Powrót Króla
Ronaldinho to jedna z medialnych ikon Barcelony, która udała się wczoraj w podróż do Azji, gdzie ekipa zmierzy się z drużynami z Pekinu, Tokio i Hong Kongu. Choć w tej drużynie nigdy nie było tak wiele gwiazd jak dotychczas, Brazylijczyk nie traci na popularności i nadal jest wielkim idolem kibiców, co wyraźnie widać podczas obecnego pre-sezonu.
Historia zatoczyła koło i Brazylijczyka czeka teraz najważniejszy sezon w jego karierze. Jest niczym kobieta cesarza, która nie może po prostu być najładniejsza, każdy ma to widzieć i nie może mieć co do tego żadnych wątpliwości. W poprzednim sezonie piłkarz często wędrował tylko na siłownię, ale mimo to zdobył 21 bramek ustanawiając swój indywidualny rekord w profesjonalnej karierze. Ale Ronaldinho chyba wyciągnął wnioski z tej lekcji.
Podczas przygotowań do nowego sezonu Brazylijczyk biega, a pot z niego się z leje strumieniami, jak za najlepszych czasów. Poza tym każdy chyba zdążył zauważyć, że na twarzy "10-tki" Azulgrany powrócił dawno niewidziany uśmiech.
Ronaldinho czeka wyzwanie. Bycie numerem jeden to nie tylko kwestia talentu, ale także ciężkiej pracy dzień w dzień. Odnowienie, o które prosił Joana Laporta tyczy się całego zespołu, ale także i każdej jednostki. Choć pre-sezon rozpoczął się 21. lipca i nie zdążyliśmy jeszcze zbyt wiele zobaczyć, to na razie wszystko pozwala nam wierzyć w powrót Brazylijczyka w jego najlepszym wydaniu. Po pierwsze Ronaldinho wie, że nie może pozwolić sobie na chwilę rozluźnienia, bo o miejsce w składzie będzie rywalizował przecież z Samuelem Eto'o, Leo Messim i Thierry Henrym. Na jego słabszej dyspozycji może skorzystać też dwóch niebywale utalentowanych młodzieńców - Bojan Krkic i Giovanni dos Santos. Po drugie, selekcjoner kadry Brazylii, Carlos Dunga, zakwestionował królowanie Ronaldinho. Selekcjoner Canarinhos uczynił to, gdy poczuł się pewniej po tym, jak jego drużyna zwyciężyła w Copa America, choć nie prezentowała futbolu rodem z "Joga Bonito". Po trzecie, po spotkaniach z Dundee United i Hearts, Gaúcho jest najlepszym strzelcem ekipy, z dwoma trafieniami na koncie. I wreszcie po czwarte, Brazylijczyk w takiej formie i jego magia po prostu są potrzebne Barcelonie. Albo przynajmniej złudzenia. Ale do tego by powstały, także trzeba prezentować wyborną formę.
[źródło: Mundo Deportivo]
Historia zatoczyła koło i Brazylijczyka czeka teraz najważniejszy sezon w jego karierze. Jest niczym kobieta cesarza, która nie może po prostu być najładniejsza, każdy ma to widzieć i nie może mieć co do tego żadnych wątpliwości. W poprzednim sezonie piłkarz często wędrował tylko na siłownię, ale mimo to zdobył 21 bramek ustanawiając swój indywidualny rekord w profesjonalnej karierze. Ale Ronaldinho chyba wyciągnął wnioski z tej lekcji.
Podczas przygotowań do nowego sezonu Brazylijczyk biega, a pot z niego się z leje strumieniami, jak za najlepszych czasów. Poza tym każdy chyba zdążył zauważyć, że na twarzy "10-tki" Azulgrany powrócił dawno niewidziany uśmiech.
Ronaldinho czeka wyzwanie. Bycie numerem jeden to nie tylko kwestia talentu, ale także ciężkiej pracy dzień w dzień. Odnowienie, o które prosił Joana Laporta tyczy się całego zespołu, ale także i każdej jednostki. Choć pre-sezon rozpoczął się 21. lipca i nie zdążyliśmy jeszcze zbyt wiele zobaczyć, to na razie wszystko pozwala nam wierzyć w powrót Brazylijczyka w jego najlepszym wydaniu. Po pierwsze Ronaldinho wie, że nie może pozwolić sobie na chwilę rozluźnienia, bo o miejsce w składzie będzie rywalizował przecież z Samuelem Eto'o, Leo Messim i Thierry Henrym. Na jego słabszej dyspozycji może skorzystać też dwóch niebywale utalentowanych młodzieńców - Bojan Krkic i Giovanni dos Santos. Po drugie, selekcjoner kadry Brazylii, Carlos Dunga, zakwestionował królowanie Ronaldinho. Selekcjoner Canarinhos uczynił to, gdy poczuł się pewniej po tym, jak jego drużyna zwyciężyła w Copa America, choć nie prezentowała futbolu rodem z "Joga Bonito". Po trzecie, po spotkaniach z Dundee United i Hearts, Gaúcho jest najlepszym strzelcem ekipy, z dwoma trafieniami na koncie. I wreszcie po czwarte, Brazylijczyk w takiej formie i jego magia po prostu są potrzebne Barcelonie. Albo przynajmniej złudzenia. Ale do tego by powstały, także trzeba prezentować wyborną formę.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)