nie wierzył, iż ten niski młokos może na stałe przebić się do pierwszej drużyny Barcelony...

Po raz pierwszy usłyszano o nim 18 listopada 2003 roku - wtedy to w wieku 16 lat zadebiutował w barwach Barçy. Na Estadio Dragao w Porto wybiegł w bordowo-granatowej koszulce z herbem Barcelony na piersi. Miał dokładnie 16 lat, 4 miesiące i 18 dni. Tylko Haruna Babangida (15 lat, 9 miesięcy i 11 dni) oraz Paulino Alcántara (15 lat, 4 miesiące i 4 dni) debiutowali w młodszym wieku. Ale żaden z nich nie zrobił tak wielkiej furory. Był doskonały. Podczas sesji dla "Mundo Deportivo" na Camp Nou, żonglował pomarańczą i robił takie rzeczy, jakie większość piłkarzy nie była w stanie zrobić normalną piłką.

Jego talent uwidaczniał się z meczu na mecz, ale chyba nawet sam Frank Rijkaard nie spodziewał się, iż niespełna 20-latek ośmieszy Getafe niczym Maradona 21 lat temu na mundialu w Meksyku.

Nie zawsze jednak w życiu Leo było tak różowo. Od początku grał z dziećmi starszymi od siebie, w zespole Newell's Old Boys. Młody chłopak błyszczał na boisku, ale miał problemy ze wzrostem. Chłopak zahamował się w rozwoju, ale wtedy z pomocą przyszła mu Barcelona.

W wieku 13 lat wyjechał do stolicy Katalonii by poddać się operacji hormonalnej. To była konieczność by utalentowany Lionel mógł wrócić do normalnego życia, jako zwykły, młody chłopak. Włodarze Blaugrany postanowili zatrzymać go w Barcelonie, by tu kontynuował swoją piłkarską pasję. Jak się później okazało, była to doskonała decyzja.

Ciężko trenował by móc grać na takim poziomie jak jego idole. Kilka lat później po raz pierwszy wybiegł na ligowe boiska. Zadebiutował w La Liga w meczu przeciwko Albacete. Oczarował wszystkich. Jego motto brzmi: "Nazywam się Lionel Messi. Zapamiętajcie to nazwisko".

Zachwycał nie tylko w klubie. Wraz z młodzieżową reprezentacją Argentyny zdobył Mistrzostwo Świata, zostając wybranym MVP całego turnieju. Stał się idolem wielu młodych fanów, już wtedy zaczęto porównywać go do Diego Maradony.

Zdobywając swojego pierwszego gola (w meczu z Albacete) miał 17 lat, ale nie trzeba było długo czekać by zaczął ośmieszać największe gwiazdy światowego futbolu. W meczu Pucharu Gampera, Barça zmierzyła się z Juventusem. Szkoleniowiec Frank Rijkaard postawił na młodego i niedoświadczonego Messiego, który sprawił, iż publiczność zgromadzona na Camp Nou nie mogła wyjść z podziwu dla talentu Argentyńczyka. Zagrał wspaniale robiąc na boisku niewyobrażalne rzeczy. Oczarował Fabio Capello, zdobył serca wszystkich Cules.

Rijkaard doskonale rozumiał, że trafił mu się nieoszlifowany diament jedyny w swoim rodzaju. Doskonale prowadził młodego chłopaka, który z każdym meczem stawał się coraz ważniejszą postacią w zespole. Teraz już nie zapomnicie jego nazwiska. A wiecie, co jest najlepsze? On ma dopiero 19 lat...

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze