Rosell krytykuje zarząd
Były wiceprezydent FC Barcelony bardzo krytycznie wypowiada się na temat poczynań swoich dawnych kolegów z zarządu.
Rosell nie omieszkał także ocenić postawy zawodników Barçy.
"Sporo można mieć do zarzucenia zawodnikom, który także ponoszą odpowiedzialność za ten przegrany sezon".
Sandro przeanalizował sytuację Bojana Krkica. "Nawet, jeśli będzie trenował z pierwszą drużyną to i tak nie będzie w niej występował zaś, gdy będzie grał razem z Barçą B to jego rozwój może się zahamować".
"To są owoce złego planowania" - powiedział Rosell wspominając również dymisję Colomera, zajmującego się niegdyś w Barcelonie szkoleniem młodzieży.
Były wiceprezydent jest dosyć sceptyczny, co do transferu Henry'ego. Uważa on bowiem, że kupno zawodnika, który ma 30 lat wiąże się ze sporym ryzykiem.
"Transfer Francuza z pewnością odwróci nieco uwagę od nieudanego sezonu. Z marketingowego punktu widzenia może się on okazać całkiem udany".
"Mam nadzieję, że będzie grał w Barcelonie tak jak w Arsenalu i nas nie zawiedzie. To jeden z najlepszych piłkarzy na świecie".
Sandro Rosell twierdzi, że z ekonomicznego punktu widzenia to był zły ruch. "Jak dla mnie zakontraktowanie zawodnika na cztery lata, który ma już 30 lat i wyłożenie na jego transfer aż 24 miliony euro to stanowczo za dużo. Czas pokaże czy się myliłem".
"Gdy jeszcze pracowałem byłem bliski zakupu Henry'ego i to za mniej niż 24 miliony euro, jednak badania medyczne wykazały problem ze zdrowiem Francuza, o którym już wcześniej wiedzieliśmy".
Były wiceprezydent poddał także krytyce sam zarząd. "W przeszłości, gdy wygrywaliśmy ligę, wydawało się, że to wielka zasługa zarządu. Teraz gdy nadeszły trudne momenty uważa się, że winni są zawodnicy".
"Odkąd odszedłem z Barcelony (dwa lata) tak naprawdę nadal nie wiem, kto jest odpowiedzialny za obszar sportowy klubu" - zakończył.
[źródło: Sport]
Rosell nie omieszkał także ocenić postawy zawodników Barçy.
"Sporo można mieć do zarzucenia zawodnikom, który także ponoszą odpowiedzialność za ten przegrany sezon".
Sandro przeanalizował sytuację Bojana Krkica. "Nawet, jeśli będzie trenował z pierwszą drużyną to i tak nie będzie w niej występował zaś, gdy będzie grał razem z Barçą B to jego rozwój może się zahamować".
"To są owoce złego planowania" - powiedział Rosell wspominając również dymisję Colomera, zajmującego się niegdyś w Barcelonie szkoleniem młodzieży.
Były wiceprezydent jest dosyć sceptyczny, co do transferu Henry'ego. Uważa on bowiem, że kupno zawodnika, który ma 30 lat wiąże się ze sporym ryzykiem.
"Transfer Francuza z pewnością odwróci nieco uwagę od nieudanego sezonu. Z marketingowego punktu widzenia może się on okazać całkiem udany".
"Mam nadzieję, że będzie grał w Barcelonie tak jak w Arsenalu i nas nie zawiedzie. To jeden z najlepszych piłkarzy na świecie".
Sandro Rosell twierdzi, że z ekonomicznego punktu widzenia to był zły ruch. "Jak dla mnie zakontraktowanie zawodnika na cztery lata, który ma już 30 lat i wyłożenie na jego transfer aż 24 miliony euro to stanowczo za dużo. Czas pokaże czy się myliłem".
"Gdy jeszcze pracowałem byłem bliski zakupu Henry'ego i to za mniej niż 24 miliony euro, jednak badania medyczne wykazały problem ze zdrowiem Francuza, o którym już wcześniej wiedzieliśmy".
Były wiceprezydent poddał także krytyce sam zarząd. "W przeszłości, gdy wygrywaliśmy ligę, wydawało się, że to wielka zasługa zarządu. Teraz gdy nadeszły trudne momenty uważa się, że winni są zawodnicy".
"Odkąd odszedłem z Barcelony (dwa lata) tak naprawdę nadal nie wiem, kto jest odpowiedzialny za obszar sportowy klubu" - zakończył.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)