Szklana pułapka - część niepierwsza lecz najważniejsza
Całkiem niedawno wierni kibice FC Barcelony z Polski udali się na długi lecz z pewnością niezapomniany wyjazd do stolicy Katalonii. Osobiście mam nadzieję, że - z uwagi na oszczędności, w autokarze nie ma radia, telewizji, nikt nie wziął ze sobą telefonu, laptopa, a nieliczne postoje będą odbywały się na kompletnym "zadupiu".
To tylko tak na początek. Niesamowicie jest wierzyć, że są jeszcze na świecie kibice, którzy nie wiedzą co się wydarzyło wczorajszej nocy. Sam za taką błogą nieświadomość oddałbym wszystkie pieniądze. Takiego wstrząsu nie doznałem już dawno. Według mnie nie można go porównać do nagłej przegranej z Sevillą w Superpucharze Europy, nie można go porównać do ostatnich przegranych z Realem, czy Chelsea, a nawet będącym (ponoć) na kacu Liverpoolem.
Wszystkie te przegrane razem wzięte nie oddają nastrojów jakie w tej chwili panują w wielu bordowo-granatowych duszach. Wszystkie te przegrane razem wzięte nie pokazują poziomu na jakim gra w tym sezonie FC Barcelona. Podczas całego tego sezonu, po wszystkich tych okropnych i smutnych dla mnie przegranych naiwnie wierzyłem w głosy, które wciąż mówiły mi: wypadek przy pracy - co z tego że już 10, to tylko przemęczenie. W sumie to nawet cieszę się z wczorajszej przegranej. Uświadomiła mi w końcu to co dzieje się wokół mnie i całego klubu.
Bo prawda jest taka, że jedyny dobry okres w tym sezonie to jego początek i wygrana 4:0 z Bayernem. Koniec dobrej formy Barçy nastąpił kilka dni później, po przegranej 0:3 z Sevillą. Po tym co wczoraj się stało, mocno wierzyłem, że całe zło, które w tym sezonie opętało Barçę dostrzegą również piłkarze Barçy, a przede wszystkim ich trener. A dzisiaj? Rijkaard dalej ciągnie litanię proboszcza z parafii o ciężkiej pracy jaką codziennie wykonują piłkarze Barçy. Nadal wypowiada nieśmiertelną formułkę, którą słyszymy po każdym przegranym meczu. "Zdarzył się wypadek, obiecuję, że się poprawimy..." - zresztą... Po co w ogóle to cytować? I tak znamy to już na pamięć.
Szklana pułapka, w której obecnie znalazła się Barcelona nie pęknie za sprawą cienkiego aktora, którym według mnie jest Bruce Willis. Nie pęknie również za sprawą aktora początkującego, którym jest chodząca reklama Ronaldinho. Skoro stać mnie na aluzję dotyczącą popularnego filmu, poszczycę się aluzją dotyczącą bardzo popularnej czynności. Szklana pułapka pęknie jedynie wtedy, kiedy Barcelona w końcu wytrze sobie cztery litery, po czym obejrzy się za siebie i dokładnie spojrzy czy zrobiła to dokładnie.
Niestety, szczerzę wątpię w to, czy obecny sztab szkoleniowy jest w stanie zrobić coś takiego. Dlatego uważam, że Barça powinna zwolnić Rijkaarda i zastąpić go nieśmiertelnym Johanem Cruyffem. Wcale nie uważam, że Johan odmieni Barçę i sprawi że zmieni się ona z powrotem w maszynę do wygrywania. Uważam, że w obecnej sytuacji tylko on jest w stanie kopnąć wszystkich porządnie we wspominane przeze mnie już miejsce i nie mam nic przeciwko żeby zaczął od Ronaldinho. Jeżeli by się obraził - trudno, tylko dowód na to, że wielki potencjał zamienił się w Becksa z krzywymi zębami. Jeżeli nie, udowodni że nadal jest wielkim piłkarzem.
Szkoda tylko że moje marzenia się raczej nie spełnią i dla chłopaków w garniturach z zarządu wczorajsza przegrana jeszcze nic nie oznacza. Dlatego (nigdy nie przypuszczałem że to powiem) nie chcę aby Barça zdobyła w tym sezonie Mistrzostwo Kraju. Myślę, że taka sytuacja nie pozostawiła by już wyboru zarządowi, który byłby zmuszony podjąć drastyczne kroki. Sytuacja w jakiej się znaleźliśmy jest jedną z najważniejszych w najnowszej historii naszego klubu. Tylko od nas zależy, czy zaistniały problem rozwiążemy szybko i czy z dobrym skutkiem. Za pół roku zobaczymy, czy szklana pułapka pęknie, czy może w niej pozostaniemy, tak jak już od kilku lat tkwi w niej Real Madryt.
[źródło: Własne]
To tylko tak na początek. Niesamowicie jest wierzyć, że są jeszcze na świecie kibice, którzy nie wiedzą co się wydarzyło wczorajszej nocy. Sam za taką błogą nieświadomość oddałbym wszystkie pieniądze. Takiego wstrząsu nie doznałem już dawno. Według mnie nie można go porównać do nagłej przegranej z Sevillą w Superpucharze Europy, nie można go porównać do ostatnich przegranych z Realem, czy Chelsea, a nawet będącym (ponoć) na kacu Liverpoolem.
Wszystkie te przegrane razem wzięte nie oddają nastrojów jakie w tej chwili panują w wielu bordowo-granatowych duszach. Wszystkie te przegrane razem wzięte nie pokazują poziomu na jakim gra w tym sezonie FC Barcelona. Podczas całego tego sezonu, po wszystkich tych okropnych i smutnych dla mnie przegranych naiwnie wierzyłem w głosy, które wciąż mówiły mi: wypadek przy pracy - co z tego że już 10, to tylko przemęczenie. W sumie to nawet cieszę się z wczorajszej przegranej. Uświadomiła mi w końcu to co dzieje się wokół mnie i całego klubu.
Bo prawda jest taka, że jedyny dobry okres w tym sezonie to jego początek i wygrana 4:0 z Bayernem. Koniec dobrej formy Barçy nastąpił kilka dni później, po przegranej 0:3 z Sevillą. Po tym co wczoraj się stało, mocno wierzyłem, że całe zło, które w tym sezonie opętało Barçę dostrzegą również piłkarze Barçy, a przede wszystkim ich trener. A dzisiaj? Rijkaard dalej ciągnie litanię proboszcza z parafii o ciężkiej pracy jaką codziennie wykonują piłkarze Barçy. Nadal wypowiada nieśmiertelną formułkę, którą słyszymy po każdym przegranym meczu. "Zdarzył się wypadek, obiecuję, że się poprawimy..." - zresztą... Po co w ogóle to cytować? I tak znamy to już na pamięć.
Szklana pułapka, w której obecnie znalazła się Barcelona nie pęknie za sprawą cienkiego aktora, którym według mnie jest Bruce Willis. Nie pęknie również za sprawą aktora początkującego, którym jest chodząca reklama Ronaldinho. Skoro stać mnie na aluzję dotyczącą popularnego filmu, poszczycę się aluzją dotyczącą bardzo popularnej czynności. Szklana pułapka pęknie jedynie wtedy, kiedy Barcelona w końcu wytrze sobie cztery litery, po czym obejrzy się za siebie i dokładnie spojrzy czy zrobiła to dokładnie.
Niestety, szczerzę wątpię w to, czy obecny sztab szkoleniowy jest w stanie zrobić coś takiego. Dlatego uważam, że Barça powinna zwolnić Rijkaarda i zastąpić go nieśmiertelnym Johanem Cruyffem. Wcale nie uważam, że Johan odmieni Barçę i sprawi że zmieni się ona z powrotem w maszynę do wygrywania. Uważam, że w obecnej sytuacji tylko on jest w stanie kopnąć wszystkich porządnie we wspominane przeze mnie już miejsce i nie mam nic przeciwko żeby zaczął od Ronaldinho. Jeżeli by się obraził - trudno, tylko dowód na to, że wielki potencjał zamienił się w Becksa z krzywymi zębami. Jeżeli nie, udowodni że nadal jest wielkim piłkarzem.
Szkoda tylko że moje marzenia się raczej nie spełnią i dla chłopaków w garniturach z zarządu wczorajsza przegrana jeszcze nic nie oznacza. Dlatego (nigdy nie przypuszczałem że to powiem) nie chcę aby Barça zdobyła w tym sezonie Mistrzostwo Kraju. Myślę, że taka sytuacja nie pozostawiła by już wyboru zarządowi, który byłby zmuszony podjąć drastyczne kroki. Sytuacja w jakiej się znaleźliśmy jest jedną z najważniejszych w najnowszej historii naszego klubu. Tylko od nas zależy, czy zaistniały problem rozwiążemy szybko i czy z dobrym skutkiem. Za pół roku zobaczymy, czy szklana pułapka pęknie, czy może w niej pozostaniemy, tak jak już od kilku lat tkwi w niej Real Madryt.
[źródło: Własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)