Tym razem nie musiał płakać...
Leo Miyagata przekonał się na własnej skórze jak wyjątkowym klubem jest FC Barcelona. Podczas porażki w finale klubowych Mistrzostw Świata płakał, gdy Barça przegrywała. Urzekł działaczy Dumy Katalonii, jego zdjęcie z łzami w oczach szybko obiegło cały świat. Spełniono jego marzenie i mógł po raz kolejny obejrzeć w akcji swoich idoli, tym razem już na Camp Nou. W niedzielę już nie musiał płakać...
Samuel Eto'o sprawił, iż serce 6-letniego chłopca nie cierpiało po raz kolejny. Barça dzięki bramce Kameruńczyka pokonała Levante 1:0 i sprawiła ogromną radość sympatykowi Mistrza Hiszpanii. Sympatykowi, który tak emocjonalnie podchodził do spotkań swojej ukochanej drużyny...
Przed meczem spotkał się z piłkarzami i z pewnością dał wiele do myślenia Ronniemu i spółce. Podopieczni Franka Rijkaarda chcieli zrobić wszystko by tym razem, mały Japończyk wyszedł ze stadionu bardzo szczęśliwy.
Bez wątpienia jest jednym z najsłynniejszych Culés na kontynencie Azjatyckim. Wczorajszy mecz bardzo przeżywał, zaciskając kciuki oczekiwał na skuteczne akcje Barcelony. Wierzył, iż w końcu nadejdzie moment, w którym będzie mógł wznieść do góry ręce okazując radość po zdobyciu gola. Tak jak po zobaczeniu Leo Messiego czy Ronaldinho podczas treningu na Mini Estadi. Doczekał się, obejrzał mecz, zwycięski mecz.
Miał na sobie koszulkę z numerem '10' i nazwiskiem Ronaldinho na plecach. Spotkanie ukochanego klubu oglądał w obecności matki, Yuki, dzięki której dowiedział się czym jest Barça. Siedział na miejscu obok znanego dziennikarza, Josepa Cuni, z którym miał okazję porozmawiać.
Wraz z 75.000 kibiców śpiewał hymn z dumą na twarzy. Tuż przed spotkaniem zakupił koszulkę i piłkę w Botiga, odwiedził muzeum, obejrzał najważniejsze puchary zdobyte przez Barceloną. Spotkał się również z Joanem Laportą, od którego dostał trykot z własnym imieniem
Był jednak moment, który najbardziej zapadł mu w pamięć. Obietnica Ronaldinho. Brazylijczyk obiecał chłopcu, iż po meczu odda mu swoją koszulkę i złoży na niej autograf. Słowa dotrzymał i spełnił najskrytsze marzenie Japończyka. Zapewne wszyscy gracze Levante chcieliby dostać koszulkę Gaúcho, ale tego dnia mogli o tym zapomnieć. Trykot był zarezerwowany dla młodego chłopca, Ronaldinho pamiętał, że dał słowo, które okazało się cenniejsze niż złoto. Dotrzymał obietnicy. Sprawił, iż był to najpiękniejszy dzień w życiu małego Miyagaty.
Jak Leo przeżywał mecz...
foto 1
foto 2
foto 3
foto 4
[źródło: Mundo Deportivo]
Samuel Eto'o sprawił, iż serce 6-letniego chłopca nie cierpiało po raz kolejny. Barça dzięki bramce Kameruńczyka pokonała Levante 1:0 i sprawiła ogromną radość sympatykowi Mistrza Hiszpanii. Sympatykowi, który tak emocjonalnie podchodził do spotkań swojej ukochanej drużyny...
Przed meczem spotkał się z piłkarzami i z pewnością dał wiele do myślenia Ronniemu i spółce. Podopieczni Franka Rijkaarda chcieli zrobić wszystko by tym razem, mały Japończyk wyszedł ze stadionu bardzo szczęśliwy.
Bez wątpienia jest jednym z najsłynniejszych Culés na kontynencie Azjatyckim. Wczorajszy mecz bardzo przeżywał, zaciskając kciuki oczekiwał na skuteczne akcje Barcelony. Wierzył, iż w końcu nadejdzie moment, w którym będzie mógł wznieść do góry ręce okazując radość po zdobyciu gola. Tak jak po zobaczeniu Leo Messiego czy Ronaldinho podczas treningu na Mini Estadi. Doczekał się, obejrzał mecz, zwycięski mecz.
Miał na sobie koszulkę z numerem '10' i nazwiskiem Ronaldinho na plecach. Spotkanie ukochanego klubu oglądał w obecności matki, Yuki, dzięki której dowiedział się czym jest Barça. Siedział na miejscu obok znanego dziennikarza, Josepa Cuni, z którym miał okazję porozmawiać.
Wraz z 75.000 kibiców śpiewał hymn z dumą na twarzy. Tuż przed spotkaniem zakupił koszulkę i piłkę w Botiga, odwiedził muzeum, obejrzał najważniejsze puchary zdobyte przez Barceloną. Spotkał się również z Joanem Laportą, od którego dostał trykot z własnym imieniem
Był jednak moment, który najbardziej zapadł mu w pamięć. Obietnica Ronaldinho. Brazylijczyk obiecał chłopcu, iż po meczu odda mu swoją koszulkę i złoży na niej autograf. Słowa dotrzymał i spełnił najskrytsze marzenie Japończyka. Zapewne wszyscy gracze Levante chcieliby dostać koszulkę Gaúcho, ale tego dnia mogli o tym zapomnieć. Trykot był zarezerwowany dla młodego chłopca, Ronaldinho pamiętał, że dał słowo, które okazało się cenniejsze niż złoto. Dotrzymał obietnicy. Sprawił, iż był to najpiękniejszy dzień w życiu małego Miyagaty.
Jak Leo przeżywał mecz...
foto 1
foto 2
foto 3
foto 4
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)