Henry: Kocham Amerykę!
Francuski napastnik Barcelony w wywiadzie dla "The New York Times" opowiada o swojej miłości do Stanów Zjednoczonych: "Myślę, że każdy wie jak bardzo kocham Amerykę. Zawsze mówiłem, że któregoś dnia mogę tam zagrać. Bardzo chciałbym to zrobić. Na razie jest za wcześnie na takie decyzje, ale ja po prostu uwielbiam Stany, nie wiem dlaczego, ale tak jest".
"Podoba mi się wasz sposób życia, kocham amerykański sport. Dla mnie to coś wspaniałego, pójść na trening, potem obejrzeć futbol, koszykówkę czy jakąkolwiek inną grę. Według mnie Nowy Jork jest najlepszym miastem na świecie" - mówi dziennikarzowi.
Thierry nie miałby problemów z aklimatyzacją w USA, ma tam przyjaciół, niedawno był świadkiem na ślubie swojego kolegi Tony'ego Parkera, gracza San Antonio Spurs. Francuz nie ukrywa, że jego pasją jest koszykówka: "Kiedy idę na mecz nigdy nie jestem znudzony, uwielbiam tę grę, jej szybkość, szczególnie teraz, kiedy mam przyjaciół w NBA".
Nie można zapomnieć o wartości marketingowej jaką reprezentuje Henry - występuje w kampanii reklamowej razem z Rogerem Federerem i Tigerem Woods'em, w tym tygodniu został twarzą giganta odzieżowego Tommy'ego Hilfigera, m.in. dzięki tym zabiegom Amerykanie są świadomi jego obecności na arenie sportowej..
Stany wypromowały wiele światowych gwiazd sportu wywodzących się z afro-amerykańskiego środowiska, wystarczy wspomnieć Michaela Jordana. Jednak w przypadku piłki nożnej nie odniesiono już takich sukcesów.
Wprawdzie występowali tam gracze tacy jak Pele, który grał w NY Cosmos w latach 70-tych, ale wtedy piłka nie była tam tak popularna jak teraz. Również sponsorzy i media nie byli prawie w ogóle zainteresowani tym sportem. Obecnie jest już zupełnie inaczej i bez wątpienia Henry w USA może zostać gwiazdą.
Francuz zdaje sobie również sprawę jak ważny jest jego wpływ na rozwój młodzieży, jest pomysłodawcą kampanii "Stand Up Speak Up" mającej na celu walkę z rasizmem w futbolu. Sam Titi wie jednak, że to jest problem globalny. "Ciągle mamy te same kłopoty, niezależnie czy chodzi o Hiszpanię, Włochy czy inne kraje" - mówi.
Amerykańska liga piłki nożnej MLS zdobyła międzynarodowy rozgłos odkąd David Beckham przeszedł do LA Galaxy. W Anglii zainteresowanie jest tak wielkie, że uruchomiono specjalny program telewizyjny "David Beckham Soccer USA" poświęcony MLS.
Futbol w Ameryce (tam nazywamy soccerem) odnosił już kiedyś sukcesy, szczególnie w latach 70-tych, kiedy Stany były miejscem gdzie przygodę z futbolem kończyło wiele światowych gwiazd (wspomniany Pele). Jednak mimo to, liga piłkarska nie osiągnęła odpowiedniego prestiżu, nie pomogła nawet organizacja Mistrzostw Świata w 1994 roku.
Jak na razie użycie modelu z lat 70-tych i zatrudnianie gwiazd jak Beckham, Denilson przynosi pozytywne efekty. Jednak nie obywa się bez głosów krytyki mówiących, że MLS to miejsce sportowej emerytury dla gwiazd piłki nożnej. Większość graczy przenosi się tam z Europy na koniec kariery, a średnia wieku znacznie przekracza 30 lat.
[źródło: Goal]
"Podoba mi się wasz sposób życia, kocham amerykański sport. Dla mnie to coś wspaniałego, pójść na trening, potem obejrzeć futbol, koszykówkę czy jakąkolwiek inną grę. Według mnie Nowy Jork jest najlepszym miastem na świecie" - mówi dziennikarzowi.
Thierry nie miałby problemów z aklimatyzacją w USA, ma tam przyjaciół, niedawno był świadkiem na ślubie swojego kolegi Tony'ego Parkera, gracza San Antonio Spurs. Francuz nie ukrywa, że jego pasją jest koszykówka: "Kiedy idę na mecz nigdy nie jestem znudzony, uwielbiam tę grę, jej szybkość, szczególnie teraz, kiedy mam przyjaciół w NBA".
Nie można zapomnieć o wartości marketingowej jaką reprezentuje Henry - występuje w kampanii reklamowej razem z Rogerem Federerem i Tigerem Woods'em, w tym tygodniu został twarzą giganta odzieżowego Tommy'ego Hilfigera, m.in. dzięki tym zabiegom Amerykanie są świadomi jego obecności na arenie sportowej..
Stany wypromowały wiele światowych gwiazd sportu wywodzących się z afro-amerykańskiego środowiska, wystarczy wspomnieć Michaela Jordana. Jednak w przypadku piłki nożnej nie odniesiono już takich sukcesów.
Wprawdzie występowali tam gracze tacy jak Pele, który grał w NY Cosmos w latach 70-tych, ale wtedy piłka nie była tam tak popularna jak teraz. Również sponsorzy i media nie byli prawie w ogóle zainteresowani tym sportem. Obecnie jest już zupełnie inaczej i bez wątpienia Henry w USA może zostać gwiazdą.
Francuz zdaje sobie również sprawę jak ważny jest jego wpływ na rozwój młodzieży, jest pomysłodawcą kampanii "Stand Up Speak Up" mającej na celu walkę z rasizmem w futbolu. Sam Titi wie jednak, że to jest problem globalny. "Ciągle mamy te same kłopoty, niezależnie czy chodzi o Hiszpanię, Włochy czy inne kraje" - mówi.
Amerykańska liga piłki nożnej MLS zdobyła międzynarodowy rozgłos odkąd David Beckham przeszedł do LA Galaxy. W Anglii zainteresowanie jest tak wielkie, że uruchomiono specjalny program telewizyjny "David Beckham Soccer USA" poświęcony MLS.
Futbol w Ameryce (tam nazywamy soccerem) odnosił już kiedyś sukcesy, szczególnie w latach 70-tych, kiedy Stany były miejscem gdzie przygodę z futbolem kończyło wiele światowych gwiazd (wspomniany Pele). Jednak mimo to, liga piłkarska nie osiągnęła odpowiedniego prestiżu, nie pomogła nawet organizacja Mistrzostw Świata w 1994 roku.
Jak na razie użycie modelu z lat 70-tych i zatrudnianie gwiazd jak Beckham, Denilson przynosi pozytywne efekty. Jednak nie obywa się bez głosów krytyki mówiących, że MLS to miejsce sportowej emerytury dla gwiazd piłki nożnej. Większość graczy przenosi się tam z Europy na koniec kariery, a średnia wieku znacznie przekracza 30 lat.
[źródło: Goal]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)