Henry lordem Barçy

Looky

25 lipca 2007, 11:58

Brak komentarzy
Miesiąc po prezentacji Thierry'ego Henry w trykocie Barçy, miesiąc po tym jak złożył podpis na 4-letnim kontrakcie Dumy Katalonii i przywitany został przez 30 tys. kibiców zgromadzonych na Camp Nou, zainteresowanie jego osobą nie słabnie. Dzień przed swoim debiutem w barwach Azulgrany, bez najmniejszych wątpliwości można powiedzieć, że Francuz jest w centrum uwagi katalońskich i brytyjskich mediów.

Szkockie tournee Barçy to pierwsza wizyta Titiego na Wyspach od czasu jego wyjazdu z Londynu. Każdy jego trening wzbudza wielkie zainteresowanie fanów i gromadzi przynajmniej 20 dziennikarzy nie chcących przeoczyć żadnego ważnego wydarzenia, które w Saint Andrews dotyczy byłego gracza Arsenalu. Celem zachowania bezpieczeństwa, nowy 'crack' Barcelony porusza się w asyście ochroniarza.

W Wielkiej Brytanii marka Henry'ego posiada niekwestionowaną wartość. Podczas ośmiu lat gry w Londynie, piłkarz zaskarbił sobie przychylność mediów, kibiców i niezależnych ekspertów zajmujących się futbolem. Jego aktywna walka z rasizmem i styl bycia docenił nawet prestiżowy "The Times" umieszczając go na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi w Anglii.

Przyjazd Thierry'ego do Szkocji sprawił, że nie darzące się szczególną sympatią Szkoci i Anglicy zjednoczyli siły. Warto także wspomnieć, że jego francuska narodowość sprawiła, iż odwieczna walka o hegemonię w Europie między Francją i królestwem Albionu też nieco straciła na sile.

Lider na boisku i poza nim, profesjonalista w każdym calu. Udowodnił to rozpoczynając treningi w Barcelonie trzy dni wcześniej niż reszta zespołu, choć jak sam mówił zrobił to dlatego, że kontuzja uniemożliwiła mu grę od marca.

Teraz jest w pełni świadomy, iż daleko mu jeszcze do pełni formy. Realizuje specjalny program treningowy, wykonuje dodatkowe ćwiczenia na sali gimnastycznej, a wszystko po to, by cieszyć Culés swoją grą, tak jak cieszył nią wcześniej kibiców Arsenalu. Warto przypomnieć, że na Mistrzostwach Świata w 1998 i EURO 2000 z reprezentacją "Trójkolorowych" święcił największe triumfy. To, że jest prawdziwym 'crackiem' potwierdza jego postawa przed kamerami - w obecności mediów czuje się jak "ryba w wodzie".

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze